Samobójstwo z miłości, czy chęć ucieczki?
Gdzieś czytałem iż w jakimś miejscu na Ziemi istniała bądź istnieje tradycja, która to mówiła o tym, iż po śmierci męża, żona w imię prawdziwej miłości była palona na stosie razem z ciałem swojego ukochanego...
Była to nienarzucana przez nikogo, podejmowana przez samą żonę decyzja...
(No, gdy się temu nie poddała, to już nigdy nie mogła mieć męża i ogólnie była traktowana dosyć źle).
W związku z tym...
Czy taki czyn, jakby nie patrząc będący samobójstwem, był postrzegany jako czyste samobójstwo czy też samobójstwo z miłości?
Bo jak wiemy obydwa różnią się w wymiarze kary...
Jeśli chodzi o moje zdanie, to prawdę powiedziawszy mogło to zależeć od myśli danej kobiety...
Czy dawała się spalić z czystej miłości i przywiązania, czy też chciała uciec przed konsekwencjami (tj. niemożność ponownego wyjścia za mąż oraz dosyć złe traktowanie)...
W pierwszym przypadku - lżejsza kara ponieważ samobójstwo było popełnione z miłości, w drugim cięższa kara ponieważ samobójstwo zostało popełnione przez chęć ucieczki od konsekwencji.
Co Wy o tym myślicie?
Była to nienarzucana przez nikogo, podejmowana przez samą żonę decyzja...
(No, gdy się temu nie poddała, to już nigdy nie mogła mieć męża i ogólnie była traktowana dosyć źle).
W związku z tym...
Czy taki czyn, jakby nie patrząc będący samobójstwem, był postrzegany jako czyste samobójstwo czy też samobójstwo z miłości?
Bo jak wiemy obydwa różnią się w wymiarze kary...
Jeśli chodzi o moje zdanie, to prawdę powiedziawszy mogło to zależeć od myśli danej kobiety...
Czy dawała się spalić z czystej miłości i przywiązania, czy też chciała uciec przed konsekwencjami (tj. niemożność ponownego wyjścia za mąż oraz dosyć złe traktowanie)...
W pierwszym przypadku - lżejsza kara ponieważ samobójstwo było popełnione z miłości, w drugim cięższa kara ponieważ samobójstwo zostało popełnione przez chęć ucieczki od konsekwencji.
Co Wy o tym myślicie?