Ciekawa rzecz...
Dwa razy w życiu zdarzyło mi się coś takiego, że szedłem drogą czując się normalnie, jak zawsze i mogłem sterować moim ciałem nieco z góry, nad głową. Lekkość jaka mi towarzyszyła pozwoliła mi poczuć iż to moje myśli, które nie znajdują się w głowie a jakby nad nią - sterują tym ciałem, oczywiście ja kieruje gdzie chcę iść. Po prostu szedłem i nie czułem ciała. Byłem sobie myślami i kierowałem ciałem w pełnej, takiej czystej lekkości, a ono mną nie było. Jak to rozumieć?