Maciej2016 pisze:Ale ja nie mam stresujacego trybu zycia a mimo to mam czesto flash baki alternatwnych sytuacji z dnia codziennego. Rozumiem, ze zolnierzowi na wojnie po nocach moga sie roznw rzeczy odbijac czkawka ale ja np ostatnio mialem sen o latajacych zajacach i skakaniu po turkusowych oblokach w towarzystwie gadajacego motyla
Nie sądzę, abyś miał sen o latających zającach i skakaniu po turkusowych obłokach w towarzystwie gadającego motyla. Wolałbym, żebyśmy rozmawiali poważnie.
A skoro rozmawiamy poważnie - stres to jedna rzecz (truizmem jest twierdzenie, że w dużym stopniu wpływa na nasze biologiczne funkcjonowanie), ale obok tego jest po prostu
życie i jego wymogi: zwykle świadomość nasza skupia się na jednej rzeczy, ważnej dla nas w danej chwili. Np. kartka papieru, którą muszę z jakiegoś powodu zapisać w danym momencie, wykonać zadanie. Nie obchodzą mnie obecne w tej samej chwili kroki na schodach za ścianą, dźwięk listu wrzucanego do skrzynki pocztowej, odgłos spłukanej wody u sąsiada piętro wyżej, chmura zasłaniająca w danej chwili słońce na niebie itd. miliony rzeczy dzieją się w tej chwili, a Ty skupiasz się na jednym, ale
cała reszta gdzieś się rejestruje i musi się bezpiecznie przetworzyć. Gdyby zresztą było inaczej, po prostu byś zwariował.
W ogóle świadomość jest stopniowalna, tak rzadko to sobie
uświadamiamy 
Popatrz na naukę jazdy samochodem: na samym początku za każdym razem gdy zmieniasz biegi, gdy hamujesz i przyspieszasz, angażujesz swoją świadomość. Potem, po pewnym czasie stałego powtarzania czynności udaje Ci się wypracować automatyzmy, możesz wykonywać te - jeśli przyjrzeć się im szczegółowo - bardzo złożone czynności mimowolnie, skupiasz się na innych rzeczach, a te czynności wykonujesz tak szybko, że zaraz zauważasz szczególną rzecz: wpierw przychodzi działanie, a potem zastanowienie. Umysł, znalazłszy się w fizycznej rzeczywistości, musiał wytworzyć mechanizmy regulacji i selekcji, które pozwolą mu zdobywać praktyczne doświadczenia życiowe i jednocześnie nie przeciążać się balastem różnorodności, która go otacza. Dla mnie jako spirytysty jest to o tyle ważne, że przybliża mechanizmy i uwarunkowania fizycznych prób, którym duchy są poddawane wskutek konieczności reinkarnowania się.