DreamWalking
Czy tak naprawdę wiemy, czym są sny? Oficjalnie mówi się, że są to obrazy powstające w naszej głowie - czasem pragnienia, a czasem obawy. Księga Duchów natomiast mówi o rzekomym zjawisku wspólnego śnienia - jest tam fragment mówiący o odwiedzaniu się we śnie.
W pierwszej kolejności odwołam się do projektu Somnacin, który został nazwany tak samo, jak w filmie "incepcja". O projekcie prawie nikt nie słyszał, był on przeprowadzony w wąskim gronie i nie został nigdzie opublikowany - można go znaleźć jedynie w wyszukiwarce google, która zawiera link do strony projektu. W projekcie brał udział sam oneironauta o pseudonimie "psajko" - właściciel jednego z najpopularniejszych for internetowych o świadomym śnieniu w Polsce.
http://somnacin.blogspot.com/
Strona nie wygląda profesjonalnie. Jako twórca stron internetowych mogę stwierdzić, że projekt był stworzony przez amatora, który po prostu zapragnął tego, czego dokonywali bohaterowie wyżej wymienionego filmu.
Czym zatem sny są tylko tworem umysłu?
Trochę o mnie:
Ze świadomymi snami mam styczność od dziecka. Dręczyły mnie koszmary, w których widziałem umierającego dziadka. Zmarł na długo przed moim narodzeniem - 30 lat, aczkolwiek od swojej babci słyszałem historyjki, że jej dzieci(w tym mój ojciec) patrzyły się i uśmiechały do niewidzialnych postaci np. w kąt. To właśnie tak nauczyłem się kontroli snów - widząc ten sam koszmar z rzędu, wiedziałem, że śnię.
A zatem - czy byliby chętni do podobnego eksperymentu ze wspólnym śnieniem? W końcu to chyba jakaś część spirytyzmu. Świadome śnienie jest dziecinnie proste, a efekty widać po tygodniu, góra miesiącu. Każdemu się to udaje - jednak poza kontrolą zostaje dzień, w którym świadomie śnicie, dlatego wcześniej wypadałoby poćwiczyć. Opanowanie tego dosyć ułatwia wychodzenie z ciała, więc zachęcam zainteresowanych. Zapraszam również do waszych przemyśleń na ten temat.
W pierwszej kolejności odwołam się do projektu Somnacin, który został nazwany tak samo, jak w filmie "incepcja". O projekcie prawie nikt nie słyszał, był on przeprowadzony w wąskim gronie i nie został nigdzie opublikowany - można go znaleźć jedynie w wyszukiwarce google, która zawiera link do strony projektu. W projekcie brał udział sam oneironauta o pseudonimie "psajko" - właściciel jednego z najpopularniejszych for internetowych o świadomym śnieniu w Polsce.
http://somnacin.blogspot.com/
Strona nie wygląda profesjonalnie. Jako twórca stron internetowych mogę stwierdzić, że projekt był stworzony przez amatora, który po prostu zapragnął tego, czego dokonywali bohaterowie wyżej wymienionego filmu.
Hej.
Ciężko robić to na odległość.
Podejrzewam że sporo osób olewało.
Mi też zdarzały się noce gdy słabo
pamiętałem sny więc szanse w takim
eksperymencie są niewielkie.
Eksperyment wykazał że albo
telepatia (w snach) nie istnieje albo
że opiera się na innych zasadach.
Teraz dopiero zaczynają się
eksperymenty z wspólnym śnieniem
co jest ciekawsze.
Czym zatem sny są tylko tworem umysłu?
Trochę o mnie:
Ze świadomymi snami mam styczność od dziecka. Dręczyły mnie koszmary, w których widziałem umierającego dziadka. Zmarł na długo przed moim narodzeniem - 30 lat, aczkolwiek od swojej babci słyszałem historyjki, że jej dzieci(w tym mój ojciec) patrzyły się i uśmiechały do niewidzialnych postaci np. w kąt. To właśnie tak nauczyłem się kontroli snów - widząc ten sam koszmar z rzędu, wiedziałem, że śnię.
A zatem - czy byliby chętni do podobnego eksperymentu ze wspólnym śnieniem? W końcu to chyba jakaś część spirytyzmu. Świadome śnienie jest dziecinnie proste, a efekty widać po tygodniu, góra miesiącu. Każdemu się to udaje - jednak poza kontrolą zostaje dzień, w którym świadomie śnicie, dlatego wcześniej wypadałoby poćwiczyć. Opanowanie tego dosyć ułatwia wychodzenie z ciała, więc zachęcam zainteresowanych. Zapraszam również do waszych przemyśleń na ten temat.