Mój Spirytyzm...

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Jul » 06 lis 2008, 12:47

Lilo, ogromnie poruszająca historia, wielki bagaż cierpień i doświadczeń duchowych już przeszłaś. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za Waszą córkę.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: konrad » 06 lis 2008, 15:02

Ja również dołączam się do trzymania kciuków :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: lilo » 06 lis 2008, 17:16

Dzięki :D
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Luperci Faviani » 27 mar 2009, 22:41

(musiałem ocenzurować ten post, mój własny)

Pewnej nocy moja matka obudziła się przerażona z nieodpartym uczuciem, że ktoś stoi za jej plecami. Sparaliżowało ją. Zaczęła się modlić. Po chwili odzyskała władzę w kończynach, zerwała się z łóżka, zapaliła światło i włączyła telewizor. Nocka z głowy...
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: knyp » 27 mar 2009, 23:01

Jeśli chodzi o sytuacje w których budzimy się w nocy i czujemy coś lub widzimy coś nasuwa mi się tylko historia siostry mojej mamy. Otóż pewnej nocy o budziła się i spojrzała przed siebie w drzwiach zobaczyła swojego wujka, który oczywiście nie żyje od dobrych kilkunastu lat. Nie mogła się poruszyć a chciała schować stopę pod pierzynę ale ów wujek podszedł spokojnym krokiem pod łóżko i staną akurat obok tej odsłoniętej stopy popatrzył cioci w oczy odwrócił się i wyszedł, a ciocia po prostu usnęła. Następnego dnia rano miała zimną stopę ale pewnie bardziej od tego że miała ją cały czas na wierzchu aniżeli za sprawą swojej wizji.
Ja z resztą miałem podobną sytuację ostatnio. Była dość zabawna ale dopiero po fakcie i nie pamiętam czy jej już nie opisałem w innym temacie więc tak w skrócie: nie mogłem zasnąć tej nocy i co chwilę się budziłem. Gdy usnąłem na moment na plecach oczywiście za kilkanaście minut się obudziłem ale gdy otworzyłem oczy zobaczyłem, że ktoś stoi tuż nade mną. Strach, panika chęć odepchania tej osoby ale nie mogłem wydusić z siebie żadnego dźwięku ani poruszyć czymkolwiek. W sumie nie modliłem się, nie myślałem o niczym tylko wpatrywałem się w tą osobę i po kilku sekundach gdy się uspokoiłem zobaczyłem, że to tylko pierzyna ułożyła się w kształt podobny do ludzkiej sylwetki, a całą resztę dopisała mi moja wyobraźnia. Śmiałem się z tego ale uświadomiłem sobie jak prawdziwy strach z odrobiną wyobraźni (bo na horrorach też nie mogą spać przed czymś;) może sparaliżować nasze ciało...
Życie po życiu, ratunek w beznadziei,
Bez tego nie ma sensu być.
To proste, a jak trudne do przyjęcia.
Awatar użytkownika
knyp
 
Posty: 124
Rejestracja: 16 lip 2008, 22:19
Lokalizacja: Dębica

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Vodnik » 28 mar 2009, 01:03

Na tymże zacnym forum jestem naprawdę od niedawna... więc niech będzie to forma przedstawienia mojej osoby i powiedzenia wam Cześć! :)

W obecnym momencie mam (rocznikowo) 21lat, do spirytyzmu ściągnęła mnie... ciekawość :roll: Ale nie tak zwykła, typu: "choć, zobaczymy jak to jest z pogadać duchami!", oj nie. Chodzi tu o ciekawość świata, zasad nim rządzących, praw których musimy się trzymać, do tego mam ogromną chęć poznania prawdy. Jestem raczej ścisłym umysłem i do wszystkiego podchodzę analitycznie i bardzo krytycznie, jeśli w czymś brakuje logiki - to nie mogę tego przyjąć. Oczywiście nauki KK nie wystarczyły mej niespokojnej duszy...

Moja wędrówka zaczęła się około 10 lat wstecz, wtedy to natrafiłem na pierwsze informacje o ezoteryce, filozofii i religiach. Zacząłem praktykować medytację... i tym podobne. Jakoś to na mnie to działało, na różne sposoby, jednak nie dawało mi to nic, czego nie dałoby się wyjaśnić naukowo, nic co mogło by mnie przekonać na 100% o tym, że jestem czymś więcej niż ciałem fizycznym. W liceum klasa o profili matematyczno-fizycznym, a teraz politechnika warszawska, do tego dorzućmy odwieczne zainteresowanie się technologiami i nauką (muszę wiedzieć jak działa wszystko co mnie otacza...), i mam zbliżenie się do ateizmu. Praktycznie rzecz biorąc, mimo wielu doświadczeń, byłem już ateistą... bo przecież wszystko da się "jakoś" wyjaśnić.

Punktem zwrotnym okazała się eksterioryzacja, czyli podróżowanie poza własnym ciałem (OOBE). Książki pana R. A. Monroe mnie całkowicie pochłonęły, a ja wreszcie byłem zadowolony i przekonany, że moje dotychczasowe prace nad rozwojem duchowym nie pójdą na marne. Jak dobrze pamiętam to kilka dni po lekturze pierwszej książki pana Monroe doświadczyłem pierwszego w życiu OOBE. Ogromny krok, ogromny dowód. Idąc dalej doświadczałem jeszcze wielu rzeczy, czytałem masy książek. W większości nowe nurty nie dawały mi dużo więcej niż katolicyzm, czyli "miej wiarę, nic więcej nie potrzebujesz". Jednak to nie dla mnie. Szukałem dalej. Po oobe przyszły inne doświadczenia, inne lektury, inne dowody... no i tak doszedłem do Leona Dennisa, szczerze powiedziawszy to tą książkę znalazłem przypadkiem gdy szukałem Moodego (podobne tytuły). Przeczytałem, zaciekawiłem się, więc zacząłem zgłębiać także i ten nurt. Cała filozofia, którą do tej pory zebrałem, naprawdę dobrze zgrywa się z "Księgą Duchów". Jednak tak jak do wszystkich nurtów, poglądów czy wierzeń, tak i do spirytyzmu mam kilka zastrzeżeń, które mam nadzieję rozwiać w najbliższej przyszłości. :) Ogólne założenia mi się podobają, moje doświadczenia ładnie się z tym zgrywają, jednak chyba jest tu jeszcze kilka 'logicznych' pułapek. Tak więc zgłębiam wiedzę... by w przyszłości zdobyć empiryczne dowody. Sam Dennis powiedział, że "Dziś nie wystarczy już wierzyć; chce się wiedzieć.", podobne podejście miał Kardec: "Spirytyzm będzie naukowy, albo nie będzie go wcale"...


Luperci Faviani pisze:Moje pierwsze doświadczenia spirytystyczne miały miejsce około siedmiu lat temu. Wtedy miałem pierwszy kontakt z Duchem niższym, którego jestem absolutnie pewien. Co do różnego rodzaju przeczuć, odczuć itp. chyba zbytnio nie skłamię jeśli podam 1995 rok. Kontakt z Duchem niższym, o którym tu wspomniałem był bardzo nieprzyjemny i równocześnie nie był niczym wyjątkowym. Najzwyczajniej zbudził mnie w środku nocy, osaczył, sparaliżował. Ciężki oddech, niemożność poruszenia się i wydania jakiegokolwiek dźwięku, przerażenie, poczucie czyjejś obecności - typowe.

Nie chcę Ci podpaść, ale ingerencja ducha w tym przypadku nie jest taka oczywista... niestety. Jak powyżej pisałem, mam pewne doświadczenia w kilku podobnych dziedzinach i z całą pewnością mogę powiedzieć, że to co zostało opisałeś w zacytowanym fragmencie, to nic innego jak paraliż senny (porażenie przysenne). Doświadczyłem tego wiele razy, jest to naprawdę powszechne zjawisko i bardzo dobrze wyjaśnione naukowo. Wpiszcie "paraliż senny" w google lub wiki, to zobaczycie o co mi chodzi. Tematy i relacje OGROMNEJ liczby ludzi można znaleźć na większości większym for w działach typu HydePark. Może to być forum sportowe, religijne, mechaniczne czy związane z modą, naprawdę ten temat przewija się w każdym większym skupisku ludzi. U większości ludzi pojawia się spontanicznie, jednak u pewnych (w tym u mnie^^) jest to zamierzony efekt pracy z odmiennymi stanami świadomości.
knyp pisze:Otóż pewnej nocy o budziła się i spojrzała przed siebie w drzwiach zobaczyła swojego wujka, który oczywiście nie żyje od dobrych kilkunastu lat. Nie mogła się poruszyć a chciała schować stopę pod pierzynę ale ów wujek podszedł spokojnym krokiem pod łóżko i staną akurat obok tej odsłoniętej stopy popatrzył cioci w oczy odwrócił się i wyszedł, a ciocia po prostu usnęła.

To jest właśnie to... brak możliwości ruchu, wyraźne czucie*czyjejś* obecności, halucynacje wzrokowe, słuchowe i dotykowe. Przy większości wystąpień towarzyszy temu irracjonalny strach, przy spontanicznych doświadczeniach - zawsze.

cthulhu87 pisze:Kiedy czyta się teksty wyrażające opinię Kościoła na temat spirytyzmu, bardzo często łączy się go z okultyzmem - myślę, że to niesprawiedliwe,

A wg mnie to dosyć sprawiedliwe. Spirytyzm jest w końcu tym samym co cała reszta (para)nauk badających ekspresje nadprzyrodzonych zdolności i zjawisk. Ezoteryka, okultyzm, parapsychologia, psychotronika itd... nazwa nie jest istotna, jest to cały czas to samo, a w tym niestety zawiera się spirytyzm...


Hm, i ty by było na tyle mądrzenia się ;) Jeśli chodzi o resztę doświadczeń, to na razie niech pozostaną one mą słodką tajemnicą... nie lubię o pewnych sprawach mówić bo czasami przez to za bardzo spada moja wiarygodność. Jeśli zaś chodzi o paraliż senny i nieco mniej naukowe spojrzenie, polecam pewien artykuł mojego znajomego^^, który mocno się tym interesował (o spirytyzmie dalej nie wie nic:/) i który ma zamiar wraz z pewną grupką ludzi złożyć stowarzyszanie parapsychologiczne, biorąc pod uwagę wasze podobne zamiary, śmiem stwierdzić, że Polska wkracza na dobrą ścieżkę wolną od przesądów :)
I obiecany art:
http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=19487

Pozdrawiam :)

P.S.
Jestem bardzo otwartym człowiekiem, więc jeśli ktoś chce o czymkolwiek porozmawiać to proszę o wiadomość... z wielką chęcią nawiązałbym bliższy kontakt z ludźmi o tych jakże wspaniałych zainteresowaniach ;)
...story about good, story about bad...
...true story...
...Willy know, that once you know this true, then you know what to do...

[url="http://www.videveritatis.pl/"]VideVeritatis![/url]
Awatar użytkownika
Vodnik
 
Posty: 7
Rejestracja: 13 mar 2009, 18:19
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Luperci Faviani » 28 mar 2009, 11:03

Vodnik pisze:Nie chcę Ci podpaść, ale ingerencja ducha w tym przypadku nie jest taka oczywista... niestety. Jak powyżej pisałem, mam pewne empiryczne doświadczenia w kilku podobnych dziedzinach i z całą pewnością mogę powiedzieć, że to co zostało powiedziane w zacytowanym fragmencie, to nic innego jak paraliż senny (porażenie przysenne). Doświadczyłem tego naprawdę wiele razy, jest to naprawdę powszechne zjawisko i bardzo dobrze wyjaśnione naukowo. Wpiszcie "paraliż senny" w google lub wiki, zobaczycie o co mi chodzi. Tematy i relacje OGROMNEJ liczby ludzi można znaleźć na większości większym for w działach typu HydePark. Może to być forum sportowe, religijne, mechaniczne czy związane z modą, naprawdę ten temat przewija się w każdym większym skupisku ludzi. U większości ludzi pojawia się spontanicznie, jednak u pewnych (w tym u mnie^^) jest to zamierzony efekt pracy z odmiennymi stanami świadomości.


Zgadza się, naukowcy nazwali ten stan, jak to sam napisałeś, "paraliżem sennym" ale zapewniam Cię, że ci sami naukowcy wielu rzeczy starają się tylko domyślać i żaden z nich nie potwierdzi w 100% przyczyn występowania tego zjawiska. Z drugiej strony, a czemu by nie, może okazać się, że wszystkie nasze doświadczenia "spirytystyczne" opisywane na tym forum i nie tylko, są wyłącznie "psikusem" zawodnych organów ciała ludzkiego. Jeśli, jednak, wziąć pod uwagę różnego rodzaju opętania, opisywane w światowej literaturze, w wielu przypadkach objawy są identyczne jak podczas "paraliżu sennego", oczywiście nie na tym się kończy... Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że nauka wszystko próbuje wyjaśnić ale czasami brakuje jej argumentów i wówczas sięga po coś, co jest jej znane, i co dobrze pasuje do konkretnego, dziwnego zjawiska. "Ciała duchowego" nauka też nie jest w stanie wyjaśnić, a nikt z nas (Spirytystów), jak mi się wydaje, nie ma większych wątpliwości co do jego istnienia. Reasumując, w przypadku przeze mnie opisanym ingerencja Ducha nie jest taka oczywista z naukowego punktu widzenia - tak - ale skoro twierdzę, że jestem absolutnie pewien jakiejś interwencji, to znaczy, że mam ku temu powody. Ja też nie opowiadam ludziom o wszystkich moich doświadczeniach...
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Vodnik » 28 mar 2009, 11:19

Wiem, że nauka nie zawsze potrafi wszystko wyjaśnić, dlatego podałem link do nieco mniej oczywistego opisu... i przepraszam jeśli Ci jednak podpadłem ;)

Moja pewność i przekonanie co do braku ingerencji duchów wynika z tego, że dosyć długo siedziałem w tym temacie i obracałem się w towarzystwie o podobnych doświadczeniach, a po takim czasie pewne rzeczy stają się czasami oczywiste i tracą na magii. Zaczynamy na nie patrzeć inaczej i nie zawsze wychodzi nam to na dobre. Oczywiście jeśli mówisz, że były jakieś inne doświadczenia, to przepraszam i nie próbuję już podważać tego co mówisz :) Jednak z chęcią bym poznał bliższy opis twych przeżyć... jeśli nie publicznie to na priv, jeśli jednak nie chcesz - to rozumiem, przecież ja też wszystkiego nie mówię :roll:
...story about good, story about bad...
...true story...
...Willy know, that once you know this true, then you know what to do...

[url="http://www.videveritatis.pl/"]VideVeritatis![/url]
Awatar użytkownika
Vodnik
 
Posty: 7
Rejestracja: 13 mar 2009, 18:19
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: cthulhu87 » 28 mar 2009, 12:34

Vodnik pisze:
cthulhu87 pisze:Kiedy czyta się teksty wyrażające opinię Kościoła na temat spirytyzmu, bardzo często łączy się go z okultyzmem - myślę, że to niesprawiedliwe,


A wg mnie to dosyć sprawiedliwe. Spirytyzm jest w końcu tym samym co cała reszta (para)nauk badających ekspresje nadprzyrodzonych zdolności i zjawisk. Ezoteryka, okultyzm, parapsychologia, psychotronika itd... nazwa nie jest istotna, jest to cały czas to samo, a w tym niestety zawiera się spirytyzm...



Witam:),
Oczywiście nie musisz się ze mną zgadzać, ale swoją opinię podtrzymuję, zwłaszcza w odniesieniu do spirytyzmu XIX-wiecznego, który miał wyraźne aspiracje racjonalistyczne, utrzymane w pozytywistycznym duchu epoki. Oczywiście nie mówię tu o szaleństwie wirujących stolików, ale o próbie opracowania teorii i stosownej metodologii, która umożliwiłaby empiryczne poznanie tych zagadnień na zasadach zbliżonych do innych, uznanych i wykładanych na uniwersytetach nauk. Nawet u Kardeca widać te tendencje (np. w odrzuceniu rytuałów, które uznano za bezcelowe w kontakcie z duchami, albo wyjaśnieniach mających na celu udowodnienie niemożliwości dosłownego zmartwychwstania ciała ze zwględu na obieg materii w przyrodzie). O ile wiele można wrzucić do worka z parapsychologią, to nie wydaje mi się by rzeczy takie jak nekromancja czy chiromancja albo tarot były pod tym względem podobne spirytyzmowi. A co do okultyzmu... w dyskusji wielokrotnie już zastanawialiśmy się nad różnicami w terminologii. Dla mnie są oczywiste:), pozdrawiam:)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Vodnik » 28 mar 2009, 13:41

Na początek zaznaczę, że lubię dyskusje i jeśli kogoś się czepiam, to tylko dlatego, że widzę w nim (dobrego) potencjalnego rozmówcę ;)

cthulhu87 pisze:Oczywiście nie musisz się ze mną zgadzać, ale swoją opinię podtrzymuję

hm, mam na to ładną odpowiedź :) słowami Woltera...
Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów



A teraz do tematu...
Parapsychologia jest nauką badającą zjawiska mechaniczne lub psychiczne, które zostały wywołane przez siły zdające się posiadać charakter inteligenty lub przez nieznane moce utajnione w umyśle ludzkim

Cytat pochodzi z książki P. Grzybowskiego "Opowieści Spirytystyczne". Autorem tej definicji jest twórca tego pojęcia - Charles Robert Richet, wg tejże książki jest to badacz spirytyzmu "pracujący ze wszystkimi chyba głośnymi mediami swoich czasów". Wg mnie spirytyzm niewątpliwie pasuje do tejże definicji, a nawet jest przyczyną dla której ona właśnie tak wygląda. Chciałbym zwrócić uwagę, że parapsychologia nabrała za sprawą ignorancji i niewiedzy wielu ludzi bardzo negatywnego oddźwięku, tak samo jak spirytyzm. Dlatego właśnie wielu ludzie nie chce być z tym utożsamiane, a wszystko co się pod to da podpiąć jest traktowane nie poważnie. Zapewniam jednak, że inni badacze swoich dziedzin z tegoż "worka" także podchodzili do tego bardzo profesjonalnie i naukowo, np. R. Monroe, bądź rząd USA wydający 20mln $ na badania PSI, czyli nic innego jak badania nad parapsychologią. Zresztą, do dziś na całym świecie dalej są prowadzone na wielką skalę badania w bardzo dobrze wyposażonych laboratoriach przez wiele wspaniałych umysłów.
Parapsychologia jest dokładnie tym samym co ezoteryka, czyli dziedzina zajmująca się wszystkim co "nienormalne" dla przeciętnego zjadacza chleba. A innym określeniem na ezoterykę, mającym dokładnie te samo znaczenie a kojarzone bardziej negatywnie jest słowo "okultyzm". Sam nie lubię tego słowa, ale wg mnie jest to właśnie to w czym my wszyscy siedzimy.

cthulhu87 pisze:nie wydaje mi się by rzeczy takie jak nekromancja czy chiromancja albo tarot były pod tym względem podobne spirytyzmowi

Mi też się nie wydaje, ale w tym samym worku siedzimy... i sami się nawzajem krytykujemy. Nie dość, że świat (powszechnej) nauki i katolicyzmu nas potępia, to jeszcze my nawzajem się ośmieszamy. Astrologowie nie wierzą w spirytyzm, a spirytyści w astrologie i te nurty nie chcą być ze sobą kojarzone, jednak z zewnątrz wszystko wygląda tak samo. Poza astrologią jest jeszcze wiele innych dziedzin, które są równie prawdziwe co i spirytyzm czy matematyka, pracują nad nimi poważni ludzie, jednak nikt nie ogląda się na resztę...


Tak to wygląda a mojego punktu siedzenia :)
...story about good, story about bad...
...true story...
...Willy know, that once you know this true, then you know what to do...

[url="http://www.videveritatis.pl/"]VideVeritatis![/url]
Awatar użytkownika
Vodnik
 
Posty: 7
Rejestracja: 13 mar 2009, 18:19
Lokalizacja: Warszawa

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości