Moje tylko w pewnej mierze. Ale nie ulega przecież wątpliwości że dla niektórych to motyw przewodni rzeczywistości.
Mistrzowie duchowości mawiają że z rozważań pożytek jest o tyle o ile człowiek potrafi wrócić do rzeczywistości odmieniony. Do rzeczywistości "tu i teraz", takiej jaka istnieje obiektywnie a nie będącej produktem jego emocji i myśli. Stąd, nawiasem mówiąc, w buddyźmie praktyki fizycznego wchodzenia w okoliczności budzące cielesną niechęć, z walką włącznie.
Ciekawie o tym (nie pamiętam gdzie konkretnie) napisał kiedyś Shunryu Suzuki.
M.in. dlatego postanowiłem zamieścić link do akurat takiego klipu

.