Strona 1 z 2

Sokrates i Eutyfron

Post: 01 maja 2017, 11:15
autor: cthulhu87
Czyli o tym, co jest święte, a co nie jest :) O poszukiwaniu istoty dobra
Zachęcam do lektury i dyskusji w kontekście etyki spirytystycznej:

Obrazek

Obrazek

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 01 maja 2017, 11:29
autor: Pawełek
Z jakiej książki to pochodzi? :)

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 03 maja 2017, 09:11
autor: cthulhu87
Anthony gottlieb, ,,Sokrates'' :), seria ,,miniatury filozoficzne ''

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 12 maja 2017, 07:41
autor: cthulhu87
Nikt nie podjął wątku, więc sam podzielę się swoimi refleksjami i może zachęcę tym samym do wypowiedzenia się innych. ;)

Myślę, że wyjście od zdania "dobre jest to, co Bóg uznał za dobre" niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo. Na przykład fundamentaliści islamscy mają pewność, że Bóg uznaje za czyny dobre takie postępowanie, którego inny człowiek nigdy by nie zaakceptował. Problemem jest nie tylko uwarunkowanie emocjonalne, zawierzanie bardziej autorytetom niż rozsądkowi, ale też przekonanie człowieka, że wie więcej niż w rzeczywistości.

Natomiast głoszenie, że jeśli coś jest dobre, jest też miłe Bogu, jest dużo bezpieczniejszym podejściem, gdyż chroni przed fanatyzmem, ale jednocześnie widać tu pewne zagrożenie relatywizmem. Wydaje się jednak, że wyraźne odrzucenie w Ewangelii wg spirytyzmu tezy, że "Bez Kościoła nie ma zbawienia" oraz "Bez prawdy nie ma zbawienia" na rzecz "Bez miłosierdzia nie ma zbawienia" --> jest bliższe temu drugiemu stanowisku i zwraca uwagę na to co łączy ludzi, a nie na to co dzieli.

Ja również uważam, że najpierw trzeba pochylić się nad dobrymi i złymi stronami jakiegoś uczynku, poszukać w nim relacji do powszechnie uznanych wartości, które podmiotowo traktują każdą istotę ludzką, a dopiero potem można ocenić, czy jest to zgodne z wolą Boga, czy nie. Rozwój moralny ludzkości jest w końcu progresywny.

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 12 maja 2017, 17:03
autor: Marzyciel
cthulhu87 pisze:Rozwój moralny ludzkości jest w końcu progresywny.


Chyba bardziej pasowałoby "wdrażany", Grecy trzy tysiące lat temu byli na takim samym
stopniu rozwoju co my teraz. Od tamtej pory nie wypracowaliśmy żadnych wyższych wartości.

Jeśli chodzi o ten temat to mnie np. nie dotyczy bezpośrednio, ponieważ jestem agnostykiem.
Bóg nie ma nic wspólnego z moja moralnością, uważam że każda żywa istota potrafi rozpoznać
dobro i zło, więc nie ma potrzeby angażowania w to jeszcze czegoś. To właśnie ślepa wiara w
nieomylość pism sprawia że dziś amoralne zachowania nazywa sie moralnoscią. To tyle jeśli
chodzi o dobre uczynki według bogów.

Może jakieś spisane zasady, czy wartości miałyby sens gdyby człowiek mógł wybierać tylko
pomiedzy dobrem i złem. Niestety dla człowieka, najczęściej mamy wybór tylko mniejszego
zła. Zastanawianie się czy będzie to miłe bogu jest zupełnie nie na miejscu. Chciałbym to
naswietlić używając wariacji dylematu moralnego zwanego "dylematem wagonika".

Wyobraż sobię że znajdujesz się w zruinowanej Warszawie pod koniec wojny. Widzisz że
SS-man ma zamiar zabić kilkoro stojących pod murem osób. Masz możliwośc zabicia oprawcy
i uratownia tych wszystkich osób. Mozesz tez nie podjąć żadnej decyzji i odejść. Co robisz?
Gdzie tu Bóg? wartości? Na jakiej podstawie podejmiesz decyzje?

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 12 maja 2017, 17:47
autor: cthulhu87
Marzyciel pisze:Wyobraż sobię że znajdujesz się w zruinowanej Warszawie pod koniec wojny. Widzisz że
SS-man ma zamiar zabić kilkoro stojących pod murem osób. Masz możliwośc zabicia oprawcy
i uratownia tych wszystkich osób. Mozesz tez nie podjąć żadnej decyzji i odejść. Co robisz?
Gdzie tu Bóg? wartości? Na jakiej podstawie podejmiesz decyzje?


Gdyby starczyło odwagi (czynnik emocjonalny), ratowałbym ludzi przed okupantem (w myśl przekonania, że otrzymałem możliwość działania, by bronić ofiary). A co zrobiłby agnostyk?

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 12 maja 2017, 18:54
autor: Marzyciel
Skoncentrowałeś sie na pytaniu o ochronę niewinnych ludzi przed przemocą, co moim
zdaniem nie podlega dyskusji. Być może jest to zbyt jaskrawy przykład, ale pominełes
fakt że by uratować tych ludzi, trzeba zabic człowieka. W tym konkretnym przykładzie
to jedyny wybór. Jak to skonfrontować z bezwzględnym zakazem zabijania?

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 12 maja 2017, 19:22
autor: cthulhu87
Marzyciel pisze:Skoncentrowałeś sie na pytaniu o ochronę niewinnych ludzi przed przemocą, co moim
zdaniem nie podlega dyskusji. Być może jest to zbyt jaskrawy przykład, ale pominełes
fakt że by uratować tych ludzi, trzeba zabic człowieka. W tym konkretnym przykładzie
to jedyny wybór. Jak to skonfrontować z bezwzględnym zakazem zabijania?


Trudno mówić, że zakaz zabijania jest bezwzględny, ponieważ prawa moralne nie są prawami fizyki, a ludzie nie są ciałami niebieskimi. Wydaje mi się, że nie można patrzeć zero-jedynkowo na kontrowersyjne czy pograniczne zagadnienia w dziedzinie etyki tak jak czasami patrzymy na zjawiska przyrodnicze. Nie znaczy to zarazem, że wartości nie istnieją albo można je sprowadzić do absurdu - gdyby tak było, najpewniej w powyższym przykładzie kierowałbym się wyłącznie instynktem samozachowawczym i po prostu oddalił od miejsca zagrożenia.

Sam mógłbym wskazać kilka dylematów, dotyczących np. problemu eutanazji czy wyboru między "mniejszym" a "większym" złem, ale pytanie, co ma to udowodnić? Że poszukiwanie absolutnego uzasadnienia moralności nie ma sensu? Poza tym nie zawsze jest tak, że najpierw mamy spisany kodeks postępowania, a dopiero potem działamy, jakby wybierając z różnych gotowych możliwości. Często jest tak, że musimy działać szybko i to raczej wewnętrzne poczucie moralne decyduje. Pytanie, czy można to poczucie moralne sprowadzić wyłącznie do uwarunkowań naszej istoty jako bytu przyrodniczego. Jak to wszystko widzi agnostyk? Mam na myśli odpowiedzi pozytywne, a nie tylko zadawanie pytań - to drugie jest wszakże łatwiejsze ;)

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 12 maja 2017, 21:30
autor: Pawełek
Gdy tak patrzymy ogólnie na przykład Marzyciela to mamy wrażenie, że możemy albo a) uciec, bądź b) zabić agresora, ale gdy tak wnikniemy bardziej w tą sytuację, to przecież nikt nie każe nam strzelać - kolokwialnie mówiąc - od razu w łeb. Możemy spróbować przestrzelić mu nogi, rękę, nawet tułów, ponieważ pomimo jak to wygląda na filmach rzadko kiedy ginie się od jednej kuli, chyba że przerwie jakąś tętnice bądź co innego, ale to są już szczegóły.

Myślę że w każdej sytuacji, gdy się jej przyjrzymy to znajdziemy kilka innych wyjść, dlatego uważam że powinniśmy do wszystkiego podchodzić na pewien sposób indywidualnie. Nie bez powodu gdy przekroczymy obronę konieczną i zginie człowiek, jest prowadzone postępowanie wyjaśniające, a nie od razu jesteśmy pakowani do więzienia za zabójstwo, no bo w końcu zabiliśmy człowieka, tak? ;)

Re: Sokrates i Eutyfron

Post: 13 maja 2017, 06:17
autor: cthulhu87
Pawełek pisze:Gdy tak patrzymy ogólnie na przykład Marzyciela to mamy wrażenie, że możemy albo a) uciec, bądź b) zabić agresora, ale gdy tak wnikniemy bardziej w tą sytuację, to przecież nikt nie każe nam strzelać - kolokwialnie mówiąc - od razu w łeb. Możemy spróbować przestrzelić mu nogi, rękę, nawet tułów, ponieważ pomimo jak to wygląda na filmach rzadko kiedy ginie się od jednej kuli, chyba że przerwie jakąś tętnice bądź co innego, ale to są już szczegóły.

Myślę że w każdej sytuacji, gdy się jej przyjrzymy to znajdziemy kilka innych wyjść, dlatego uważam że powinniśmy do wszystkiego podchodzić na pewien sposób indywidualnie. Nie bez powodu gdy przekroczymy obronę konieczną i zginie człowiek, jest prowadzone postępowanie wyjaśniające, a nie od razu jesteśmy pakowani do więzienia za zabójstwo, no bo w końcu zabiliśmy człowieka, tak? ;)


Złożoność trudnych dylematów moralnych wynika z wielu uwarunkowań, i słusznie zauważyłeś, że możliwości jest zwykle więcej niż w modelowych sytuacjach. Z jednej strony decydujemy sami (nawet przeciwnicy istnienia wolnej woli muszą przyznać, że niezależnie od tego, czy ją posiadamy, i tak oceniamy swoje zachowania i działamy tak, jakbyśmy faktycznie ją mieli), z drugiej strony są też uwarunkowania zewnętrzne, które mają wpływ na nasze decyzje. Złożoność i dynamiczność ludzkiego życia wymaga od nas pewnej elastyczności, ale w żadnym razie nie wymaga, abyśmy mieli zboczyć z kierunku obranego w życiu, zgodnie z którym kierujemy się np. altruizmem czy podmiotowym traktowaniem innych ludzi.

Według mnie moralność to w dużej mierze zdolność obrania dobrego kierunku w życiu, w którym zazwyczaj mamy do rozwiązania o wiele prostsze sprawy niż dylematy w rodzaju "ratować matkę czy dziecko" albo "zabić kogoś, by ratować innych" etc. Nasze życie przebiega zwykle w szarej codzienności i to ona najlepiej, pozwalając nam obcować z innymi ludźmi, uwidacznia, jakie wartości są uniwersalne, a jakie nie.