Choroba, czy też chora relacja, związek z osobą, która nam szkodzi, poniża nas uważane są przez Łazariewa za odpowiedź Wszechświata na nasze szkodliwe postawy i czyny. Jeśli chcemy dla kogoś zła, jest to postawa niszczenia tego kogoś. Dopóki błędna postawa mówiąca, że właśnie trzeba komuś źle życzyć, że to jest słuszne, będzie podtrzymywana, to będzie też czynna postawa Wszechświata, aby blokować człowieka o takich przekonaniach. Blokować jego, jego zdrowie, a nawet życie powstrzymywać.
Jeżeli dobrze nam się powodzi, powinniśmy cieszyć się i dziękować Bogu za to.
Jeśli mamy w życiu kłopoty, to oznacza, że przez nie Bóg ratuje naszą Duszę, której stan jest ważniejszy od stanu np. choroba, naszych finansów.
Tak więc życie powinniśmy oceniać także z punktu widzenia Duszy i jej dobrostanu. Jeśli stan fizyczny się coś sypie, to oznacza, że Dusza ma negatywne postawy i jest właśnie ratowana, i dzięki temu można się cieszyć i dziękować Bogu za to. [trochę trzeba mieć rozszerzoną wizję, bo „zwykły człowiek” będzie raczej biadolił]. Powinniśmy mieć podwójną logikę – na zewnątrz działać w świecie, a wewnątrz poddawać się Bożej woli.
Kiedy ludzie się łączą, wtedy najlepiej wyraża się miłość. Rodzina, ród, naród – to kolejne stopnie zjednoczenia. Najwięcej jednak miłości [bez obciążeń], okazuje się w obliczu śmierci, w sytuacji skrajnej, końcowej. Zmniejszone są instynkty, los, przyszłość – już to się mało co liczy. I wtedy tylko można liczyć na miłość, człowiek na to się nastawia.
Im mniej ma człowiek miłości wobec bliźnich, tym bardziej Bóg go stawia w punkcie, gdzie będzie mu ona pokazana. Im mniej miłości – tym bliżej jest choroby i śmierci. Im zaś więcej w nim miłości [prawdziwej, a nie przewrotnego ćwierkania], tym jest zdrowszy.
[tu trzeba wiedzieć też o innych obciążeniach duchowych, które modyfikują tą prymarną zasadę].
Tak czy inaczej – karma jest zbierana – co zasiejesz, to zbierać będziesz.
Podobnie, jeśli dobrze wypełniasz nakazy chrześcijaństwa. I wtedy miłość Boga jest na pierwszym miejscu, wtedy jest tak, jak być powinno. Wtedy zarówno instynkty są odpowiednio poniżone [wiesz, że instynkty nie powinny nami kierować]. Wtedy odnoszenie się do ludzi jest odpowiednie – jak w czasie śmierci,
Wtedy śmierć nie jest potrzebna
Wtedy także choroby nie są potrzebne, ponieważ choroby prowadzą ku śmierci. Zwłaszcza te krytyczne, trudno poddające się leczeniu. A z takimi właśnie chorobami ludzie poszukują pomocy u ezoteryków, jak lekarze pokazują, że nic nie potrafią z nimi zdziałać. A każdy dobry uzdrowiciel powie: bądź bliżej miłości.
Stąd, jeśli się modlimy, to nie róbmy tego z powodu chęci wyzdrowienia, a z powodu miłości do Boga. Kocham Cię Boże – a potem może przyjść reszta, także wyzdrowienie.
Kocham Cię Boże, chcę mieć z Tobą więcej wspólnego, nawet tak mówię, kiedy grozi mi jakaś ciężka choroba. Wtedy pokazuję zdrową hierarchię wartości: najpierw Bóg.
Chociaż „zdrowy rozsądek” uważa, że to najpierw trzeba się zająć się chorobą, a sprawy relacji z Bogiem mogą poczekać. Np. do momentu, gdy choroba będzie naprawdę groźna. A to właśnie choroba jest dlatego, że relacja z Bogiem jest zaburzona! [mówi Łazariew]
I tu pokazuje się, że ów „zdrowy rozsądek” jest tak naprawdę – z duchowego punktu widzenia Chorym Rozsądkiem. Rozsądkiem, przynoszącym chorobę. Rozsądnie w tym znaczeniu bowiem jest się obrazić, rozsądnie jest się obrócić na pięcie, bo przecież potrzeba mi troszczyć się o moje sprawy, o moje dobra materialne [ile ja takich ludzi znam!]. A nierozsądnie dobrze życzyć temu, kto nam robi krzywdę. Chory Rozsądek uznaje, że JA i MOJE jest większą wartością i dlatego możemy poniżać innych ludzi. To są podstawy do idealizowania, wywyższania: swojego majątku, swojej rodziny, swoich dokonań.
Otóż to wszystko prosto prowadzi do piekła,
piekła choroby i złego losu.
Łazariew mocno podkreśla:
oddaj szacunek drugiemu!
jeśli nawet nie możesz się pojednać z nim,
to dobrze mu życz
i wycofaj się jak najszybciej
z obrażania się na niego!
Głównym rezultatem modlitw, pracy nie jest wyzdrowienie, nie zmiana losu, a zmiana charakteru [zmiana wewnętrzna]: poczucie lekkości, radości, miłość do świata, poczucie jedności ze światem.
Jeśli nasze zdrowie zależy od odkrycia Boskiej cząstki w nas samych i od tego, aby nasza Dusza była w dobrej kondycji, to trzeba tego właśnie pilnować oraz nie naruszać etyki w swoim postępowaniu.
Jakie są główne przykłady naruszenia etyki:
– nienawiść do kogoś, złe życzenie komuś
– duma, pycha, wynoszenie się, egoizm [dzieci osób wynoszących się mają kłopoty życiowe]
– obrażenie [i tu z tłumaczenia trudno czasami wywnioskować, czy chodzi o obrażanie kogoś, czy obrażanie się na kogoś, ale wychodzi, że oba są złe]
Przyczyną choroby nie jest jakieś negatywne zachowanie, a negatywna postawa, nieprawidłowe odnoszenie się do kogoś, do świata [z postawy wynikają zachowania]. Jeśli nasze Boże ja wychodzi na plan pierwszy, to pojawia się energia i wszelakie problemy schodzą na plan dalszy, same z siebie się rozwiążą. Jeśli zaczynamy zauważać nasze Boskie Ja, zaczynamy się utożsamiać z Bożym Ja, to powinniśmy się zatroszczyć o nie jako o główne nasze Ja [ja związane ze światem zewnętrznym mamy traktować jako drugorzędne].[/size]
źródło: https://swiatducha.wordpress.com/2009/08/21/lazariew/