Strona 1 z 2

Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 09 cze 2010, 21:32
autor: konrad
Temat zaproponowany przez vinitora. Zapraszam do dyskusji.

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 10 cze 2010, 09:23
autor: Damian
A czy cel do którego prowadzi spirytyzm,jest osiągalny tylko dla spirytysty?Czy na prawdę muszę byś spirytystą żeby go osiągnąć.Nie tylko duchy mówią że pierwsi będą ostatnimi.Powiedzmy że człowiek wykształcony ,zdolny i bogaty w świecie duchów może byś dużo niżej jak jego sługa biedny i może nie głupi ale z małą wiedzą.To również może byś tak że ten który nazywa się spirytystą i stosuje się do nauk dcuhów i zasad moralnych jest na równym bądz niższym stopniu rozwoju duchowego co ktoś co nie wie o spirytyzmie nic,ale wciela w swoje życie zasady miłosierdzia.To czy tego 2 już nie będziemy mogli nazwać spirytystą ?Dla mnie spirytysta to tylko nazwa osoby któa żyje według zasad moralnych i wciela w życie zasady Chrystusa ,idąc drogą która prowadzi go do Boga.
Czy ja nim jestem?Jestem na etapie takim że staram się byś.A już na pewno nie mógł bym powiedzieć za kogoś czy jest naprawdę czy nie.Oólnie trudne pytanie bo każdy na swój sposób może to interpretować i każdy może byś dobry jeśli ma jeden główny cel Bóg.

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 10 cze 2010, 13:59
autor: Luperci Faviani
Spirytyzm wyznacza mi drogę w życiu, więc jestem spirytystą. Cóż mógłbym więcej dodać?

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 10 cze 2010, 22:19
autor: vinitor
Luperci Faviani pisze:Spirytyzm wyznacza mi drogę w życiu, więc jestem spirytystą. Cóż mógłbym więcej dodać?


Formuła jaką wypowiadają setki i tysiące wyznawców innych religii i ich frakcji. Czy droga ta różni się od dróg tych innych, wytyczonych przez ich przewodników? Można przyjąć, że wydawnictwa spirytystyczne spełniają rolę katolickiej biblii. Zatrzymam się na katoliku, bo spirytyzm korzeniami opiera się prawie na tych samych wzorcach. Katolik mówi o miłości, miłosierdziu, karze i nagrodzie. Spirytyzm jest podobny. Jeżeli obok siebie postawimy spirytystę i katolika, i zaczną mówić o pojęciach wyżej wymienionych, to na podstawie czego ich rozróżnimy? Czy miłość lub miłosierdzie katolika są gorsze od spirytysty?
Chciałbym aby w tego rodzaju wątku skupiać się na cechach i wartościach pozwalających biernemu obserwatorowi poznać, że to jest spirytysta, że jego wybór i droga jest lepsza a nawet i najlepsza. Należy przekonać widza, iż cechy i wartości spirytysty (dyskutanta) przewyższają identyczne cechy i wartości katolika. Nie liczy się tu znajomość teoretyczna założeń spirytyzmu ale ich udział w życiu od strony praktycznej. Mówić i pisać można, i to dużo, ale czy jest to tylko ściąga z podręcznika, czy jest wzięte z własnego życia.
Spodziewam się, że tego rodzaju szczerość zostanie umiejętnie odrzucona, bo ten i ów powie, że to jego osobista sprawa. Ja mogę dodać, iż brak otwartości i zaskorupianie się staje się grą pozorów, oszukiwaniem siebie i innych, bowiem rzeczywistość jest (bywa) inna niż się ją przedstawia. Ludzie uciekają od prawdy, bo to ich chroni przed ingerencją z zewnątrz a więc czują się bezpieczniejsi. Poza tym wygoda polega na oszczędności słów, co praktykowane jest na forach.
Dużo by pisać ale chęć jednego niczego nie rozwiąże a o jedności i wspólnocie działań można pomarzyć. Zbyt dużo spirytystów jest z nazwy, co poprawia statystykę ale jak jest naprawdę, tego nikt nie wie, gdyż człowiek człowieka nie przejrzy a to jest jedną z przyczyn szerzącego się zła i niepewności.

I luźna uwaga dotycząca cytatu. Czy jeśli wszyscy forumowicze odpowiedzą podobnie, to będzie świadczyć o spirytystycznym monolicie i doskonałości całej grupy? Właśnie dlatego potrzebne jest większe zaangażowanie, aby były widoczne różnice, które z pewnością istnieją. Każdy ma coś do zrobienia, i dla siebie i dla innych.


Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 10 cze 2010, 22:36
autor: sigma
cyt. "Czy naprawdę jestem spirytystą ?" (tytuł wątku)

Ciekawie rzecz rozumie buddyzm. Otóż buddyzm w każdej istocie "czującej" (klasyczne określenie buddyjskie) dostrzega "naturę Buddy" (też klasyczne określenie buddyjskie). Buddystą zaś, zgodnie z powyższym, jest istota "czująca" w tej mierze w jakiej może, potrafi i chce odnaleźć w sobie "naturę Buddy".

:)

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 11 cze 2010, 11:21
autor: konrad
vinitorze, mam wrażenie, że w Twojej wypowiedzi zawarte jest pewne błędne przekonanie. Spirytyzm nie pojawił się, by zastąpić katolicyzm czy usunąć go w bok, twierdząc, że ten jest gorszy. Z założenia zwraca się do ludzi wątpiących, uznając, że Katolik postępujący zgodnie z zaleceniami Chrystusa będzie cieszył się dużo większym szczęściem po śmierci niż spirytysta, który tych zaleceń nie wypełnia.

Wrzucasz spirytyzm i katolicyzm do jednego worka, ale troszkę niesłusznie. W katolicyzmie kwestie moralne opierają się na wierze w dogmaty. Katolicy uznają, że Bóg pod postacią Chrystusa objawił się ludziom, by przekazać im pewne reguły postępowania (a właściwie jedną bardzo prostą, by kochać Boga i bliźnich). W każdym razie tutaj opieramy się jedynie na wierze. Mogłoby się przecież okazać, że Bóg jest zły i ludzi, niezależnie od postępowania, spotyka jedynie zło.

W spirytyzmie jest inaczej. Moralność opiera się nie tylko na stwierdzeniach tego czy innego Ducha, ale przede wszystkim na obserwacji sytuacji Duchów w zaświatach. Widzimy, że ludzie, którzy byli źli, teraz w zaświatach cierpią, a ci, którzy byli dobrzy, cieszą się szczęściem. Wniosek jest prosty. Jeśli chcemy podzielać szczęście tych drugich, musimy robić to samo co oni za życia.

Oczywiście abstrahuję tutaj od faktu, że zasady moralne i u katolików, i u spirytystów są takie same. Pokazuję jedynie pewną istotną różnicę.

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 11 cze 2010, 14:33
autor: sigma
cyt. za: Biblia Warszawska

Ew. Mat. 18,20

"Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich."


Ja ośmielę się nadmienić że dobrze jest rozróżniać między chrześcijaństwem a katolicyzmem.

Chrześcijanin dąży do życia w przyjaźni z Chrystusem. Z innymi tworząc wspólnotę, posiadającą swoje "widzialne" oblicze, swoją logikę, teologię, prawo wewnętrzne... I uznając prawo innych do gromadzenia się w innej wspólnocie, również posiadającej wymiar "widzialny", teologię itp.

Katolik też chce żyć w przyjaźni z Chrystusem. Ale tylko w jednej wspólnocie.

Różnica jest zauważalna.

Zaprawdę, powiadam Wam, ta różnica to przyczyna trudnych do wyobrażenia wojen i konfliktów...

Chrześcijanie też nie zawsze wiedzieli że mogą być różne "widzialne" eklezje. Ale przekonali się że różnice ubogacają, nie zubożają.

Chyba że komuś chodzi o coś zgoła innego niż zbawienie maluczkich...

Napisałbym więcej ale ograniczę się do tego co powyżej.

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 12 cze 2010, 14:59
autor: vinitor
konrad pisze:Spirytyzm nie pojawił się, by zastąpić katolicyzm czy usunąć go w bok, twierdząc, że ten jest gorszy.


Ja natomiast nabieram przekonania, że nie jestem rozumiany. Spirytyzm jest jedną z dróg w życiu. Jest wybór ale muszą być jakieś przekonywujące elementy wskazujące którą drogę wybrać. Zanim nastąpi twierdzenie, że spirytyzm jest moim kierunkowskazem, musi być także w jakiś sposób to uzasadnione. Czy nie ma na świecie dróg gorszych i lepszych? Większość z nich jakoby prowadzi do Boga, jak twierdzą wierzący różnych ugrupowań religijnych. O co w takim razie idzie w spirytyzmie, skoro i w nim jest miejsce dla Boga? Przecież wspinaczka po drabinie duchowej przybliża do Niego. Jeszcze raz powtórzę: Jak spirytysta przekona biernego (stojącego przed wyborem), że ta właśnie droga jest słuszna i najbliżej stojąca doskonałości? Czy mam kierować się tendencjami zbiorowości ludzkich czy podjąć decyzję nie tylko przemyślaną ale mieć świadomość, że nie ma drogi innej i ta jedyna spełni wszelkie kryteria stawiane przez Stwórcę? Jak z wypowiedzi Duchów wyłuskać, że ich działalność ma poparcie Boga i cieszą się Jego niepodważalnym autorytetem? Czy mam sobie wmawiać, cz istnieją jednak jakieś konkretne argumenty (dowody)?
Spirytyzm nie jest zwartą częścią katolicyzmu i raczej istnieje obok niego, mimo że ma dużo z nim wspólnego. To samo można powiedzieć o religijnych frakcjach. Patrząc z tego punktu widzenia w jakiś sposób go zastępuje a oceniając selektywnie - odrzuca. Nie można być katolikiem i równocześnie spirytystą. Trzeba się na coś zdecydować. Nie ma podstaw, iżby służyć dwom panom, ujmując rzecz metaforycznie. Bóg jest jeden lecz postrzegany nie identycznie przez ludzkie społeczności.

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 12 cze 2010, 15:54
autor: Przepol
Vinitor - spirytyzmowi się nie służy :).
A spirytysta może podrzucić tej osobie kilka pozycji literatury i linka do tego forum.

Prywatny pogląd jest taki że w Polce jest mało katolików - "chodzenie" do kościoła nie powoduje że należy się do Kościoła. Mało osób to rozumie.

A o co idzie w spirytyzmie?? O zrozumienie świata. Dokładnie o zrozumienie drogi przybliżającej nas do Boga. Są drogi gorsze i lepsze - spirytyzm opisuje je i pozwala świadomie wybrać najlepszą.

Re: Czy naprawdę jestem spirytystą?

Post: 12 cze 2010, 21:08
autor: Nikita
Dla mnie spirytyzm nie jest nowa religia ale pewnym ruchem spolecznym, dzieki ktoremu nawiazano kontakt ze swiatem zmarlych. Ludzie potrzebuja wsparcia na sciezce duchowej. W zwiazku z kryzysem wartosci katolickich spirytyzm jest drogowskazem jak postepowac aby w przyszlosci nie narobic sobie klopotow.