Kim będę w nowym życiu?
Oprócz pragnienia poznania kim byłem (byłam) w poprzednim życiu, jest jeszcze opcja kim będę w przyszłym życiu. Ten wątek nie jest mniej istotny, powiedziałbym nawet, że bardziej trafny od przeszłości. Przeszłość jak zjedzona kromka chleba zatraca z czasem swój smak, jako coś znanego i trywialnego. Na przyszłe życie ma rzutować czas obecny. Spodziewam się, że jak nie lubiane są pytania, tak nikt nie będzie starał się odkrywać zakrytych kart, zdradzać swoich słabości i tuzinów pokus, którym czy chce czy nie chce, musi stawić czoło w nowym życiu. Przyszłość chciałoby się poznać pod kątem przeznaczenia w świetle korzystnym dla własnych planów. Przeszłość, bez względu jaka była, jest stanem dokonanym i żadne decyzje jej nie odmienią. Przyszłość jest sprawą otwartą i kłopotliwą zarazem. Jedno jest pewne: Wcześniej czy później dojdzie do przemyśleń jako nieodłącznego elementu przed kolejnym wcieleniem.
Ja obiecuję sobie, że nic nie będę robił, aby odreagować bóle artretyczne przemęczonych palców. Lenistwo też ma swoje dobre strony. Otyłość mi nie zagraża, odleżyny będą zaledwie mglistym wspomnieniem. Założę sobie coś w rodzaju pamiętnika i będę w nim spisywał najtrafniejsze odpowiedzi na dotychczasowe pytania, które nie doczekały się dotąd fachowego .opracowania. Po ich skompletowaniu wybiorę się na Ziemię i wskoczywszy w jakąś skórę rozpocznę idyllę żądnego wrażeń obywatela. Będąc w słusznym wieku postaram się odnaleźć stronę internetową traktującą o spirytyzmie. Żywię nadzieję, że ewolucja i tchnące postępem działania wojenne nie przerobią go na spirytus. Zgodnie z oczekiwaniami poznam nowych forumowiczów ( kto wie czy nie z tej paczki) złaknionych szerokimi horyzontami wiedzy o nieznanym. (zawsze będzie tajemniczym miejscem z winy krótkiej pamięci Duchów wcielonych). Obiecuję, że wtedy koniec z pytaniami. Zacznę z rozmachem uświadamiać nieopierzonych adeptów spirytyzmu o życiu pozagrobowym. Dla podsycenia ciekawości powstrzymam się od mówienia o wszystkich tajnikach kryjących się za parawanem odgradzającym obydwa światy. Przyszłość zapowiada się intrygująco. Mucha nie siada!
Ja obiecuję sobie, że nic nie będę robił, aby odreagować bóle artretyczne przemęczonych palców. Lenistwo też ma swoje dobre strony. Otyłość mi nie zagraża, odleżyny będą zaledwie mglistym wspomnieniem. Założę sobie coś w rodzaju pamiętnika i będę w nim spisywał najtrafniejsze odpowiedzi na dotychczasowe pytania, które nie doczekały się dotąd fachowego .opracowania. Po ich skompletowaniu wybiorę się na Ziemię i wskoczywszy w jakąś skórę rozpocznę idyllę żądnego wrażeń obywatela. Będąc w słusznym wieku postaram się odnaleźć stronę internetową traktującą o spirytyzmie. Żywię nadzieję, że ewolucja i tchnące postępem działania wojenne nie przerobią go na spirytus. Zgodnie z oczekiwaniami poznam nowych forumowiczów ( kto wie czy nie z tej paczki) złaknionych szerokimi horyzontami wiedzy o nieznanym. (zawsze będzie tajemniczym miejscem z winy krótkiej pamięci Duchów wcielonych). Obiecuję, że wtedy koniec z pytaniami. Zacznę z rozmachem uświadamiać nieopierzonych adeptów spirytyzmu o życiu pozagrobowym. Dla podsycenia ciekawości powstrzymam się od mówienia o wszystkich tajnikach kryjących się za parawanem odgradzającym obydwa światy. Przyszłość zapowiada się intrygująco. Mucha nie siada!