Strona 1 z 9

Opiekun

Post: 09 gru 2009, 17:00
autor: Paweł
Czy komuś z Was udało się nawiązać kontakt z swoim opiekunem?

W jaki sposób można nawiązać kontakt z swoim opiekunem nie znając jego imienia?
W jaki sposób potwierdzić tożsamość tej osoby - zadawać pytania typu kiedy się urodziłem itd? Czy może są jakieś inne metody werfikacji.

Wydaje mi się że chyba pytania z własnego życia mogą taką osobę zwerfikować no bo kto inny znał by odpowiedź?

Re: Opiekun

Post: 25 gru 2009, 20:26
autor: Luperci Faviani
zainteresowany pisze:W jaki sposób można nawiązać kontakt z swoim opiekunem nie znając jego imienia?

Ważna jest myśl, a nie imię. Człowiek najpierw o czymś myśli, a dopiero później temu czemuś przypasowuje nazwę, więc Duch opiekun wie, że go wzywasz zanim jeszcze zdążysz użyć jego imienia.
zainteresowany pisze:W jaki sposób potwierdzić tożsamość tej osoby - zadawać pytania typu kiedy się urodziłem itd? Czy może są jakieś inne metody werfikacji.

Myślę, że dobrym sposobem jest przygotować kilka pytań weryfikujących, czyli takich, na które odpowiedź może znać tylko Duch opiekun lub takie pytania, na które wyczerpujących odpowiedzi udzieli tylko Duch niższy, np. pytania o przyszłość, bogactwo... Tak na prawdę nie jest ważne czy odpowiedzi na "prawdziwe" pytania udziela Duch opiekun, czy może ktoś inny, jeśli są one odpowiedziami Ducha wyższego. Uzyskany komunikat i tak trzeba przeanalizować i zastanowić się nad sensem jego treści.

Ale stanowczo odradzam wywoływania duchów osobie, która zadaje na forum takie pytania. Oczywiście, pytać trzeba :)

Re: Opiekun

Post: 25 gru 2009, 22:18
autor: Paweł
Luperci Faviani pisze:
zainteresowany pisze:W jaki sposób można nawiązać kontakt z swoim opiekunem nie znając jego imienia?

Ważna jest myśl, a nie imię. Człowiek najpierw o czymś myśli, a dopiero później temu czemuś przypasowuje nazwę, więc Duch opiekun wie, że go wzywasz zanim jeszcze zdążysz użyć jego imienia.
zainteresowany pisze:W jaki sposób potwierdzić tożsamość tej osoby - zadawać pytania typu kiedy się urodziłem itd? Czy może są jakieś inne metody werfikacji.

Myślę, że dobrym sposobem jest przygotować kilka pytań weryfikujących, czyli takich, na które odpowiedź może znać tylko Duch opiekun lub takie pytania, na które wyczerpujących odpowiedzi udzieli tylko Duch niższy, np. pytania o przyszłość, bogactwo... Tak na prawdę nie jest ważne czy odpowiedzi na "prawdziwe" pytania udziela Duch opiekun, czy może ktoś inny, jeśli są one odpowiedziami Ducha wyższego. Uzyskany komunikat i tak trzeba przeanalizować i zastanowić się nad sensem jego treści.

Ale stanowczo odradzam wywoływania duchów osobie, która zadaje na forum takie pytania. Oczywiście, pytać trzeba :)


Narazie przerabiam wiedzę na sucho, jednak od przyszłego roku zamierzam wprowadzić teorię w praktykę. Moim celem jest właśnie opiekun, z kilku powodów, przedewszystkim muszę się nakierować na właściwy tor, druga kwestia to bezpieczeństwo.

Faktycznie może i głupio zadałem pytanie lecz intencje miałem szczere :)

Re: Opiekun

Post: 26 gru 2009, 01:32
autor: konrad
Luperci Faviani pisze:Narazie przerabiam wiedzę na sucho, jednak od przyszłego roku zamierzam wprowadzić teorię w praktykę. Moim celem jest właśnie opiekun, z kilku powodów, przedewszystkim muszę się nakierować na właściwy tor, druga kwestia to bezpieczeństwo.

Faktycznie może i głupio zadałem pytanie lecz intencje miałem szczere


Jeśli jesteś z Warszawy, może dołączysz się do naszej grupki? Razem zawsze łatwiej :) A jeśli jesteś spoza Warszawy, może uda Ci się z kimś skontaktować poprzez forum... Myślę, że istotne, by we wszystkich "eksperymentach" mieć wsparcie innych.

Re: Opiekun

Post: 26 gru 2009, 02:17
autor: Paweł
Mieszkam w Szczecinie, tutaj raczej nie ma z kim nawet porozmawiać o spirytyzmie a co dopiero "eksperymentować" :)

Ale skorzystam z okazji i umieszczę swoje ogłoszenie w dziale regionalnym.

Re: Opiekun

Post: 03 kwie 2010, 11:00
autor: Sebastian
W jaki sposób można nawiązać kontakt z swoim opiekunem nie znając jego imienia?

Kwestia imienia chyba nie jest ważna. W którymś artykule czytałem, że można po prostu wymyślić sobie imię ducha opiekuna, ona będzie wiedział o kogo Ci chodzi.

Re: Opiekun

Post: 12 kwie 2010, 22:44
autor: Paweł
Zgadza się, udało mi się nawiązać kontakt z opiekunem. Nie znając jego imienia poprostu kazałem się odezwać. Oj ile to pracy wymagało, dopiero po długim i bez owocnym wzywaniu, przestałem prosić a żądałem odezwania się po 20min udało się odezwał się ale spryciarz na "pytanie co mam robić"... uzyskałem odpowiedź "ty decydujesz" . Cholera, chciałem gotowego planu a tu nici :D Aha, nie wspomniałem wcześniej - każdy z nas jest medium czy tego chce czy nie... ale jedno trzeba przyznać - są nie uchwytni :) i naprawdę trzeba się "nakrzyczeć" aby łaskawie się odezwali.

Re: Opiekun

Post: 12 kwie 2010, 22:45
autor: cthulhu87
Zainteresowany, jak to zrobiłeś ?:)

Re: Opiekun

Post: 12 kwie 2010, 23:38
autor: Paweł
Nie wiem jak to napisać aby było dobrze zrozumiałe a zarazem nie podchodziło pod szaleństwo.

Godzina późna,np. po 24, trzeba się położyć do łóżka i zrelaksować. Cisza jest tutaj najważniejsza - musi być cicho jak w grobie a taki efekt uzyskać można tylko w nocy. Zanim uzyskałem to co chciałem pracowałem nad tym prawie miesiąc! ale nigdy nie uzyskiwałem dostatecznego dowodu że to nie ja tylko on/oni.

No i tego pewnego razu kolejna próba (możliwe że widząc moją upartość ulegli), start jak zwykle, rozmowa w myślach sam ze sobą - i tutaj uwaga! - to jest problem każdego człowieka odróżnić własną myśl od czyjejś, dlatego każdemu wydaje się że rozmawia sam ze sobą albo rozmyśla (ja nie raz się budziłem z jakimś dziwnym optymizmem i czasami jakimiś pomysłami). Potrzebowałem dowodu i o ten dowód zawsze prosiłem, prosiłem o coś co uświadomi mnie w tym że to nie ja tylko ktoś, coś co mi pokaże że to co się dzieje w głowie nie jest moje.

Pominę cały wstęp kiedy w myślach gadam i mówię o problemach itp., to było powtarzane cały czas i ciągłe żądanie odezwania.

W nocy w której wreszcie dostałem odpowiedź wyglądało to tak:

Wpadłem w jakiś dziwny stan relaksacji, mimo że byłem świadomy to tak w połowie kontaktowałem ze światem a połowę nie, taki stan pomiędzy i wtedy wyczułem że coś się kroi, żądałem dowodu i głos się odezwał i to nie w głowie, tylko na wysokości brzucha, jasny ciężki głos ewidentnie nie mój- bardzo poważny głos. Wtedy miałem wpełni dowód na to że to nie moje myśli, cały czas miałem wrażenie że znajduję się w jakimś transie i że ten ktoś/coś mnie słucha - takie bardzo dziwne uczucie. Wszystko co mówiłem odbywało się za pomocą myśli - nie powiedziałem ani jednego słowa swoim ludzkim głosem a ten ktoś lub coś czułem że mnie słucha. Dziwne bo zanim sobie coś - kurde nie wiem jak to opisać... Chodzi o to że przed nimi nie da się nic ukryć, to co potocznie każdy z nas uważa za swoje myśli to jest tak naprawdę nic innego jak my sami! Przed ludźmi możemy kłamać i mówić coś innego niż myślimy a tutaj jest odwrotnie - nic nie da się zataić. Potem gdy byłem jeszcze w tym nazwijmy to transie czułem jak mi się włączyła ochota nawijania, nawet nie pamiętam co ja gadałem wtedy, tak jak bym się połączył z czymś i wymieniał myśli. Nie wiem ile to trwało ale potem czułem że pomału się z tego wytrącam, po pewnym czasie było mi trudno utrzymać "te połączenie".


Jedno co mogę dodać to mam pewne spostrzeżenia, bardzo często gdy wykonywałem te "próby" w domu robiło się trochę dziwnie. Nie należę do osób o bujnej wyobraźni i swoje obserwacje traktuje na spokojnie ale często bywało tak, że coś mi specjalnie przeszkadzało, np kilka dni pod rząd jakieś stuknięcie w kaloryfer - kto do cholery w nocy stuka w kaloryfer - może zbieg okoliczności ok... Innym razem jakiś szmer i znów wytrącenie, raz o 2 w nocy jakieś kroki. Myślę sobie no dobra, ja tak ze mną pogrywanie to macie fają zabawę. Wiadomo że w nocy jest absolutna cisza i wiadome jest że byle co jest słyszalne. To nie odbywało się codziennie ale bardzo często gdy próbowałem. Z racji tego że "test" trwał długo analizowałem to co się dzieje - wychodziłem z wnioskiem że w nocy ma być cicho i nie ma prawa być żadnych dźwięków, test ogólnie wypadł tak że na 7 dni w tygodniu około 3 dni było zawsze jakieś rozproszenie a pozostałe dni nadawały się do eksperymentów.

Mam nadzieję że nie bierzecie mnie za wariata bo daleko mi do wariactwa. Mój tekst może tak brzmieć ale uwierzcie że tak było, każdy może spróbować sam.

BTW: Nie dawno miałem okazję pooglądać kilka programów w których były zebrane materiały na temat działania opiekunów - były to dosyć mocne materiały, ale jedno co można powiedzieć to to że oni są, ale nie ma co liczyć że za każdym razem jak upadniemy to nas podniosą, są surowymi opiekunami, czasami nawet odnoszę wrażenie że nie wiele ich to interesuje :)

Re: Opiekun

Post: 13 kwie 2010, 10:18
autor: Luperci Faviani
zainteresowany pisze:Mam nadzieję że nie bierzecie mnie za wariata
:?

Przecież duchy nie istnieją...

:D