Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: lilo » 05 lut 2009, 00:00

Nie jest tak, że spirytyzm postrzegamy jednakowo. Każdy z nas ma indywidualny sposób postrzegania zagadnień związanych ze spirytyzmem. Osoby na tym forum różnie postrzegają choćby kwestię reinkarnacji. Myślę, że właściwym będzie, jeśli każdy z nas przedstawi ten subiektywny sposób rozumienia nauki Duchów, powołując żródła, z których czerpał.

Moje spostrzeżenia

Spirytyzm podzieliłabym na trzy filozofie. I choć pomyślicie, że dwie z nich są tożsame ja tak nie uważam. Ponad wszystkimi tymi zapatrywaniami stoi Jezus. Jego słowa są ponad wszystkim. Tylko Jemu ufam w 100 %. Reszta to poszukiwania, interpretacje i chęć uniknięcia "błądzenia". Jezus jest dla mnie Synem Bożym, a przez to Bogiem, który z miłości do człowieka oddał się bólowi i cierpieniom zgotowanym przez niego. Tak jestem chrześcijanką, katoliczką z opcją otwierania się na naukę Duchów. Oto te 3 poglądy:

Filozofia księdza F. Brune - poznałam ją dzięki obecności na tym forum, a konkretnie dzięki informacjom sooleymana za co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Ksiądz Brune bardzo specyficznie interpretuje reinkarnację. Jego zdaniem reinkarnacja nie jest regułą, jest wyjątkiem, lub sporadyczną praktyką co najwyżej. Nie tłumaczy niesprawiedliwości społecznych. Często powołuje słowa ducha kobiety, która powiedziała (coś w rodzaju) "byłam nimi, a oni byli mną, a ja o tym nie wiedziałam". Wyprowadza z tego wniosek, że reinkarnacja nie dokonuje się poprzez powtórne narodzenie, lecz także (głównie) poprzez uczestnictwo duchów w naszym życiu. Nasze doświadczenia są ich doświadczeniami. Jego spostrzeżenia są zachowawcze, nie wychodzą poza przyjęte przez Kościół zasady. Jezus powiedział, że nie może być zbawiony ten kto się powtórnie nie narodził. Zapewne ksiądz nie rozumie przez to reinkarnacji, mimo że duchy w jego książkach zdają się krzyczeć tą prawdę - on zagłosza je woalem własnych teorii. Jednak moim zdaniem jest BARDZO ważną postacią, stanowi bowiem autorytet gdyż działa w ramach Kościoła K. i przez to sprawia, że ludzie ufający tej instytucji (wtym też poniekąd ja) znajdują drogę poszukiwania prawdy bez posądzania o herezję. Brune stanowi ważne ogniwo łańcucha prowadzącego ludzi do poznania i otwarcia się na tę radosną Prawdę.

Filozofia Kardeca

Nie ma jej w Księdze Duchów wbrew pozorom. W KD są pytania do Duchów, ich mniej lub bardziej precyzyjne odpowiedzi oraz komentarze Kardeca. W Księdze Duchów nie ma zarzutów przeciwko boskości Jezusa, żaden z Duchów tego nie mówi. Przeciwnie mówią (Paweł Apostoł), że winowajcą jest ten, kto oddala się od celu Stworzenia, który stanowi harmonijny ład piękna i dobra uosobiony w ludzkim archetypie Człowieka-Boga - Jezusa Chrystusa (s.465). Księga ta mogłaby zostać poważnie traktowaną przez Kościół i stać się nową wizją, nową nadzieją daną katolikom, gdyby nie to, że autor nie wiedzieć czemu ponoć (ja nie spotkałam się z tym) zakwestionował (mniej lub bardziej dosłownie) w innych wypowiedziach Jezusa jako Boga. Sama Księga Duchów jest jednak czysta od tych zarzutów gdyż jest dziełem Duchów Wyższych. Dlatego, żałuję, że Kardec zagalopowł się, gdyż podważyło to wartość najwyższą co musiało napotkać na opór. Jego idea reinkarnacji została by przyjęta. Bowiem na pytanie o powstanie duszy ludzkiej Duchy odpowiadają, że stanowi to tajemnicę Boga, nie tak jak Dennis.

Filozofia Leona Dennisa

Ten się zagalopował ;) . Problem z Denisem polega na tym, że wszystko upraszcza. Z jego zwrotu że "minerał należy łączyć z rośliną, roślinę ze zwierzęciem, a zwierzę z człowiekiem" niektórzy wysnuwają wniosek że nasze dusze zaczynają od kamienia. Jego wizja to nieustanny kocił reinkarnacji (umarła Małgosia - rodzi się Jaś, umiera Jaś -rodzi się Jaga itd.) Odrzuca nie tylko Jezusa jako Boga, lecz także niepokalane poczęcie i inne dogmaty. Co ciekawe odrzucając boskość Jezusa mówi o Bogu Trójjedynym !?. Chciałby wszystko uprościć sprowadzić do naszych prymitywnych mózgów pokazując, że nie ma już tajemnic ?!, że wszelka wiedza jest już odkryta?! Moim zdaniem tak nie jest. Dlatego wielokrotnie w KD Duchy mówią nie wyjaśnimy wam, nie zrozumiecie tego, zasłona POWOLI się unosi (a nie została odsłonięta !!!). Mimo iż odrzucam Jego upraszczający sposób postrzegania zamysłu Stwórcy dostrzegam piękno jego opisów (opisy wszechświata, Boga, Modlitwy warte są przeczytania) L. Dennis stanowi jednak w moim mniemaniu przeszkodę w porozumieniu spirytystów i Kościoła. Atakuje Kościół bezpardonowo - no dyplomatą to on nie jest.

Ja jestem między Kardec'iem a Brune (ale bliżej Kardeca), odrzucam Dennisa. Do Księgi Duchów nie mam zarzutów. Odrzucam też dogmat nieomylności papieża - jak człowiek może unosić się taką pychą aby uznać się za nieomylnego. Jak inni mogą człowieka nazwać nieomylnym - to dopiero pycha i próżność !!! Nieomylność należy do Boga.

Pozdrawiam; zachęcam do wypowiedzi
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: Luperci Faviani » 05 lut 2009, 18:14

Na początku, gdy tylko zapoznałem się z filozofią spirytystyczną miałem drobny problem z zaakceptowaniem idei reinkarnacji lecz z biegiem czasu, po dokładnym przemyśleniu, wydała mi się bardzo logiczna. Podobnie sprawa miała się z Chrystusem - Bogiem, Zbawicielem. Skoro wierzymy, że Bóg jest jeden, to mamy do wyboru albo Jezusa, albo Jehowę. Pogląd głoszący, iż Jezus jest Duchem wyższym nie stoi w sprzeczności z powyższym. Twierdzenie, jakoby Kardec za bardzo się zagalopował jest równocześnie sugestią, że powinien był dostosować filozofię spirytystyczną do dogmatu rzymsko-katolickiego. Spirytyzm jest podobny do Chrześcijaństwa, jest mu bliski, ale Spirytyzm nie jest czystym Chrześcijaństwem. Pierwszym moim krokiem do zaakceptowania idei reinkarnacji było dojście do wniosku, że skoro Spirytyzm odpowiada na pytania, które stawiałem sobie przez wiele wcześniejszych lat, to dlaczego mam traktować tę filozofię wybiórczo? Oczywiście niczego nie należy akceptować na siłę ale przynajmniej skłoniło mnie to do głębszych rozważań. Uważam, że Jezus jest synem Boga tak samo, jak my wszyscy jesteśmy jego dziećmi - taki...starszy brat :) W każdym razie, w kwestii Chrystusa, najważniejsza jest jego nauka...

Księga Duchów jest dla mnie podstawą, więc teksty L.Denis i jemu podobnych traktuję bardziej jak ciekawostkę.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: lilo » 05 lut 2009, 18:52

Luperci Faviani pisze: Skoro wierzymy, że Bóg jest jeden, to mamy do wyboru albo Jezusa, albo Jehowę.


A jeżeli to nie jest tawkie proste... Kiedyś oglądałam w takim programie "Strefa 11" M.Trojanowskiego wywiad ze stygmatykiem (niestety nie pamiętam nazwiska), który otrzymał stygmaty bodajże w Fatimie. M. in. powiedział on coś co mnie wtedy uderzyło: "Jezus był także na innych planetach". Z wyznań wielu duchów można dowiedzieć się, że "kiedyś wszyscy staniemy się jednością" ??? JEST wiele niezrozumiałych rzeczy. "Zasłona powoli się unosi" Wielokrotnie czytając relację z zaświatów trafiam na ich odpowiedz w stylu "tego nie możemy wam ujawnić". Jak rozumieć zatem, ww. słowa Pawła Apostoła? Ponadto w całej KD nie ma słowa obalającego Jezusa jako Boga ? Dlaczego Duchy Wyższe dyktujące tę książkę nie zamieściły tej informacji?
Luperci Faviani pisze:Spirytyzm jest podobny do Chrześcijaństwa, jest mu bliski, ale Spirytyzm nie jest czystym Chrześcijaństwem.


Spirytyzm jest nauką, co najwyżej doktryną - NAUKĄ! jak więc może być podobny do religi którą potwierdza i rozszerza (jak to tłumaczysz z Ewangelii wg spirytyzmu >dobra robota ciągle czekam na jeszcze<). Spirytyzm to nie religia, sam to powtarzasz.

Z Twoich słów wynika, że naukę spirytystyczna przyjmujesz bez żadnego ale... ???

Dla mnie reinkarnacja jest sensowna i logiczna, jestem co do niej przekonana, ale też oswojenie się z tą myślą choć b. pozytywną było czymś w rodzaju pozytywnego szoku dla organizmu :shock: :arrow: :idea: :arrow: :D


Chciałabym zadać jeszcze jedno pytanie (w ogóle chciałaby je zadać Duchowi Wyższemu, lecz prawdopodobnie nie będę miała takiej okazji) mianowicie :jak wypełnić trzecie przykazanie "pamiętaj abyś dzień święty święcił" aby to było miłe Bogu, abym wypełniała je właściwie ?
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: konrad » 05 lut 2009, 20:52

Myślę, że w kwestii spirytyzmu wiele będzie jeszcze ciekawych dyskusji, a także zmian w samej filozofii. Na pewno Duchy Wyższe, a nawet i sam Bóg nie odkryli jeszcze przed nami wszystkich kart ;)

Oto jak ja wszystko widzę:

1) Wytyczną dla mnie są rzeczywiście prace Kardeca, choć krytykuję w nich wiele sformułowań, które chyba wynikały z czasów, w których żył i z jeszcze trochę innego spojrzenia na religię i Boga. Na pewno przemawia do mnie teoria reinkarnacji, a także opis praw rządzących światem Duchów zaprezentowany w KD. Według mnie jednak prace Kardeca nie są jeszcze na tyle uniwersalne, by podbić serca wszystkich ludzi na Ziemi. Tkwią dość silnie w kulturze europejskiej, czyli chrześcijańskiej, przez co widzę spore trudności w rozprzestrzenianiu spirytyzmu poza naszym regionem (np. w Chinach). Najbardziej uniwersalne są KD i Księga Mediów. Tą pierwszą zresztą dałem w prezencie znajomym Hindusom. Na pewno nie dałbym im jednak Ewangelii wg Spirytyzmu, bo do jej zrozumienia potrzebne jest poznanie KD, a także przynajmniej podstawowa znajomość Nowego Testamentu.

2) Co do Jezusa, na razie ciężko mi wypowiedzieć się na jego temat, gdyż szczerze powiedziawszy jestem tutaj nieco zagubiony i brakuje mi argumentów, które by mnie przekonały do wyciągnięcia jakichś konkretnych wniosków. Z całą pewnością uważam, że Jezus nie był Bogiem. Z drugiej jednak strony, zwłaszcza po zapoznaniu się z hinduzimem, widzę, że tak naprawdę kwestia pojmowania Boga, czy personalizowania go jako jakiejś postaci, nie jest aż tak ważna. Szanuję więc zdanie tych osób, które wierzą, że Jezus jest Bogiem, podobnie jak szanuję zdanie tych, którzy uważają, że jest nim Kriszna. Z literatury spirytystycznej wynika, że Jezus jest wzorem do naśladowania i najbardziej rozwiniętym Duchem, któremu przyszło żyć na Ziemi. Nawet więcej, Jezus jest opiekunem naszej planety. Moje przekonanie jest jednak nieco inne. Wydaje mi się, że jeżeli rzeczywiście istnieją Duchy Wyższe opiekujące się rozwojem Ziemi, to jest ich wiele i ściśle ze sobą współpracują. Z drugiej strony Duchy takie traktuję, tak jak to napisał Luperci Faviani, jako naszych starszych braci, a więc unikam mówienia, że Jezus jest np. moim "Panem", wolę stwierdzić, że jest moim bratem, któremu zależy na tym, by mnie wspierać. Z drugiej jednak strony mój świat nie zawaliłby się, gdyby okazało się, że Jezus nigdy nie istniał. Nie przywiązuję tak, jak wiele osób, wielkiej wagi do konkretnych słów Jezusa, starając się je interpretować w ten, czy inny sposób. Wolę widzieć je raczej jako całość, jako ogólne przesłanie miłości i przesłanie Boga, który jest ojcem nas wszystkich, każdemu przebacza i wszystkich jednakowo kocha. To, czy Jezus mówił o reinkarnacji, czy wypowiedział to czy inne słowo, to kwestia bardzo dyskusyjna, tym bardziej, że Nowy Testament przeszedł tyle transformacji i zmian w czasie kolejnych tłumaczeń, iż moim zdaniem, błędem jest przywiązywanie wagi do poszczególnych słów. Pamiętajmy, że Chrystus, zgodnie z tym co wiemy, mówił najprawdopodobniej w języku aramejskim, a Nowy Testament zanim trafił do nas, przechodził liczne transformacje, zmiany... Sam fakt, że został napisany wiele lat po śmierci Jezusa, też jest istotne. To tak jakbyśmy dziś mieli opisywać życie naszego pradziadka bazując jedynie na opowiadaniach naszych dziadków i rodziców. Nie byłoby to łatwe i często zapewne popełnialibyśmy wiele błędów... Podsumowując, Jezus jest dla mnie postacią ważną poprzez przekaz, który płynie z dzieła, którego dokonał. Uważam jednak, że jest jednym z wielu Duchów Wyższych, którym przyszło żyć na Ziemi i które opiekują się nami z góry. Traktuję go jako starszego, mądrzejszego brata.

3) Leon Denis jest w pewnym sensie kontynuatorem prac Kardeca, jednakże trzeba powiedzieć, że prace te skierował w nieco inną stronę. Z całą pewnością jego książki są pisane dużo bardziej poetyckim językiem niż naukowe wywody Kardeca. Gdy ktoś próbował czytać je w oryginale, nie dostrzeże różnic między dziełami Victora Hugo, Balzaca, czy innych wielkich francuskich pisarzy. Z drugiej jednak strony być może rzeczywiście poszedł on w stronę obalania dogmatów Kościoła, czyli obrał drogę, która prowadzi tak naprawdę donikąd. Z drugiej jednak strony jego książki czyta się bardzo ciekawie, a książka "Chrześcijaństwo a Spirytyzm" jest jedną z bardziej interesujących lektur nawet mimo iż nie ze wszystkimi koncepcjami Denisa mogę się zgodzić.

4) Jako czwartą filozofię spirytystyczną chciałbym przedstawić spirytyzm brazylijski, który jest dość specyficzny. Z całą pewnością znajduje się on gdzieś między punktem 1) a 2), przy czym oczywiście nie chciałbym tu niczego generalizować. Brazylijczycy doceniając Kardeca, bardzo silnie akcentują rolę Jezusa w tej filozofii i trzeba przyznać, że wiele ich dzieł to komentarze do fragmentów Ewangelii widziane w świetle Spirytyzmu. W każdym razie Jezus jest wszechobecny i mam wrażenie, że Kardec często gdzieś znika, a sam Spirytyzm staje się kolejnym odłamem chrześcijaństwa. Moje zdanie jest takie, że jest to trochę ślepy zaułek i pomimo iż takie pojmowanie Spirytyzmu na brazylijskim gruncie sprawdza się świetnie, nie jest ono idealnym rozwiązaniem dla rozwoju spirytyzmu globalnie. Najczęściej Brazyliczycy mają duże problemy w propagowaniu Spirytyzmu poza granicami swego kraju i pomimo iż zakładają liczne centra spirytystyczne, są one w stanie skutecznie działać tylko w krajach, gdzie mnóstwo jest imigrantów z Ameryki Południowej. Doceniając ich wkład w rozwój Spirytyzmu i to, ile dobrego zrobili do tej pory, myślę, że przyszłość Spirytyzmu jest związana z wolną wymianą myśli, poglądów i z większą różnorodnością. Być może to się zmieni.

Na sam koniec pragnę jednak dodać, iż bardzo cieszy mnie "polski spirytyzm", który teraz wspólnie budujemy. Cechuje go przede wszystkim otwartość poglądów i chęć szukania cech wspólnych.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: Luperci Faviani » 06 lut 2009, 08:57

Lilo, nigdzie nie napisałem, że Spirytyzm jest religią. Spirytyzm jest podobny do Chrześcijaństwa i nawet bez niego mógłby samodzielnie funkcjonować.

Spirytyzm odpowiada na pytania, które zadawałem sobie przez wiele lat, więc przyjmuję go z dużą łatwością ale nie bezmyślnie...

Według mnie "Strwfa 11" nie jest wiarygodna, więc nie powoływałbym się na ten program. Nie znam KD na pamięć ale jestem przekonany, że są tam jakieś zapiski komentujące boskość Jezusa...

"pamiętaj abyś dzień święty święcił" - sądzę, że chodzi tu o odpoczynek, który należy się człowiekowi.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: lilo » 08 lut 2009, 11:54

Konrad i Luperci F. macie w gruncie rzeczy bardzo zbliżone pojmowanie spirytyzmu, pragniecie aby był on uniwersalny, aby każdy człowiek na Ziemi mógł go podciągnąć pod swój światopogląd. Niestety, jest to niemożliwe np. jeżeli chodzi o buddyzm - albo wyprzecie się istnienia Boga, albo nie zostaniecie zaakceptowani. A przecież odcięcie się od istnienia Boga zniekształca całą naukę duchów. Albo poszukujemy obiektywnej Prawdy, albo chcemy zadowolić wszystkich (utopia) !!? Ja nie próbuję dostosowywać tej nauki do każdej z kultur, bo po prostu całościowo nie jest to możliwe.
Dlatego, chociaż nie znam spirytyzmu brazylijskiego - to z tego jak go przedstawiasz Konradzie - jest on czymś co chciałabym przeszczepić na polski grunt. Z założenia jesteśmy (Polacy) w 90 kilku % chrześcijanami. I jak wynika to z KD (która moim zadniem jest dziełem wiarygodnym bopodyktowanym przez Duchy Wyższe, a zatem nie zawiera ludzkich filozofi, naleciałości, oczekiwań, które deformowałyby ją dostosowując do poglądów autora) jest to droga właściwa... dla mnie, dla pozostałuch polskich chrześcijan. W Polsce nie będzie uniwersalnego spirytyzmu, albo będzie chrześcijański (jak w Brazylii) albo nie będzie go wcale - mam na myśli ogół. Ale oczywiście rozumiem i akceptuję, Wasz uniwersalny punkt widzenia. Jeszcze raz proszę o komentarz przytoczonych przeze mnie słów Pawła Apostoła z Waszego punktu widzenia...jestem ciekawa, a nie ustosunkowaliście się do nich.


Luperci Faviani pisze:Nie znam KD na pamięć ale jestem przekonany, że są tam jakieś zapiski komentujące boskość Jezusa...


Nie ma takich fragmentów... przynajmniej nie znalazłam.

konrad pisze:Z drugiej jednak strony mój świat nie zawaliłby się, gdyby okazało się, że Jezus nigdy nie istniał.


Dość radykalna postawa, ale chyba nie warta rozważania gdyż Jezus jest autorem tak przełomowej zmiany prawa, tak dalece wykraczającym poza ludzki światopogląd I w. n.e. że założenie Jego nieistnienia wydaje mi się absurdalne.

Luperci Faviani pisze:"pamiętaj abyś dzień święty święcił" - sądzę, że chodzi tu o odpoczynek, który należy się człowiekowi.


Myślę, że troszkę upraszczasz, bo tak wygodniej - po prostu dostosowujesz do swojego stylu życia. W ponadczasowych prawch danych Mojżeszowi trzy odnoszą się do Boga. Umiejscowiono je na osobnej tablicy. Pozostałe dotyczą ludzi. Ze wszystkich przykazań, tylko dwa mają dyspozycję działania (pozostałe to dyspozycja zaniechania) : 3 i 4. Przykazanie to (3) po pierwsze nakazuje nam zatem określone działanie (nie zostało sformułowane "nie pracuj", "nie zapominaj o wypoczynku" lub temu podobnie; po drugie odnosi się do Boga, zatem jego naruszenie musi godzić w osobę Boga tak jak naruszenie dwóch wcześniejszych. Twoje założenie "odpoczynku, który się człowiekowi należy" w żaden sposób nie odnosi się do Boga (zupełnie nie można tutaj naciągać interpretacji, że nie wypoczywając obrażasz Boga ;) ), no i niema charakteru działania odnoszącego się do Boga. Dla mnie to adoracja.

Swoją drogą, co robicie w św. Bożego Narodzenia? Taka ciekawość... :P

konrad pisze:bardzo cieszy mnie "polski spirytyzm", który teraz wspólnie budujemy. Cechuje go przede wszystkim otwartość poglądów i chęć szukania cech wspólnych.


Mnie też :)
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: Luperci Faviani » 08 lut 2009, 14:25

lilo pisze:Przeciwnie mówią (Paweł Apostoł), że winowajcą jest ten, kto oddala się od celu Stworzenia, który stanowi harmonijny ład piękna i dobra uosobiony w ludzkim archetypie Człowieka-Boga - Jezusa Chrystusa (s.465).

Winowajcą jest ten, kto oddala się od nauki Chrystusa - tak to odbierm.

lilo pisze:Myślę, że troszkę upraszczasz, bo tak wygodniej - po prostu dostosowujesz do swojego stylu życia.

Pracuję od poniedziałku do niedzieli, po kilkanaście godzin dziennie, więc moja opinia nie ma nic wspólnego z moim stylem życia. Rzeczywiście bardzo uprościłem, ograniczając się do tylko jednego zdania. Sądzę, że w nakazie święcenia dnia świętego chodzi o to, aby ludzie nie zapominali czcić Boga, aby nie zapominali o nim w wirze dnia codziennego. Tak się składa, że w dzień święty ludzie także odpoczywają... W moim mniemaniu, jedno wiąże się z drugim.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: lilo » 09 lut 2009, 10:47

Luperci Faviani pisze:Winowajcą jest ten, kto oddala się od nauki Chrystusa - tak to odbierm.


...i znów próbujesz obejść meritum mojego pytania ;) - nie odniosłeś się do samego sformułowania "Człowieka-Boga Jezusa Chrystusa". A czepiłam się tego gdyż uważam, że jest to sformułowanie w pełni świadomie przytoczone przez Ducha Pawła Apostoła.

Luperci Faviani pisze:Pracuję od poniedziałku do niedzieli, po kilkanaście godzin dziennie, więc moja opinia nie ma nic wspólnego z moim stylem życia.


Przeciwnie. Jednak miałam nosa, chociaż Ty zaprzeczysz. Twój punkt widzenia jest bardzo subiektywny i chcesz czy nie zdeterminowany stylem życia. Czasami tak bywa, "punkt widzenia zależy od punktu siedzania" ;) . To tak jakby tłumaczyć, złamanie przykazania "nie zabijaj" na przykładze: Jesteś z jakimś człowiekiem na bezludnej wyspie, po czym :twisted: (nieco ekstremalna wizja, ale dobitnie pokazująca tok rozumowania, którym się posługujesz) z powodu głodu zabijasz go i zjadasz. Następnie mówisz, że nie jesteś winny przykazaniu nie zabijaj, bo ratowałeś swoje życie przed śmiercią głodową no i gdyby nie Ty to on... Analogia: "pracuję 7 dni w tygodniu" = "ratowałem życie przed śmiercią głodową". Takiemu rozumowaniu jednak brak logiki, bo sęk w tym aby tak nie czynić... Oczywiście wiem, że czasy są takie, że nie wszyscy mogą mieć wolne w święto. Dlatego dostrzegam daleko idącą mądrość w swormułowaniu "pamiętaj, abyś dzień święty święcił" - bo nie mówi ono nie pracuj nawet jeżeli musisz, lecz aby święć ten dzień. I obawiam się, że nie chodzi tutaj:
Luperci Faviani pisze:aby nie zapominali o nim w wirze dnia codziennego

bo i trzecie przykazanie nie odnosi się do dnia codziennego, lecz do dnia świętego. Zatem modlitwa w dniu powszechnym nie jest spełnieniem 3 przykazania. Jest nim święcenie dnia świętego, w sposób szczególny. Jaki, Ty mi odpowiedz...

Zauważ, że ludzie o wysokim poziomie moralnym interpretują dekalog w sposób bardzo szeroki (mówię to bez kontekstu do twojej ww.wypowiedzi tj. w oderwaniu od niej), i przeciwnie. Np. "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną" jedni rozumieją, że nie uznają np. Bahusa, Thora, czy temu podobnych - i jest ok nie przekroczyli normy, inni rozumieją ją szeroko : moim życiem nie będą żądziły np. pieniądze - nie będą moim bogiem, nie zrobie wszystkiego dla nich i nie będę ich kochał ponad wszystko.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: konrad » 09 lut 2009, 18:58

lilo pisze:Luperci Faviani napisał(a):
Nie znam KD na pamięć ale jestem przekonany, że są tam jakieś zapiski komentujące boskość Jezusa...


Nie ma takich fragmentów... przynajmniej nie znalazłam.


W KD na temat Jezusa jest naprawdę niewiele i nie ma tam żadnych odnośników co do jego boskości. Tekst Allana Kardeca na temat boskości Jezusa znajduje się w "Dziełach pośmiertnych".

lilo pisze:W Polsce nie będzie uniwersalnego spirytyzmu, albo będzie chrześcijański (jak w Brazylii) albo nie będzie go wcale - mam na myśli ogół.


Z całą pewnością polski spirytyzm będzie nacechowany chrześcijaństwem. Jednakże sądzę, że pod dachem spirytyzmu znajdą również miejsce ludzie, dla których chrześcijaństwo jest zupełnie obce.

lilo pisze:Jezus jest autorem tak przełomowej zmiany prawa, tak dalece wykraczającym poza ludzki światopogląd I w. n.e. że założenie Jego nieistnienia wydaje mi się absurdalne.


Te właśnie słowa przytacza m.in. Leon Denis w książce "Chrześcijaństwo a Spirytyzm", które rzeczywiście przekonują, ale mimo wszystko nie do końca ;)

lilo pisze:Swoją drogą, co robicie w św. Bożego Narodzenia? Taka ciekawość...


Traktuję święta Bożego Narodzenia jako część tradycji. Nie mają dla mnie one wymiaru religijnego...

lilo pisze:Jeszcze raz proszę o komentarz przytoczonych przeze mnie słów Pawła Apostoła z Waszego punktu widzenia...jestem ciekawa, a nie ustosunkowaliście się do nich.


Z mojego punktu widzenia Duch przedstawiający się jako św. Paweł mówi o archetypie, do którego dąży ludzkość, czyli o człowieku doskonałym stający się przez swoją doskonałość niemalże Bogiem. To cel każdego z nas, więc nie chodzi tu moim zdaniem o to, by podkreślić, że Chrystus był Bogiem, ale to, że był Duchem doskonałym. By jednak podsumować nieco tę krótką dyskusję dotyczącą boskości Jezusa, oto, co pisze na ten temat na samym końcu swojego artykułu na ten temat Kardec (i myślę, że pisze mądrze ;)):

"Po osiemnastu wiekach walk i próżnych sporów podczas których zeszła całkowicie na bok najważniejsza część nauczania Chrystusa, jedyna, która mogłaby zapewnić pokój ludzkości, zmęczeni jesteśmy już tymi sterylnymi dyskusjami, które przyniosły jedynie problemy, spowodowały brak wiary, a których obiekt nie satysfakcjonuje już rozumu.
Jest dziś wyraźna tendencja ogółu by wrócić do fundamentalnych idei pierwotnego Kościoła i do części moralnej z nauczań Chrystusa, bo to tylko ona może uczynić ludzi lepszymi."

Podsumowując, czy ktoś uznaje Jezusa za Boga, czy nie, nie zmieni to nic, jeżeli chodzi o jego rozwój duchowy. Ważniejsze są inne rzeczy, bo "Bez miłosierdzia nie ma zbawienia", a sam Chrystus rozumiany czy jako Bóg, czy jako człowiek, nie jest wbrew pozorom do zbawienia potrzebny. To, co może nam pomóc to realizowanie jego nauk, a te w znacznej części powtarzają to, o czym mówiono już dużo wcześniej w innych regionach świata. Ta myśl płynie z nauk Duchów i tej myśli się trzymam :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Spirytyzm w subiektywnym ujęciu każdego z nas

Postautor: Luperci Faviani » 10 lut 2009, 08:05

Zakładając, że Lilo uważnie szukała zapisków o boskości Jezusa w KD i tam ich nie znalazła, sięgnąłem po KM. W prawdzie nie natrafiłem na tekst mówiący bezpośrednio o tym, czy Jezus jest Bogiem, czy też nie, ale wertując tę pozycję znalazłem opinię (wzmiankę) Kardeca na interesujący nas temat. Przecież coś musiało wpłynąć na mnie podczas lektury KD i KM skoro zacząłem zastanawiać się nad niniejszym zagadnieniem...

W KM (wydawnictwo Kos, Katowice 2003 rok), w rozdziale "Rozprawy Duchów", na stronie 467 (w szóstej linijce od góry) Allan Kardec napisał o Jezusie: "najczystszy ze wszystkich Duchów" chociaż mógłby użyć słowa "Bóg". Przyznaję, że jest to słaby argument ale moja opinia jakoś się narodziła. W tym momencie nie potrafię dokładnie tego wyjaśnić. Będę miał to na uwadze, gdy za jakiś czas powrócę do uważnej lektury KD i wyłapię wszystkie jej fragmenty, potwierdzające moją opinię.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Następna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości