Byłem raz na takim spotkaniu zapoznawczym i ogólnie, to spodobał mi się pogląd że Bóg jest wszędzie, o reinkarnacji to chyba tak samo jak w buddyzmie. Trochę dziwne było to że modlą się przed małymi świątyniami, zbudowanymi własnoręcznie, ma to na celu jakoby poczucie się jak u siebie gdziekolwiek by byli, bo te "szopki" wożą ze sobą. Zapamiętałem też że muszą około 60 razy dziennie wypowiedzieć imię swojego boga czyli Kriszny. Szczycili się jakimiś najstarszymi księgami(ileś tam tysięcy lat) no i jedzonko bardzo dobre podawali. Od kadzidełka wetkniętego w stołek o mało co nie spalił się sweter jednej babci, było gaszenie

Cóż ogólnie miło wspominam, spytałem tez o Sai Babę i ich opinię na jego temat. Pooglądaliśmy zdjęcia, coś pośpiewali, oczywiście można było nabyć książki itd.
Jakiś czas potem spotkałem gościa na mieście, jak byłem z psem i dziewczyną na spacerze. Zagadnął do mnie że taka mała istota a mało kto wie że tez ma duszę. jak mu powiedziałem że pies się nazywa Prema(jak miłość po hindusku) to się wywiązała rozmowa. Pozytywnie.