Proszę o pomoc
Witam wszystkich,
Piszę do was z pewnym problemem, nie moim na szczęście, tylko mojej szwagierki.
Ale od początku... Aneta mieszkała do wczoraj w domu swojej mamy wraz z dwójką dzieci. W dniu dzisiejszym wraz z mężem (który mieszka i pracuje w Niemczech) przenieśli ostatnie rzeczy do nowo wyremontowanego mieszkania. Dzisiaj przy obiedzie opowiedziała mi i mężowi coś co wydarzyło się wczoraj w nocy. Oboje z mężem mieliśmy tzw "ciarki" gdy o tym mówiła. Przed godziną 24 gdy dzieci spały usłyszała szept, powiedziała, że jest pewna że nie spała po prostu to usłyszała. Ta istota kazała jej zrobić straszne rzeczy, powiedziała żeby wzięła poduszkę udusiła nią dzieci, po czym zaparzyła wodę i wrzątkiem oblała głowę psa, następnie miała nożem zabić królika. Młodszy półtora roczny syn zaczął płakać, nie chciał iść do Anety na ręce co wcześniej nigdy się nie zdarzało. Teściowa usłyszawszy płacz zeszła na dół i wzięła Bartusia na ręce, uspokoił się dopiero jak wyszła z pokoju. Szwagierka była w szoku i była przerażona tym co usłyszała. W życiu nie zrobiłaby krzywdy dzieciom, które są jej całym światem.
Z tego co mówiła to nie pierwsza taka sytuacja, podobno kiedyś już jej się zdarzyło słyszeć ten głos, ale nigdy nie było to coś tak strasznego jak wczoraj. Zapytałam ją czy kiedykolwiek w życiu miała styczność z duszami lub po prostu jakimiś zjawiskami paranormalnymi. Odpowiedziała, że nie ale kiedyś jak była młoda wywoływała duchy z koleżankami. Nie wiem czy ma to związek, ale pomyślałam że to napiszę.
Wiem, że może to się wydawać dla niektórych śmieszne, ale ja wierzę jej chociaż wolałabym usłyszeć, że to po prostu był zły sen. Nie wiem być może ma to związek z jej wyprowadzką. Ona sama jest osobą wierzącą i wierzy w świat duchowy.
Być może znajdzie się tutaj medium, które będzie mogło powiedzieć coś więcej. Będziemy wdzięczne.
Karolina
Piszę do was z pewnym problemem, nie moim na szczęście, tylko mojej szwagierki.
Ale od początku... Aneta mieszkała do wczoraj w domu swojej mamy wraz z dwójką dzieci. W dniu dzisiejszym wraz z mężem (który mieszka i pracuje w Niemczech) przenieśli ostatnie rzeczy do nowo wyremontowanego mieszkania. Dzisiaj przy obiedzie opowiedziała mi i mężowi coś co wydarzyło się wczoraj w nocy. Oboje z mężem mieliśmy tzw "ciarki" gdy o tym mówiła. Przed godziną 24 gdy dzieci spały usłyszała szept, powiedziała, że jest pewna że nie spała po prostu to usłyszała. Ta istota kazała jej zrobić straszne rzeczy, powiedziała żeby wzięła poduszkę udusiła nią dzieci, po czym zaparzyła wodę i wrzątkiem oblała głowę psa, następnie miała nożem zabić królika. Młodszy półtora roczny syn zaczął płakać, nie chciał iść do Anety na ręce co wcześniej nigdy się nie zdarzało. Teściowa usłyszawszy płacz zeszła na dół i wzięła Bartusia na ręce, uspokoił się dopiero jak wyszła z pokoju. Szwagierka była w szoku i była przerażona tym co usłyszała. W życiu nie zrobiłaby krzywdy dzieciom, które są jej całym światem.
Z tego co mówiła to nie pierwsza taka sytuacja, podobno kiedyś już jej się zdarzyło słyszeć ten głos, ale nigdy nie było to coś tak strasznego jak wczoraj. Zapytałam ją czy kiedykolwiek w życiu miała styczność z duszami lub po prostu jakimiś zjawiskami paranormalnymi. Odpowiedziała, że nie ale kiedyś jak była młoda wywoływała duchy z koleżankami. Nie wiem czy ma to związek, ale pomyślałam że to napiszę.
Wiem, że może to się wydawać dla niektórych śmieszne, ale ja wierzę jej chociaż wolałabym usłyszeć, że to po prostu był zły sen. Nie wiem być może ma to związek z jej wyprowadzką. Ona sama jest osobą wierzącą i wierzy w świat duchowy.
Być może znajdzie się tutaj medium, które będzie mogło powiedzieć coś więcej. Będziemy wdzięczne.
Karolina