Tak, czasami po prostu trudno odróżnić do pochodzi od nas, a co z zewnątrz. Moim zdaniem takie zjawiska mogą się zdarzać, skoro zdarzają się inne, jeszcze bardziej złożone, tzn. nie stanowiące po prostu powtórzeń, ale samodzielne i zdradzające jakąś odrębną wolę.
Wrócę teraz do tej książki Ochorowicza, jako że w końcu przemogłem lenistwo i wyszukałem fragment, o którym pisałem. Ochorowicz, nawiązując do ideoplastii dźwięków, dokonuje jakby stopniowania tych fenomenów:
1) "Wyobrażenie, tracąc swoje asocjacje psychiczne, odzyskuje swoje asocjacje organiczne (jak tutaj pewnych skurczów mięśniowych krtani, ust i języka) i dlatego musi się uzewnętrznić, czyli hipnotyk musi powtarzać głośno słowa słyszane.
przykład: echolachia hipnotyczna, kiedy osoba zahipnotyzowana mimowolnie powtarza słowa hipnotyzera. Ochorowicz wspomina przy tym o zjawisku "przemieszczenia słuchu". Człowiek może powtarzać nawet całe zdania w obcym mu języku, nie zdradzając przy tym żadnej świadomości.
2) Stopień wyższy, o którym pisałem: "Wyobrażenie szmeru wywołuje w otaczającym nas powietrzu te same drgania, z jakimi bywało wielokrotnie skojarzone w akcie percepcji - czyli urzeczywistnia wyobrażenie. Będzie to ideoplastia fizyczna."
W każdym razie do zjawiska dochodzi wtedy, kiedy umysł jest w stanie monoideizmu, jakby skupienia na jednym wyobrażeniu z wykluczeniem innych. Jeśli na przykład do zjawiska tego echa dochodzi w chwili skupienia, zorientowania myśli na jednym przedmiocie, można założyć, że rzecz może pochodzić równie dobrze z Twojego tylko umysłu, niż miałby to być duch.
Ideoplastię można podsumować bardzo krótko, nie wdając się w szczegóły: wyobrażenie dźwięku wywołuje dźwięki, wyobrażenie gorąca gorąco itd. - Ochorowicz oczywiście wyjaśnia to tak, że nie ma mowy o absurdach typu: "Wyobrażenie kopniaka w tyłek" wywołuje "kopniaka w tyłek"

W ogóle polecam (już to kiedyś robiłem na forum, ale gdzieś przepadł ten temat") książkę:
Pierwsze zasady psychologii i inne prace" Ochorowicza, wydane przez PWN w 1996. Moim zdaniem to doskonałe uzupełnienie Księgi Mediów i sądzę, że osoby eksperymentujące powinny ją przeczytać. Bez jej znajomomości trudno mi sobie wyobrazić jak w pracach medialnych stowarzyszenia będziemy rozróżniać komunikaty pochodzące od duchów, od naszego podświadomego "samooszukiwania się" - a to sprawa zasadnicza.