Obecnie trwa rewolucja moralna [...] dziś zbliża się do końca aby otworzyć nową erę w dziejach ludzkości.
Czyż te słowa nie wydają nam się prawdziwe? Czyż czytając je nie ma się wrażenia, że wszystko teraz kwitnie i już za kilkadziesiąt lat więcej ludzi na świecie będzie rozumiało spirytyzm niż słuchało Britney Spears?
Ale te słowa zostały wypowiedziane dwa wieku temu... ponad 150 lat i w setkach krajów nie ma nawet tłumaczeń choćby jednej, prawdziwej książki spirytystycznej. Czy Duchy oszukały? Kardec podkoloryzował? Czy może wszystko da się zwalić na I. i na II. wojnę światową? A może te "wielkie zmiany" się właśnie wtedy zaczęły, teraz mamy miliony spirytystów na świecie, a to miał być ten ogromny sukces, że to praca o wiele bardziej rozciągnięta w czasie?
Dodam jeszcze, że manifestacje Duchów miały objąć cały świat, każde miejsce na Ziemi, przez co spirytyzm nie był tylko "dla jednego ludu" czy "narodu wybranego" tylko dla wszystkich. A aktualnie to tylko Ameryka łacińska, Portugalia, Hiszpania, Francja i krąg terenów bijących liczbą spirytystów by się już zamykał.
Gwoli ścisłości to takie moje refleksje. Generalnie nie przejmuję się tym zagadnieniem ale wiem, że sceptyk przyczepi się do wszystkiego. Jak można mu takie coś wytłumaczyć, aby go przekonać? (Chodzi mi o to, aby zebrać argumenty adekwatne "na zewnątrz", a nie "do wewnątrz" czyli w kręgach spirytystycznych).

