Strona 1 z 2

Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 10 gru 2009, 14:09
autor: Leszek
Witam,
tak podczas pisania posta w temacie "Sposób modlenia się" i czytając pryz okazji KD o powstaniu duchów, naszło mnie pytanie :idea:
Bóg tworzy duchy(dokładnie nie wiemy jak), zakładam że jako Sprawiedliwość tworzy je wszystkie równe. Następnie duchy te schodzą na ziemię, skoro wszystkie były jednakowe to po narodzinach nie powinno być ludzi złych i dobrych. Powiedzmy, że to był początek, świeżo stworzone byty zrodziły się a ich duchowi bracia w świecie niematerialnym pomagają im. Lecz w tym momencie nie ma duchów gorszych i lepszych, które mogłyby nakłaniać ludzi do konkretnych uczynków, wszystkie duchy są równe.
I teraz pytanie: Skąd się wzięły pierwsze odchylenia od tej równości?

Ja mam jakiś pomysł na odpowiedź ale chciałbym najpierw poczytać wasze oponie.

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 10 gru 2009, 14:36
autor: cthulhu87
Myślę, że tutaj można mówić po prostu o swoistej ewolucji duchowej, analogicznie do tej materialnej. Czy na początku musiał być ktoś, kto nakłania Duchów do jakichś czynów? A może, kiedy na drodze tej ewolucji pojawia się w końcu umiejętność odróżniania dobra od zła, dopiero wówczas popełnia się pierwsze błędy o charakterze moralnym, bez ingerencji z zewnątrz. Dalsze żywoty pewnie pogłębiają różne tendencje. Trudno uznać za złe bakterie czy mojego kota, ale ludzie to już inna bajka:) Kardec nie rozstrzyga do końca kwestii, czy dusza, która wciela się w zwierzęta, stopniowo może się "uczłowieczać". Mnie się to wydaje naturalne, że w wymiarze materialnym kiedyś gatunek ludzki przeszedł tę magiczną barierę od zwierzęcia (australopiteki) do człowieka (homo...), podobnie jest pewnie z rozwojem duchowym. Problem ilościowy tu nie istnieje, bo przecież duchów, które są w mikroorganizmach, tych prostych i nieświadomych, jest miliardy razy więcej niż nas, w miarę rozwiniętych Duchów. To pokazuje też, że w miarę dobrze korzystamy z naszych możliwości, bo przecież przed wieloma jest jeszcze długa droga, by osiągnąć nasz poziom, a jeszcze dalsza, by osiągnąć poziom duchów wyższych :) Może się mylę, ale tak to widzę;)

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 10 gru 2009, 18:54
autor: Paweł
cthulhu87 pisze:Myślę, że tutaj można mówić po prostu o swoistej ewolucji duchowej, analogicznie do tej materialnej. Czy na początku musiał być ktoś, kto nakłania Duchów do jakichś czynów? A może, kiedy na drodze tej ewolucji pojawia się w końcu umiejętność odróżniania dobra od zła, dopiero wówczas popełnia się pierwsze błędy o charakterze moralnym, bez ingerencji z zewnątrz. Dalsze żywoty pewnie pogłębiają różne tendencje. Trudno uznać za złe bakterie czy mojego kota, ale ludzie to już inna bajka:) Kardec nie rozstrzyga do końca kwestii, czy dusza, która wciela się w zwierzęta, stopniowo może się "uczłowieczać". Mnie się to wydaje naturalne, że w wymiarze materialnym kiedyś gatunek ludzki przeszedł tę magiczną barierę od zwierzęcia (australopiteki) do człowieka (homo...), podobnie jest pewnie z rozwojem duchowym. Problem ilościowy tu nie istnieje, bo przecież duchów, które są w mikroorganizmach, tych prostych i nieświadomych, jest miliardy razy więcej niż nas, w miarę rozwiniętych Duchów. To pokazuje też, że w miarę dobrze korzystamy z naszych możliwości, bo przecież przed wieloma jest jeszcze długa droga, by osiągnąć nasz poziom, a jeszcze dalsza, by osiągnąć poziom duchów wyższych :) Może się mylę, ale tak to widzę;)


Na jednym z seansów duch powiedział że inkarnował się 3 razy w postaciach zwierzaka zanim został człowiekiem - nie wiem na ile to prawdy.

A co do zła to przecież je też ktoś musiał stworzyć. Często zadawałem sobie pytanie czemu Bóg nie może poprostu skasować zła i wtedy wszyscy byli by szczęśliwi. Gdyby nie było zła to nie było by grzechu, a jak nie ma grzechu to proces rozwoju postępował by bardzo szybko.

Z książek wynika że życie tutaj na ziemi to swojego rodzaju próba - ubóstwa/ bogactwa/ kalectwa itd. Każdy przed narodzeniem wybiera jaką kategorię chcę i potem w życiu musi wytrzymać tą próbę.

Wszystko co zostało stworzone pochodzi od Boga no bo kto inny mógłby cokolwiek stworzyć? Wszystkie uczucia te dobre i złe wydaje mi się że są stworzone przez Boga. No bo wychodzi na to że Bóg stworzył tylko dobro a zło kto stworzył? Samo z powietrza się raczej nie wzieło.

Co o tym myślicie?

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 10 gru 2009, 20:03
autor: sigma
Nie potrafimy myśleć przekraczając ograniczenia znanej nam rzeczywistości. Stwierdzenie "... Bóg istnieje... " zakłada, w domyśle, zgodnie z naszym pojmowaniem rzeczy, miejsce istnienia Boga. A jeżeli Bóg, wolny od ograniczeń doczesności, jest w każdym z nas, będąc strumieniem istnień ? Istnienie zła ? Ja uważam że to nie jest pytanie do mnie, skąd wzięło się zło. Zło istnieje, po prostu. Może zmiażdżyć moją doczesność, moją legitymizację w tym świecie ale nie może zmiażdżyć tego strumienia Boga który wcielił się w to czym jestem. A skąd i po co wzięło się zło ? Też jestem ciekaw. Kiedyś się dowiem ;) .

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 10 gru 2009, 20:20
autor: cthulhu87
sigma pisze: Istnienie zła ? Ja uważam że to nie jest pytanie do mnie, skąd wzięło się zło. Zło istnieje, po prostu.


Zło istnieje, ale może jest po prostu niczym więcej, jak brakiem dobra. Istnieje na takiej samej zasadzie, jak istnieją dziury w żołtym serze. Jest konieczne, bo dobro nie miałoby żadnej wartości, gdyby ludzie wcześniej nie poznali zła. Podobnie Kodeks drogowy nie ma sensu bez dróg i pojazdów.

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 10 gru 2009, 20:56
autor: Freya
Masz rację:)
Uważam ,że gdyby nie było zła - nie byłoby też dobra, bo jakbyśmy wtedy definiowali "dobro"?Nie byłoby przeciwieństwa,( żadnej skali) a więc "dobro" byłoby po prostu stanem niczym się nie wyróżniającym.

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 10 gru 2009, 23:14
autor: sigma
Pewnie że potrafimy rozpoznać dobro dlatego że istnieje zło i na odwrót :). To przecież tak jak z górą i doliną: dolina istnieje dlatego że obok wyrasta góra. I też na odwrót. Istnienie lądu i morza, krain ciepłych i zimnych też wpisuje się w tę logikę. Ale otwarte pozostaje pytanie przyświecające, jak rozumiem, Autorowi tego wątku: dlaczego tak jest że pojawiła się dychotomia dobra i zła ? A dlaczego tak jest że są góry i doliny, lądy i morza itp. ? Po prostu, tak jest. A fakt że my tego nie wiemy (bo nie wiemy, po prostu) jest, zdaniem niektórych, znaczący. Ma on otóż ścisły związek z ograniczeniami naszej doczesnej bytności.

patrz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dychotomia

:roll:

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 11 gru 2009, 03:54
autor: Paweł
sigma pisze:Zło istnieje, po prostu.


Jak uważam że nic się nie bierze z niczego, tak jak zostało napisane, zło powstało jako przeciwieństwo dobra abyśmy mogli zobaczyć różnicę. Czyli wychodzi na to że Bóg stworzył jednak i dobro i zło, tak samo śmiech i płacz, miłość i nienawiść itd. Wydaje mi się że stworzył to wszystko właśnie w tym celu.

BTW: ostatnio miałem okazję obejrzeć film piła 6 i nigdy bym nie przypuszczał że istnieje tyle możliwość znęcania się nad ludźmi. Co prawda to tylko film ale ktoś go stworzył a więc miał wizję w głowie na takie pomysły. Strach pomyśleć jeżeli na świecie istnieją tacy ludzie.

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 11 gru 2009, 14:08
autor: sigma
"... i znów poszedł biedaczysko
po szerokim szukać świecie
tego co jest bardzo blisko... "

Ten fragment kończący dobranockę o Koziołku Matołku zapamiętałem bardzo dobrze. I natychmiast przypomniałem go sobie czytając opowieść (raczej dydaktyczną) o mistrzu zen poszukującym własnego ciała. Zarówno Koziołek jak i nauczyciel zen szukają tego co jest blisko. Szukają Tajemnicy, którą człowiek (a właściwie każda "czująca istota") może odnaleźć tylko w sobie.

Co nie oznacza żeby nie szukać gdzie indziej. Byle z tych poszukiwań, jak w ogóle z każdego działania, wyciągać wnioski.

Nauczyciele zen przybywający do krajów Zachodu starali się mieszkańcom tych krajów uświadamiać że oni nie muszą uczyć się japońskiego czy wietnamskiego, ubierać się inaczej niż ich sąsiedzi czy przywiązywać szczególną wagę do liturgii buddyjskiej. Zamiast tego starali się odnaleźć postacie znane konkretnej, miejscowej kulturze których wypowiedzi lub działania wskazywały na większą niż przeciętna na Zachodzie świadomość prawdziwej natury rzeczy.

Przypuszczalnie Kornel Makuszyński taką świadomość posiadał.

Podaję link do Koziołka Matołka :): http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziwne_prz ... to%C5%82ka

Podaję link do wybranych przypowieści zebranych przez Anthony de Mello (przytoczona przeze mnie jest fragmentem historii pt. "POSZUKIWANIE OSŁA"): http://www.sm.fki.pl/demello.php?nr=Spiew_Ptaka

Podaję link do Anthony de Mello: http://pl.wikipedia.org/wiki/Anthony_de_Mello

Re: Na START wszyscy są równi, czy są równiejsi?

Post: 11 gru 2009, 20:18
autor: Leszek
Większość postów stanowi o powstaniu dobra i zła, to że Bóg stworzył dobro jak i zło wydaje się naturalne. Bez zła na tym świecie, doświadczenia człowieka byłyby obcięte o 50%. Oczywiście są światy gdzie życie bez zła to norma, ale żyjemy tu gdzie żyjemy i mówmy w kontekście ziemi.

W odpowiedzi na moje pytanie aż ciśnie się na usta stwierdzenie: "wolna wola" jak też i indywidualność ducha. Zapewne na start każdy ma czystą kartę, wszystko według mnie zmienia się po pierwszym wcieleniu, po którym doświadczenia duchów muszą się różnić.
W moich założeniach nie brałem pod uwagę tego, że zaczynamy jako zwierzęta, choć patrząc z boku, inny charakter ma lew a inny gęś, jak duch lwa "awansuje" na człowieka to będzie miał inną osobowość niż ten od gęsi ;) Ale jaki to jest duch człowieka który przeszedł przez stan zwierzęcy, czy jest to duch niski? Logicznie byłoby tak stwierdzić.. Czyli ludzie startują z niskiego poziomu i pną się w górę, tak więc wszyscy muszą mieć jednakowy start. Zatem wypadałoby aby każdy duch zaliczył zwierzęcą ścieżkę tak jak inni, aby było sprawiedliwie.

To, że ludzie są różni możemy zawdzięczać ich wyborowi, teraz mamy prawo moralne, ale dawniej takowego nie było. Ludzie podejmowali decyzje, które wydawały się im słuszne, jedni próbowali tego inni tamtego. Ci którzy czynili rzeczy które nie szkodziły bliźnim, wygrywali, Ci drudzy staczali się.
Pamiętajcie, że dobro i zło to pojęcie względne, zależne od praw moralnych panujących w danym społeczeństwie. Tylko chyba Bóg może je bezspornie rozróżnić, dlatego jest sprawiedliwy.