Jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze
Hansel - gdybym był na wysokim poziomie rozwoju nie męczyłbym się w ziemskim wcieleniu. Moje odkrycie spirytyzmu to był rodzaj kopniaka od opiekuna

Zrobiłem naprawdę dużo błędów w życiu. W wielu sprawach zawaliłem. Widocznie ktoś Tam pomógł mi i postanowił, że skoro szukam odpowiedzi, to proszę bardzo, będę ją miał. Nie odbyło się to w jakiś "nadprzyrodzony" sposób. Zwykła analiza faktów i pomoc ludzi którzy przetłumaczyli na nasz język książki których nie umiałbym przeczytać, bo nie znam obcych języków. Potem powstało pytanie - teraz wiesz no i co ? Co teraz zrobisz wiedząc ? Wiele zmieniłem w życiu i jestem wdzięczny ludziom dzięki którym odkryłem spirytyzm.
Mirek Ma rację, odkrycie spirytyzmu to nie dowód, ze jest się na wyższym stopniu rozwoju. To taki kopniak na zasadzie - wiesz jak to wygląda i co ? Co teraz zrobisz z tą wiedzą ? Chciałeś to wiesz, a reszta należy do ciebie. Wiedza to jedno, a korzystanie z niej to drugie. Liczy się nie to, co się wie, tylko to co się robi. Dlatego katolik fanatyk który adoptuje dziecko z wadą serca (znam takiego i jeśli chcesz mogę ci o nim opowiedzieć) jest bliżej Boga niż spirytysta który wie, ale nic nie robi. Ja staram się teraz być lepszy, ale daleko mi do Duchów które są bardziej rozwinięte.
Mam nadzieję, że nie obraziłeś się za to co napisałem
