Mój Spirytyzm...

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Luperci Faviani » 28 mar 2009, 13:46

Vodnik pisze:Wiem, że nauka nie zawsze potrafi wszystko wyjaśnić, dlatego podałem link do nieco mniej oczywistego opisu... i przepraszam jeśli Ci jednak podpadłem ;)

Moja pewność i przekonanie co do braku ingerencji duchów wynika z tego, że dosyć długo siedziałem w tym temacie i obracałem się w towarzystwie o podobnych doświadczeniach, a po takim czasie pewne rzeczy stają się czasami oczywiste i tracą na magii. Zaczynamy na nie patrzeć inaczej i nie zawsze wychodzi nam to na dobre. Oczywiście jeśli mówisz, że były jakieś inne doświadczenia, to przepraszam i nie próbuję już podważać tego co mówisz :) Jednak z chęcią bym poznał bliższy opis twych przeżyć... jeśli nie publicznie to na priv, jeśli jednak nie chcesz - to rozumiem, przecież ja też wszystkiego nie mówię :roll:


Oczywiście, sceptycyzm jest tu mile widziany. Pewne rzeczy wydawały mi się "magią" zanim poznałem Spirytyzm. Dzisiaj uważam, że "cuda" i "magia" to tylko pojęcia, a wszystko to, co nas otacza rządzi się najzwyklejszymi prawami natury.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: cthulhu87 » 28 mar 2009, 14:27

Vodnik pisze:Na początek zaznaczę, że lubię dyskusje i jeśli kogoś się czepiam, to tylko dlatego, że widzę w nim (dobrego) potencjalnego rozmówcę
:)

W zasadzie zgadzam się z Tobą i cenię Twoje otwarte, tolerancyjne stanowisko, ale nie zgadzam się z tezą, że parapsychologia = ezoteryka, gdyż różnica semantyczna jest bardzo wyraźna. Może to fakt, że ludzie nazywają niektóre rzeczy na różne sposoby, albo próbują dochodzić czegoś skrajnie odmiennymi drogami, ale bywa że łączenie znaczeń może być bardziej dla danej dziedziny szkodliwe niż pomocne:), co zresztą w apologetyce KK się wykorzystuje, dochodząc miejscami do skrajności urągającej intelektowi czytelnika (Harry Potter + astrologia + spirytyzm = satanizm)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Moja historia

Postautor: Leszek » 02 kwie 2009, 19:31

Witam wszystkich. Jakże miło mi widzieć ludzi szukających prawdy, miłości i celu życia :) Może swoja historię zacznę od tego jak tu trafiłem, otóż jakiś tydzień temu dostałem do swoich rąk książkę pod jakże interesującym tytułem "Życie po śmierci" Leona Denisa, będąc gdzieś w połowie lektury zaczęło się pojawiać słowo spirytyzm i w tym momencie uświadomiłem sobie to w czym zostałem wychowany. Spirytyzm, jedno słowo, przez tyle lat nie wiedziałem jak nazwać tą wiedzę która była w mojej rodzinie od pokoleń, w tym momencie ktoś może spytac jak to? Ano bardzo prosto, zacząłem od "zebrań"(tak się to u nas na śląsku cieszyńskim nazywa), może miałem 5-6lat jak mnie matka wzięła na takie spotkanie. Z początku nie wiedziałem o co biega, śpiewy, modlitwy potem to jakże miłe małżeństwo zaczynało wygłaszać jakieś mowy. Co ja w wtedy mogłem wiedzieć co się dzieje, siedziałem i patrzyłem. I tak sobie rosłem i rosłem, gdzieś w wieku 8 lat zdałem sobie sprawę w czym uczestniczę. Owe "zebrania" to były(są) seanse mediumistyczne, byłem świadkiem takich rzeczy, że nikt by mi nie uwierzył, dlatego też trzymałem tą wiedzę tylko dla siebie, czując się osamotniony z tym, a jednocześnie pragnąłem uświadamiać ludzi, jak jest naprawdę! Ale po co narażać się na pośmiewisko, bo przecież tylko dzieci wierzą w duchy prawda? Bo jak duch to musi być zły i pewnie od razu demon... Płytka wiedza tych którzy tak uważają, po to są śpiewy pięknych pieśni ku chwale Boga i miłości po to się modlimy aby złe i niskie duchy nie miały dostępu i aby przychodziły tylko duchy wysokie i prawe. Prawdy które były nam przekazywane "z drugiej strony" można by opisywać w książkach, życie pozagrobowe wszytko to zostało nam wyjawione. Leczenia, porady, odpowiedzi na nasze pytania!! tak mogliśmy pytać nie tylko słuchać, przedstawienie przyszłości, wszystkiego tego bylem świadkiem. I tak sobie wyrosłem z tą wiedzą, ciągle się zastanawiając czy ta niewielka społeczność której jestem częścią jest ostatnim bastionem, prawdy i wiedzy i jakże było miłe moje zdziwienie w trakcie czytania wyżej wspomnianej książki gdy dowiedziałem się że autentycznie powstał ruch i doktryna głosząca tą wiedzę i prawa. Coś wspaniałego.
pozdrawiam wszystkich, postaram się jeszcze opisać dokładniej swoje doświadczenia ale widziałem, że od tego jest inny dział.
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 19:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: konrad » 02 kwie 2009, 23:36

Witaj na forum! Śląsk cieszyński to ważne miejsce w historii przedwojennego polskiego spirytyzmu, więc cieszy mnie bardzo, że i w tym regionie Polski coś zaczyna się dziać :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Leszek » 03 kwie 2009, 12:17

Ja bym to ujął inaczej, nigdy się nie skończyło dziać... U mnie w rodzinie to będzie już 4 pokolenie. Także jest dobrze, niestety z biegiem lat, jest coraz mniej źródeł, osób z darem wśród nas, to jest jedyna rzecz która mnie martwi.
pozdrawiam
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 19:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: konrad » 03 kwie 2009, 13:45

Leszek pisze:niestety z biegiem lat, jest coraz mniej źródeł


Właśnie dlatego podjęliśmy się zadania ratowania źródeł. Rozpoczęliśmy projekt elektronicznej biblioteki, czyli innymi słowy skanujemy i publikujemy na stronie, co się da. Na razie efektów może jeszcze nie ma zbyt wielu, bo na stronie są zaledwie dwie książki do ściągnięcia, ale z drugiej strony pierwsze kroki zawsze są trudne. W przygotowaniu są jednak już kolejne dwie pozycje.

Kolejne zadanie to tłumaczenie książek, które nigdy jeszcze nie ukazały się na polskim rynku. Tutaj też jest sporo do zrobienia.

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że choć spirytystów w Polsce jest garstka i na razie jesteśmy traktowani raczej w kategoriach dziwaków, to na całym świecie spirytyzmem interesują się już miliony ludzi.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Leszek » 03 kwie 2009, 18:04

Dla mnie najlepszym źródłem są media, osoby posiadające ten dar. Nie wiem ilu z was uczestniczyło w seansach, ale to nie ma porównania z książkami, po takich seansach samemu można zacząć pisać książkę... Jednakże książki ujmują tą wiedzę z wielu stron i można się lepiej zagłębić i zrozumieć, bo czasem na bieżąco słuchając coś może umknąć. Może ja wam przedstawię sytuację jaka panowała u nas jeszcze 10lat temu, zdarzało się że w jednym seansie były dwa media, przez które był przekaz, my mieliśmy ten przywilej, że byliśmy w małych grupkach 5 osobowych(tylko rodzina) i mogliśmy, że tak powiem także poruszać sprawy osobiste. W ciężkich chwilach nie było lepszego źródła ratunku i pomocy. Nie wiem jak wyglądają takie spotkania gdzie indziej, ale ja zauważyłem, że im więcej ludzi tym ciężej sprowadzić wyższe duchy. Bo wystarczy, że w grupie znajdzie się jakiś niedowiarek, czy osoba emanująca negatywną energią i to już ma wpływ na to kto nas "odwiedzi" ;)

Ja się nie uważam za dziwaka, dziwny i skomplikowany jest ten świat i ludzie żyjący w nim jakby z klapkami na oczach, nie chcą lub boja się widzieć więcej niż muszą. Paraliżowani przez strach przed starością i śmiercią w pogoni za pieniędzmi i ulotnymi uciechami tracą z życia to co najważniejsze a na wzmiankę o Bogu i duchowości pukają się wymownie w głowę. Ja wiem co widziałem i jeśli ktoś nie wierzy i daje mi do zrozumienia że głupoty gadam, staram się nie drążyć i zgasić temat uznając że rozmówca nie jest jeszcze gotów na tą wiedzę. Na ludziach w pewnym sensie trzeba się poznać, sprawdzić ich stan świadomości i wtedy podrzucić parę niewinnych haseł i zbadać reakcję. Ale co ja Wam będę pisał pewnie nie raz, nie dwa przez to przechodziliście ;)
pozdrawiam
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 19:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: lilo » 04 kwie 2009, 12:44

Witam Cię Leszku serdecznie! I czekam na Twoje relacje z takich seansów, tzn na tyle na ile możesz. Z tego co wiem większość z osób na tym forum jest o ile zdążyłam się zorientować teoretykami (w tym ja również :mrgreen: ) jeżeli chodzi o seanse i w ogóle o kontakt za pośrednictwem medium. Tak, ze ktoś kto doświadczał takich zdarzeń empirycznie i to już od wczesnego dzieciństwa na pewno widział wiele i wiele wie. Czekam na opoiwdania z niecierpliwością :) Pozdrawiam 8-)
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: troll1 » 20 sty 2010, 15:51

dziś na dniach może się pojawić osoba medium na forum ze Śląska chyba, szczegóły w temacie miesiąca zapewne będą
spirytysta jest jak murarz, teoretyk nic nie zbudował i nie zbuduje bo mu nikt domu postawić nie da tylko weźmie doświadczonego specjalistę, a nie "kozaka z książek".
Awatar użytkownika
troll1
 
Posty: 133
Rejestracja: 01 lip 2009, 14:44

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: lapicaroda » 25 mar 2010, 19:29

O mojej właściwej ''przygodzie ze spirytyzmem'', jeśli tak można nazwać historię...właściwie historię mojego życia, pisałam już w ''Na zakręcie''...w sumie to właśnie dlatego znalazłam się na tym forum.
Zresztą, spirytyzm mi towarzyszył od zawsze- odkąd pamiętam, fascynował mnie świat nadprzyrodzony, metafizyka. W wieku 8 lat zaczytywałam się magazynem ''UFO'', co prawda tylko dla dreszczyku i sensacji, a jakoś dwa lata później, dorwałam ''Nieznany świat'' i wtedy moje zainteresowania zjawiskami ''niewytłumaczalnymi'' trochę się rozszerzyły. Odkąd pamiętam, towarzyszy mi jakieś przeświadczenie, czy przeczucie, że świat to jeszcze nie wszystko, że musi być jakieś ''więcej'' niż to, co dostrzegamy. Ciągnęło mnie do opuszczonych ruin, lubiłam zakurzone i zdezelowane antyki, które nie wiadomo do kogo należały...zawsze dotykając tych miejsc i rzeczy, doznawałam dziwnych impulsów, jakby były one nośnikiem informacji, do której może nie do końca miałam dostęp, ale czułam rzeczy, których nie da się opisać słowami, czasami byłam w stanie sensualnie się czegoś dowiedzieć...może nie tyle posiąść konkretne informacje, ale odczucia. Pamiętam, że lubiłam chodzić do pewnego, sypiącego się domu z wieżyczką. Choćbym była tam sama, doznawałam wtedy jakichś dziwnych stanów...zawsze tam szłam, gdy czułam się samotna, moje myśli płynęły też inaczej.
Lubiłam też cmentarze, zawsze gdy miałam zły dzień, lubiłam tam uciekać. Nekropolie mnie uspokajają. Ludzie dziwnie na to czasem patrzą, kiedyś nawet wyciągnęłam pewnego kolesia na randkę, na XIX wieczny cmentarz, o zmroku...On myślał, że jestem jakąś fanką filmów w stylu ''Blair Witch Project'' i będę piszczeć z podniecenia, tymczasem ja stanęłam między nagrobkami ''zobacz, jak tu pięknie...jaki spokój, jaka cisza...''...Więcej nie chciał się ze mną spotykać. :mrgreen:
Ludzie bardzo boją się śmierci...a mnie śmierć nie przeraża. Nie dlatego, żebym jej pragnęła. Ona mnie nie przeraża, jest dla mnie czymś naturalnym, może nie pięknym, ale jakimś wyznacznikiem, wedle którego powinniśmy żyć. Żyjemy po to, aby w końcu umrzeć, a śmierć ma nam przypominać o tym, abyśmy tutaj na Ziemi, starali się wykorzystać jak najlepiej dany nam czas, żebyśmy nie odkładali prawa do szczęścia dla siebie i innych na później, na jutro, na lepsze czasy, bo w każdej chwili wszystko może się skończyć, a po tamtej stronie wszystko już będzie wyglądać inaczej.
Cały czas żyję w przekonaniu, że jest owe ''coś więcej'', namacalnie to wyczuwam. Teraz dzięki temu forum zaczynam jakiś nowy etap w życiu, teraz chciałabym się rozwijać, poszerzać swoją wiedzę, żeby nie zaprzepaścić szansy na kontakt z tym światem, gdzie tkwi owe ''więcej''...
Awatar użytkownika
lapicaroda
 
Posty: 27
Rejestracja: 22 mar 2010, 10:14
Lokalizacja: Kalisz

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości