"Sny" córki - trudno mi to zakwalifikować w sen ale poprzedzał to sen i działo się w nocy więc "sen":
Miała wtedy 3 lata i została wepchnięta do pokoju w którym dorośli widzieli duchy w tzw. śnie/nie śnie i który to pokój został mi przedstawiony przez matkę jako pomieszczenie (trudno mi to właściwie określić) na "dożywociu" duchów przodków - powiedziała mi matka która była zdrowa umysłowo do końca po prostu "oni są w tamtym pokoju a reszta jest twoja" (przy czym twoje jest formalnie wszystko ale oni tam są) i tam zrobiliśmy pokój dziecięcy

(ale jestem h....m
No więc trzy letnie dziecko rano odnaleźliśmy zwinięte przy swoim łóżku w naszym dorosłych pokoju niczym pies na dywanie...
W nocy ponoć przyszedł do niej biały pan - tak to określiła, który się do niej uśmiechał i chciał się z nią bawić. Nie czuła ponoć strachu przed tym "białym panem" ale zwiała do nas (a że miejsca nie znalazła to pod łóżkiem na dywanie zasnęła (bo do nas nie wszedł - tak powiedziała).
Następnej nocy popukałem żonie palcem w łeb i kazałem córce spać jak normalni w swoim pokoju (przy czym prałem jej w głowę, że to tylko sen a ten pan to aniołek ze snu

Kolejny ranek odnaleźliśmy córkę zwiniętą w kłębek w rogu pokoju jej za jej łóżeczkiem - i niestety mówiła dalej to samo tylko, że tym razem ten rzekomy "biały pan" ją osaczył i zatrzymał w pokoju stając w drzwiach.
Następnej nocy w prałem jej to samo do głowy ale gdyby jakimś cudem jeszcze raz ją obudził to ma mnie głośno zawołać. I zawołała w środku nocy

Poleciałem tam jakby się paliło, złapałem ją na ręce i niestety już przy żonie która się tam również pojawiła powiedziałem na głos - gdzie "on" jest

a ona wyciągnęła swoją małą rączkę i palec wskazujący i wskazawszy mi puste miejsce między szafą a drzwiami powiedziała "tam stoi".
Zwyzywałem to puste miejsce

(nie pamiętam tego wyzywania - to były nerwy które się wyrwały na wolność - żona mi powiedziała, że powiedziałem tam w to puste miejsce z nienawiścią (ponoć zmieniła mi się twarz tak, że ona poczuła w pewnym momencie strach), że jak opuszczę to ciało na dobre to dorwę go jak będzie niczym królik w potrzasku (w ciele) albo się odwróci w wyniesie raz na zawsze. I odszedł/albo córka przestała śnić...