Strona 1 z 6

Przeczucie śmierci.

Post: 18 lut 2011, 10:42
autor: Melys
Mam do Was - jako znawców - może trochę dziwne pytanie.
Jak wiecie pracuje w hospicjum, wiec niemal na codzień spotykam się z to zagadkową Damą / czyli śmiercią / Mam doczynienia z dziećmi, bo to głównie dzieci, choć niektóre mają po 20 lat ale to zawsze dzieci które umierają. Nie chcę sie rozpisywać - bo nie o to chodzi.
Chodzi o to, że od jakiegoś czasu / by nie napisać od kilku śmierci / Jakoś podświadomie czuje że Ją. Przychodzę jak codzień do osoby, jak codzień dokładnie wszystko jest takie same, pielęgnacja, rozmowy, płacz. A jednak czasem czuje , ogarnia mnie niepokój, ręce mi się trzęsą i wogóle jakoś dziwnie. Wypowiadając słówa do zobaczenia wiem że tego nie będzie, i czekam na telefon.. kilka dni. To nie tak że wiem że dana osoba umrze jutro - nie tylko wiem że umrze.
Ale jest też odwrotnie, mimo że lekarze mówią że już wkrótce, że trzeba przygotować rodzine - ja wiem że jeszcze to potrwa.
Wczorej zadzwoniła do mnie siostra - jej dziadek wylądował w szpitalu z podejrzeniem nowotwora płuc / jest w fazie diagnozowania / prosiła mnie bym do niego poszla. A ja wiem że on niebawem umrze. I od wczoraj znowu mam ten niepokój .

Myślicie że to coś w rodzaju wyuczonej obserwacji? . Nie mówie o osobach umierających już - bo te symptomy każdy umie rozpoznać. To jest coś na czas przed tym.
Oczywiście rozmawialam z psychologiem u nas. Powiedział że czasem śmierc inaczej pachnie, że to sie wyczuwa w powietrzu, że zwierzęta to czują. No ok.... ale jak ja tej osoby nie widzialam.
Tak samo bylo jak chorowała matka mojego przyjaciela - z Gdańska - wiedziałam że nie zdąże pojechac.

Mam nadzieje, że coś mi wytłumaczycie.

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 18 lut 2011, 11:47
autor: konrad
Myślę, że przeczuwanie śmierci w takich sytuacjach jest możliwe. Gdy człowiek zmagany jest ciężką chorobą nieuchronnie prowadzącą go do śmierci, jego dusza i otaczające ją ciało duchowe stopniowo oddziela się od ciała. Jej więzy się rozluźniają, więc całkiem możliwe jest, że część ludzi jest w stanie wyczuwać, że moment śmierci tej czy innej osoby jest bliski. Tak ja sobie to interpretuję, tym bardziej że takie przeczucie nachodzi nas właśnie w sytuacji, gdy ktoś umiera po długiej chorobie.

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 19 lut 2011, 09:42
autor: Nikita
Na Wschodzie mowi sie, ze tak samo jak dusza przygotowuje sie na zejscie na ziemie przez 9 miesiecy w lonie matki ...tak samo 9 miesiecy cialo powoli gasnie i w tym czasie dusza powoli odchodzi...czesto ludzie wiedza, ze umra...

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 19 lut 2011, 12:24
autor: sigma
Nikita pisze: ... czesto ludzie wiedza, ze umra...


Patrząc wstecz to chyba moja mama to wiedziała. Wspominała koleżanki i kolegów którzy już nie żyli i siedząc na tapczanie rozważała sens jej dalszego pobytu tutaj :). Ja, potrafiąc sobie z reguły znaleźć jakieś zajęcie, po prostu przyjmowałem to co mówiła do wiadomości i nie zastanawiałem się nad tym ale dziś widzę to jak próbę refleksji nad - niełatwym - życiem.

Ojciec natomiast, będąc "przyklejonym" do życia w ogóle nie snuł takich refleksji. Ale kiedy bardzo ciężko się rozchorował, zaczął wspominać wydarzenia, przyjaciół i wrogów o których nigdy mi wcześniej nie mówił. I tak sobie siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Zmarł kilka miesięcy później ale myślę że przez ten czas, te kilka miesięcy, próbował wyjaśnić to co pozostawało niewyjaśnione.

:)

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 19 lut 2011, 19:04
autor: Nikita
Tak to bardzo ciekawe o czym piszesz Sigma...

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 20 lut 2011, 09:44
autor: konrad
W przypadku mojej mamy było podobnie. Co istotne, zmarła nagle w wieku 48 lat, więc nie można było mówić, że stoi już na progu śmierci. Równie dobrze mogłaby przecież dożyć siedemdziesiątki jak jej rodzice. Ale przez jakiś czas przed śmiercią, zaczęła mówić, że niedługo umrze, że nie doczeka się wnuczków (moja żona była wtedy w ciąży i okazało się, że rzeczywiście mama nie doczekała się narodzin pierwszej wnuczki). Traktowaliśmy to z przymrużeniem oka, ale nie wykluczam, że mama w jakiś sposób wyczuwała to, co się stanie. I co ciekawe zmarła z powodu wylewu, a o zagrożeniu, które ją czekało, zupełnie nie wiedziała. Chodziła co prawda do lekarzy, ale leczyła inne drobniejsze przypadłości.

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 20 lut 2011, 12:32
autor: atalia
Moje doswiadczenia dotyczace w/w sprawy:kilkanaście lat temu byłam na krawędzi zycia i smierci,czekając na bardzo poważna operację neurochirurgiczną,której wynik był niepewny,a lekarze dawali mi(później się o tym dowiedziałam od rodziny)20% szansy na przeżycie.Jednak w jakiś sposób byłam pewna,że nie umrę i w ogóle nie myślałam o takich rzeczach jak porządkowanie moich spraw doczesnych i duchowych, czy przygotowania do pogrzebu.Jak widać,przeżyłam i nawet dosć szybko doszłam do pełnej sprawności.

Natomiast jeśli chodzi o mojego syna,od zawsze "wiedziałam",że nie będzie żył długo i niestety,wypełniło się.Nie mam pojęcia,skąd ta wiedza miałaby pochodzić...

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 21 lut 2011, 10:12
autor: Melys
dziekuję wam za słowa. I wniosek ciągle ten sam - trzeba mieć oczy i uszu otearte, bo to co zdaża nam sie bagatelizować jest bardzo ważne. Te dwie strony świata / życia / ciagle się mieszają na naszych oczach.

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 22 lut 2011, 17:07
autor: Nikita
Zauwazylam tez , ze ludzie wiedza pewne rzeczy...niekoniecznie dotyczy to smierci ale jak sie ich zycie ulozy....co ich czeka...wiele ludzi juz wypowiedzialo takie samospelniajace sie przepowiednie....to rzeczywiscie ciekawe skad ludzie to wiedza....moze jako duchy przed wcieleniem wiedzialy co ich czeka i teraz ta wiedza pozostala w formie intuicji...

Re: Przeczucie śmierci.

Post: 22 lut 2011, 19:16
autor: tadyszka
często sie zdarza ze nasz Przewodnik albo dusze nam przyjazne nam podpowiada pewne mysli,. to takze czesto nazywamy intuicja :)