danut pisze:Estia 72 - nie jesteś ofiarą, bo powoli przebijasz się przez zasłony hipnozy, byleby nie pozwolić jej sobą zawładnąć. Nasza rodaczka Lucyna Łobos pozwoliła na to, pokochała "świetliste istoty"-
'
Danut ja pamietam poczatki Lucyny i jej pierwsze przekazy od Samuela...czy jakos tak sie zwala ta istota??? Trafilam przypadkiem na jakas strone . Przeczytalam te przekazy czy raczej odpowiedzi i od razu mi sie to co czytalam niespodobalo...czulam w tym jakis falsz/podstep
, generalnie bardzo zle odbieralam te istote jako cos negatywnego czy wrecz demonicznego...to w jaki sposob sie wypowiadala bylo dla mnie odpychajace...wyczuwalam to...czytajac odpowiedzi odczuwalam mdlosci, dyskomfort a wrecz fizyczny bol w czakrze serca...Zawsze mam tak gdy mam do czynienia z jakas demoniczna sila lub czyms zlym.
Nie rozumialam czym forumowicze sie zachwycaja....bo jak dla mnie to nie byla zadna istota swiatla czy z wyzszej polki...ba ona nawet kolo istot swiatla nie stala...wiec spokojnie ja jestem bardzo ostrozna i nieufna...i nie jest mnie latwo wbrew pozorom jakie stwarzam sprowadzic na manowce...
Mam nature bardzo buntownicza jestem oportunista i zawsze taka bylam , chodzilam od dziecka wlasnymi drogami i nikt ani nic nie byl mnie w stanie od nich odwiesc i mimo cielesnych kar jakie ponosilam, zawsze mialam swoje zasady i bez wzgledu na konsekwencje nimi sie kierowalam i tak jest do dzisiaj. Mimo ze stracilam wiekszosc swoich darow jedno czego mi nie zdolal nikt a ni nic odebrac to moja intuicja i wewnetrzny glos. Mowi sie ze ten cichy wewnetrzny glos jest glosem wlasnie naszej jazni , u mnie Danut ten wewnetrzny glos nie jest cichy...

on jest bardzo wyrazny i gdy cos zrobie nie tak od razu mnie upomina a ja zawsze go sluchalam. Juz nawet sie z nim nie drocze tylko sie w niego wsluchuje i postepuje zgodnie z nim.
Jak juz pisalam stracilam pewne dary ale zyskalam inne...moje wewnetrzne przeczucia jeszcze bardziej sie wyostrzyly , widzac osobe pierwszy raz w zyciu ( nie musze z nia nawet rozmawiac) od razu wiem czy moge tej osobie zaufac czy mam sie trzymac od niej z daleka, wiem w rozmowie kiedy ktos klamie, rozmawiajac z kims czesto czytam miedzy wierszami o tej osobie , odbieram to czego ta osoba nie mowi, ukrywa...jak juz pisalam czesto doslownie czuje choroby osob jakie maja lacznie z bolem fizycznym jakie to zaklocenie powoduje, dlatego jeszcze nigdy w zyciu nikt z zewnatrz mnie nie skrzwdzil w zaden sposob...czy to zlym slowem, zachowaniem czy oszukaniem. Gdy poznalam mojego ex meza moj wewnetrzny glos wrecz krzyczal "trzymaj sie od niego z daleka..." mimo ze na poczatku moj ex zachowywal sie naprawde jak wspanialy czlowiek , a jednak wpakowalam sie w ten zwiazek mimo ostrzezen majac swiadomosc ze to sie dobrze dla mnie nieskonczy...No ale chcialam to mialam na wlasne zyczenie
Wydaje mi sie ze moje spotkana z tymi pierwszymi ktorych spotkalam jak by sie ograniczyly lub skonczyly od tego wlasnie czasu gdy bylam na tym ksiezycu co sie mnie pytali czy chce zostac i z nimi wspolpracowac, ale na 100 procent nie jestem pewna , tyle ze od tego momentu ich nie widuje.
Natomiast 5 lat temu gdy mieszkalam w Belgii mialam jedno spotkanie ale z innymi, oni wspolpracuja z tymi od Saint Germain. Nie pamietam samego wziecia, ale pamietam powrot i to z bardzo daleka...bylam owinieta w czyms w rodzaju tuby, pamietam olbrzymia predkosc i wiatr i inne szczegoly. Ciekawastka jest ze rano gdy szlam wziasc prysznic i gdy woda po mnie splywala byla cholernie slona jak ta z morza. I dlugo ta sol splywala ze mnie. Nie wiem co to bylo ale juz wiecej sie nie powtorzylo...