vinitor pisze:już teraz spróbuję ustosunkować się do niektórych swego rodzaju dogmatów spirytyzmu.
Zgodnie z definicją słownikową dogmat to: "twierdzenie przyjmowane za pewnik tylko na zasadzie autorytetu, bez kontroli krytycznej i bez względu na zgodność z doświadczeniem". W spirytyzmie nie ma więc dogmatów, są co najwyżej zasady lub założenia, które w każdej chwili można obalić lub zmienić, o ile doświadczenie pokaże, że te, które do tej pory przyjmowaliśmy są niezgodne z prawdą. Spodziewam się jednak, że to nie nastąpi

Co najwyżej będzie jak z zasadami fizyki, które co najwyżej znalazły swoje rozszerzenie.
vinitor pisze: Dla mnie rzecz niepojęta, jak można na coś wpływać nieświadomie.
Tak jednak jest. Nikt nie powiedział, że Duchy muszą być zawsze wszystkiego świadome. Byłbym nawet daleki od takiego stwierdzenia. Porównanie z butem, które dał LF jest bardzo trafne. Można je rozwinąć tak: jeśli przyjmiemy, że stopa do Duch wraz ze swoim ciałem duchowym, a but to fizyczne ciało, możemy powiedzieć, że:
1) but zachowuje swoje cechy zależne od materiału, z którego został stworzony, czyli jeśli powstał ze skóry, będzie butem skórzanym - tu mamy analogię do materiału genetycznego przenoszonego od rodziców
2) stopa nadaje butowi w pewien sposób formę, oczywiście nie w pełni, ale jest w stanie na nią wpłynąć
3) but, jak trafnie napisał LF, wpływa też na stopę
Ważnych jest więc kilka rzeczy:
1) Rodzice przenoszą na swoje dziecko materiał genetyczny związany z budową jego fizycznego ciała, a także z tym, jak będzie ono wyglądało
2) Ciało duchowe - i tu Duch nie decyduje, gdyż dzieje się to w sposób automatyczny po prostu - przenosi na ten materiał genetyczny i na ciało fizyczne swoje własne cechy, niedoskonałości itp.
Efektem tego mogą być:
1) Problemy genetyczne, z którymi rodzi się człowiek (mimo że materiał genetyczny był doskonały, dziecko rodzi się z jakimś problemem - jeśli przyjmujemy, że światem nie rządzi przypadek czy ślepy los, trzeba odpowiedzieć sobie, jak dochodzi do tego typu problemów genetycznych, jaka ma być ich przyczyna - dlaczego jedni się z nimi rodzą, inni nie?).
2) Popchnięcie ewolucji o kroczek do przodu (jak przypadkowym działaniem natury można wyjaśnić pewien znany fenomen - do mutacji genetycznych, czy nawet mniejszych zmian nie dochodzi pojedynczo, a falami. Gdyby miał tym wszystkim kierować przypadek, tu i ówdzie pojawiałaby się istota z cechą X - byłaby jednak odosobniona i nie miałaby zbytniej możliwości, by przenieść daną cechę na cały gatunek. Weźmy przykład neandertalczyka - rodzi mu się dziecko bez włosów; natura zdecydowała się zmodyfikować materiał genetyczny. Jaka jednak będzie szansa tego, że jego dziecko przeniesie tę cechę na cały gatunek? Bliska zeru. W naturze dzieje się jednak inaczej - nagle wśród neandertalczyków zaczynają się rodzić dzieci bez włosów - nie jest to jedno dziecko, ale wiele rodzących się w odstępach czasu. Gdzie tu przypadek? Nie ma go po prostu - to ciała duchowe wpływają na ciała fizyczne wywołując w nich podobne zmiany. Teoria ewolucji sprawdza się doskonale w przypadku niewielkich zmian, ale jest bezsilna w wyjaśnianiu tych większych, które w pełni można zrozumieć dopiero, gdy zdamy sobie sprawę z istnienia ciała duchowego (tak à propos ciało duchowe w naszym rozumieniu nie jest do końca tym samym co ciało astralne w rozumieniu ezoterycznym)
vinitor pisze: Kardec twierdzi, iż Duch traci całkowicie świadomość dopiero w momencie narodzin, czyli odłączania się dziecka od matki.
Tak, zaburzenia jednak zaczynają się pojawiać już w momencie utworzenia się zarodka, czyli nowego życia. Gdyby Duch łaczył się z nowym ciałem w momencie narodzin, spirytyści byliby zwolennikami aborcji, a nie są

Do zaburzeń dochodzi stopniowo, a Duch świadomość traci całkowicie dopiero w chwili narodzin.
vinitor pisze:Jeżeli przyjąć, że Duch rzeczywiście traci swoją świadomość znacznie wcześniej, albo jest ona upośledzona, to powstaje nieprzyjemna sytuacja nieświadomego wpływu na jakże ważny materiał genetyczny.
No bo tu działa natura, a nie świadomość Ducha. Podobnie jak nie można przypuszczać, że płód świadomie wpływa np. na to, jakiego koloru będzie miał oczy.
vinitor pisze: Gdy człowiek jej nie ma, jest niezdatny do niczego. A co z Duchem? Kogóż mamy zatem winić za „zmajstrowanie” niedoskonałości genetycznych? Czy nie lepiej przyjąć koncepcję, iż pewne procesy organiczne mają swój z góry ustalony porządek?
O tym właśnie piszę. Być może trochę zamieszania wywołało pojęcie 'ciała duchowego', które w spirytystycznym rozumieniu jest po prostu w pewnym sensie przedłużeniem procesów organicznych, to znaczy Duch nie ma na nie zbyt wielkiego wpływu i nie może nim dowolnie manipulować.
Luperci Faviani pisze:vinitor napisał(a):
Czy nie lepiej przyjąć koncepcję, iż...
Filozofię spirytystyczną podyktowały Duchy, więc nie do nas należy przyjmowanie i odrzucanie koncepcji. Nikt nie pyta nas o zdanie czy odpowiada nam kształt ziemi; nasza planeta jest taka, jaka jest i basta.
To z jednej strony fakt, z drugiej jednak Duchy dyktowały wiele koncepcji. Kardec przyjął więc w ich analizie dwie mądre rzeczy. Aby dana koncepcja mogła być prawdziwa, musiałaby spełniać dwa warunki:
1) Nie być sprzeczna sama w sobie
2) Musiałaby być potwierdzana w wielu miejscach, przez różne Duchy, zwłaszcza te wysoko rozwinięte
Można tu przyjąć takie oto porównanie: gdy chcemy dowiedzieć się czegoś o danym kraju, jeśli nie możemy tam pojechać, czytamy jego opisy w książkach, prasie, internecie. Gdy przyjmiemy założenie, które sprawdza się w przypadku świata Duchów, że w tych opisach roi się od błędów i nieprawdziwych informacji, zastosowalibyśmy podobne kryterium:
1) Po pierwsze szukalibyśmy informacji w godnych zaufaniach źródła (blog XYZ może zawierać więcej nieprawdziwych informacji niż encyklopedia)
2) Po drugie szukalibyśmy informacji wspólnych w różnych źródłach - jeśli blog XYZ opisuje to samo, co podręcznik do geografii, przewodnik po danym kraju, encyklopedia, możemy zaufać temu, że informacje te są prawdziwe, nawet jeśli blog ABC pisze, że kraj ten wygląda zupełnie inaczej
3) Po trzecie odrzucilibyśmy wszystko, co wyda nam się bzdurą, która jest niezgodna z naszą logiką (np. informację, że ludzie w danym kraju rozmnażają się przez pączkowanie)