Strona 1 z 2

Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 02 sty 2017, 13:12
autor: czarnyMag
Piszę to pytanie pod wpływem postu który tu zamieściła osoba (forumowicz) do którego inni forumowicze piszą życzenia tzw. dobrego przejścia dla zmarłego - co to jest to "dobre przejście" i z skąd możemy wiedzieć, że taka umierająca dusza przeszła dobrze? Jakie są dowody na to dobre przejście w konfrontacji z tzw. nawiedzonymi miejscami? I czy jak duchy się nam śnią, że nie żyją a jednocześnie chcą uczestniczyć w naszym materialnym życiu - czy oni nie przeszli? Co żyjący ma zrobić by taki przodek który z nim we śnie spożywa kolację i nie czuje smaku potraw przeszedł na tę drugą stronę według nauki spirytyzmu?

I czemu złe jest powstrzymanie już nie żyjącego przodka przed tym przejściem? Po co ma odrabiać swoją karmę względem nas jeśli może nam służyć pomocą teraz (teraz gdy on stoi na granicy a my jego potrzebujemy:)?

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 03 sty 2017, 17:58
autor: Nikita
Kazdy duch dostanie pomoc po drugiej stronie...chyba, ze nie chce ....Niektore duchy przywiazane sa mocno do miejsca i nie chgca oidejsc...Dla nich lepiej jest odejsc bo w astralu jest lepiej niz tutaj...

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 01:08
autor: Estia72
Ponadto duch ktory zostaje potrzebuje energii, gdy zostaje i nie idzie dalej zaczyna szukac zrodla zasilania, wtedy tez najczesciej
podczepia sie pod bliska osobe.... zostanie tutaj na ziemi to dla ducha stagnacja....

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 09:45
autor: czarnyMag
Nikita pisze:Kazdy duch dostanie pomoc po drugiej stronie...chyba, ze nie chce ....Niektore duchy przywiazane sa mocno do miejsca i nie chgca oidejsc...Dla nich lepiej jest odejsc bo w astralu jest lepiej niz tutaj...


Ale ponoć żeby otrzymać "tam" pomoc najpierw trzeba przejść! A niektórzy ponoć tak się boją tego przejścia że nie przechodzą - ponoć ich sumienie blokuje. Tylko, że niektórzy nie mają na tym sumieniu nic - zostają bo kochają i czekają na tych których kochają - tak mi powiedziała Pani która była dobrą kobietą i poprzez swoje myśli (prośby) zatrzymała w naszym wymiarze swoją matkę która też była dobrą istotą za życia.
Nikita po co się spieszyć z przejściem w nieznane jak na Ziemi żyją osoby które się do Ciebie nieustannie zwracają w myślach o pomoc - zostajesz i zaliczasz jakby życie opiekuna - to nie jest tak dosłownie jak to pokazała książka "Nasz Dom"! Tak naprawdę nie mamy pojęcia jak wygląda to przejście? Jak wygląda "granica" - ponoć nie wszyscy ją dostrzegają. I tego bym się obawiał na miejscu większości! Że nie dostrzeżemy "drzwi" które musimy przejść.

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 09:51
autor: czarnyMag
Estia72 pisze:Ponadto duch ktory zostaje potrzebuje energii, gdy zostaje i nie idzie dalej zaczyna szukac zrodla zasilania, wtedy tez najczesciej
podczepia sie pod bliska osobe.... zostanie tutaj na ziemi to dla ducha stagnacja....


Zauważyłem, że boimy się tych podczepień - ale jakby żyjący nasz np. mąż doznał uszczerbku na zdrowiu w górach to jesteśmy w stanie go nawet transportować do szpitala na plecach będąc kobietami :) To czemu mielibyśmy nie "transportować niejako na plecach" podczepionego ukochanego który został gdyż nie bardzo wie co ma zrobić (bo za życia był obojętny na duchowość np.)? Ja nie widzę problemu w podczepieniach w dobrej wierze nawet obcych mi duchów :)

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 10:23
autor: Nikita
Wszystkie religie mowia aby sie nie przywiazywac....bo zycie to wieczna ewolucja i rozwoj a kto utknie ten sie nie rozwija....wiiec lepiej jest pojsc dalej...nie trzeba przejsc aby dostac pomoc...opiekunowie sa caly czas i tylko czekaja na moment odpowiedni aby pomoc...czytalam o tym niedawno....

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 12:04
autor: Arronax
Ale przywiązujemy się czy chcemy czy nie - wspomnienia, emocje, bliscy. Pozbycie się tego to jak ... Nie da się w pełni, nie można. Pozbyć się miłości. Miłość wiąże nas z naszymi bliskimi. Nieprawdaż? To co my pójdziemy dalej a oni zostaną. Albo odwrotnie ...

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 15:20
autor: Nikita
Spotykamy sie na drodze zycia a potem sie rozstajemy...Taki jest porzadek rzeczy...nie mozna sie do kogos przywiazac i uwiazac go do siebie...im lepiej to ktos zrozumie tym bedzie mu latwiej pogodzic sie ze smiercia bliskich.

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 18:46
autor: OneNight
Z licznych obserwacji wynika, że
duch, który oddzielił się od
ciała potrzebuje dużych
pokładów energii, by móc
oderwać się od Ziemi i przenieść
przez granicę do świata
duchowego. Najczęściej energię
tę pobiera z własnego ciała i to
ona staje się dla niego siłą
napędową do przekroczenia
granicy. Jeśli znajdzie się już po
drugiej stronie, istnieje dzięki
energii boskiej, która otacza go i
wypełnia w każdym calu tak,
jakby była otoczeniem jego i
jednocześnie nim samym. W
świecie wieczności każdy duch
jest indywidualnością ale
jednocześnie częścią całości, na
którą składają się wszystkie istoty
duchowe, gdzie każdy element
tego świata zależny jest od
pozostałych. Oznacza to zatem, że
żaden duch nie może żyć w
zupełnym osamotnieniu, sam dla
siebie, nie oddziałując na inne.
Tak naprawdę wszyscy jesteśmy
jednym tworem, stanowimy
spójną całość.
W momencie, gdy duch, po
śmierci swojego ciała przekracza
granicę pomiędzy światami,
utrzymywany zostaje przez
energię boską.
Zdarza się jednak, że Duch
pozostaje przy Ziemi, nie
odchodzi do tzw. Światła, nie
przekracza progu. Dłuższy pobyt
przy Ziemi powoduje zużycie
energii pobranej z ciała,
niezbędnej do przekroczenia
granicy i uwięzienie wśród ludzi.


www.portal.spirytyzm.pl/uwiezienie-ducha-ziemi/

Re: Czy dusza dobrze przeszła?

Post: 04 sty 2017, 20:38
autor: danut
Nikita pisze:Spotykamy sie na drodze zycia a potem sie rozstajemy...Taki jest porzadek rzeczy...nie mozna sie do kogos przywiazac i uwiazac go do siebie...im lepiej to ktos zrozumie tym bedzie mu latwiej pogodzic sie ze smiercia bliskich.


Skakanie z kwiatka na kwiatek nie ma w sobie celu, a pragnienie by wciąż tylko doświadczać i doświadczać, poznawać i przeć przed siebie naprzód wzmacnia tylko naszą zarozumiałość, bo dla kogo mielibyśmy istnieć, dla kogo to robić, z kim swoim poznaniem dzielić się, kogo kochać? - tylko to doświadczanie i duchowa pustka miałaby nam przyświecać? Nie - nie rozstajemy się ze sobą po za tym światem, gdy jesteśmy mocno ze sobą związani, bo wciąż uczucia tworzą coś pięknego i to z nich czerpiemy wzajemnie siłę do tego, by żyć i dalej istnieć, wspomagamy się i nawet z najdalszego chwilowego oddalenia od siebie na siebie oddziałujemy, wspomagamy się, pragniemy znowu spotkać się w drodze. To jest naszym dążeniem, to pozwala pogodzić się ze śmiercią naszych bliskich, ta wiara w następne spotkanie.