


atalia pisze:Ostatnio tak ni stąd ni zowąd, w czasie lektury pewnej, bynajmniej nie duchowej ksiażki w mojej głowie pojawiło się zdanie NIE MA KRZYWDY. Jestem pewna, ze nie pochodziło ode mnie, ponieważ byłam pograżona w bardzo przyziemnych myślach, a ono było jakieś takie "osobne", nie moje, niezależne...łatwo to rozpoznać.
NIE MA KRZYWDY. Czy w tym zdaniu nie zawiera się WSZYSTKO?


atalia pisze:Juniperus, nie miałam na mysli kontaktowanie się z Jezusem, co to to nie...chyba jednak za wysokie progi.
Wiesz dziś mój Opiekun powiedział mi to samo. Ponieważ poprzez pismo bezpośrednie komunikują się ze mną tylko niskie, złośliwe duchy, żaden porządny przekaz nie jest na razie możliwy. Rozmawiam więc z Opiekunem. Jest naprawdę mądrym duchem i nie sprawia mi trudności usłyszenie Jego odpowiedzi. Bardzo wiele rzeczy mi wyjaśnił. Np dlaczego dzisiejszy Duch (przy piśmie) tak się źle zachowywał. Wyjaśnił, że nie jestem jeszcze gotowa na przekaz od wysokich duchów, że przechodzę przez okres nauki, w którym uczę się pisma, pokory, umiejętności rozróżniania dobra od zła. Zostają mi podsyłane niskie duchy, bym w przyszłości mogła docenić te dobre i bym od razu je rozpoznała. Moralnie również nie jestem jeszcze gotowa na kontakt z wysokimi, ponieważ została mi jeszcze jedna rzecz do zrobienia. Muszę kogoś przeprosić. Bardzo chciałam dziś się skontaktować z moim dziadkiem, zapytać o to, co chciał mi we śnie przekazać. Mój Opiekun jednak powiedział, że na razie to niemożliwe, że poznam tę informację, ale jeszcze nie teraz, ponieważ jest za wcześnie. Dlatego nie pozwolono mi na kontakt z duchem dziadka poprzez pismo, a w zamian przysłano bardzo złośliwego. Ten z kolei tak mocno unieruchomił mi ciało, że trudno mi było przywołać na ratunek Opiekuna. Pierwsze słowa mojego wołania nie mogły mi przejść przez głowę, musiałam bardzo się skoncentrować, a duch jakby chciał zablokować moje myśli. Udało się jednak wypowiedzieć w myśli słowa prośby i Opiekun go przepędził. Czułam jak opuszcza mnie ten uścisk. Rozmowa z tym duchem nie należała do przyjemności. Ciągle powtarzał (a raczej powtarzali, ponieważ pismo było w liczbie mnogiej): widzimy cię i wołamy cię wołamy Powiedziałam wiem, że mnie widzicie i słyszę jak wołacie, gdzie jesteście? Odpowiedź tutaj Moje pytanie: czego potrzebujecie? Odpowiedź wołamy w wielkim bólu i ekstazie wielkim nowym i tu zaczęły się jakieś zygzaki, a ręka moja była tak mocno ściskana, że waliła o kartkę kredką tak mocno, że mało się nie złamała. Zaczęłam więc tłumaczyć jak ważne jest by duchy dążyły do czynienia dobra, poprawy, że muszą się poprawić, ale one pisały tylko "nie nie nie". Kazałam więc im stać spokojnie i słuchać tego co będę mówić i zaczęłam się modlić do Boga by dał im możliwość poprawy. Zaczynając od słów Panie Boże Wszechmogący dostałam po twarzy od ducha. "Strzelił" mi w prawy policzek tak, że bardzo intensywnie to poczułam, ale nie bolało fizycznie, tylko trochę piekło, choć później policzek miałam trochę zaczerwieniony. Ależ mnie tym zaskoczył. Na szczęście szybko się opamiętałam i powiedziałam, że i tak będę się za niego modlić, by się poprawił i że musi w końcu zrozumieć konieczność rozwoju, a on odpisał "wal się" Takiego języka się nie spodziewałam, więc powiedziałam, to mi głowy nie zawracaj, a on na to "i wice versa". Ja zapytałam więc, skoro zawracam Ci głowę, po co przyszedłeś do mnie a on na to "malować mi się chce. Udało się jednak uwolnić od niego siłą woli i modlitwą i się rozstaliśmy, choć na koniec powiedziałam, ze i tak będę się za nich modlić. Po całym zdarzeniu zaczęłam rozmowę z moim Opiekunem. Chyba po raz pierwszy była tak długa i szczera. Wiele mi wytłumaczył, otworzył mi oczy na moją niedoskonałość, na winy, które jeszcze są na moim koncie. Zapewnił, że zawsze jest przy mnie i będzie mnie prowadził i że otrzymam możliwość przekazów ze strony wysokich duchów, ale muszę się bardzo postarać i przejść przez okres próby, który będzie dla mnie czasem nie tylko nauki przy piśmie ale przede wszystkim okresem rozwoju moralnego i poprawy samej siebie. Zanim otrzymam możliwość przekazów wartościowych muszę rozliczyć się z przeszłością, z moimi winami. Bez tego niemożliwym jest osiągnięcie kontaktu z wysokimi duchami. Jest jeszcze kilka rzeczy, o których mi powiedział, ale poprosił, by to pozostało między Nim a mną. Rozumiecie więc, że nie mogę ich Wam zdradzić.atalia pisze:Dziewczyny, jeśli nawet bylyście niemieckimi żołnierzami, to co z tego? Wazne jest, że teraz NIE KRZYWDZICIE NIKOGO, a ze życie nie jest łatwe, cóż, sama przekonalam się o tym bardzo dobitnie.


Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość