Hansel pisze:Niektóre kultury wschodu bogate w legrndy i prostotę informują ,że raz na jakis czas Bóg przyjmuje
istotę ludzką ,by pomóc ludziom się rozwijać,zmieniać chore zwyczaje i uczyć moralności
no tak, faktycznie niektóre kultury, "bogate w legendy i prostotę" wierzą, że Bóg przyjmuje postać ludzką. Np. Jezus w wizji większości chrześcijan.
Hansel pisze:Jego ambasadorzy pojawiają się i powracają w wielu miejscach ,są to chociażby Kryszna lub Budda,Mojżesz lub Zaratusztra,Laozi,Hermes Trismegistos czy Mahomet,Sokrates lub św.Augustyn.Luter albo Allan Kardec pośród wielu innych niezliczonych ...
Tylko, że nie ma tu mowy o tym, że są to duchy wyższe w rozumieniu podanym w kodyfikacji Kardeca. Zresztą Kardec nie był duchem wyższym i nigdy za takiego się nie uważał - dziwne, aby z jego własnych pism można to było wywnioskować.
Natomiast Mojżeszowi faktycznie przypisuje się rolę prawodawcy, aczkolwiek mowa tu wyraźnie o prawie charakterystycznym dla ludów starożytnych, gdzie dyscyplinę utrzymywano nie dzięki rozwojowi świadomości ludzkiej, lecz przez stosowanie kar i wzbudzanie strachu. Był to być może etap, który przygotowywał daną społeczność to przyjęcia kolejnego, lepszego i bardziej sprawiedliwego "objawienia".
Kardec wielokrotnie podkreślał tę różnicę jakościową między Mojżeszem a Jezusem.
Jeśli mamy jakieś wątpliwości, zawsze warto sięgnąć do źródeł: nigdzie w kodyfikacji nie znajdziemy informacji, jakoby Mahomet był duchem wyższym.
Zresztą niech każdy sam to oceni i spróbuje porównać Mahometa i Mojżesza do poniższej charakterystyki:
"DUCHY WYŻSZE – z wiedzą łączą mądrość i dobroć. Ich mowa wyraża wyłącznie życzliwość; jest zawsze godna, wzniosła i niejednokrotnie przepiękna. Ich wyższość sprawia, że lepiej niż inne Duchy są w stanie przekazać prawidłowe wyobrażenia o sprawach świata bezcielesnego w granicach tego, co wolno człowiekowi wiedzieć. Chętnie komunikują się z ludźmi, którzy szczerze szukają prawdy i których dusza jest dostatecznie uwolniona od ziemskich więzi, by byli w stanie prawdę tę pojąć; odwracają się jednak od tych, którymi powoduje wyłącznie ciekawość – bądź od tych, którzy pod wpływem materii odchodzą od czynienia dobra.
Kiedy w wyjątkowych przypadkach wcielają się na Ziemi, przybywają pełnić jakąś misję postępu i jawią się nam jako jednostki będące uosobieniem doskonałości, do której ludzkość może tu aspirować."
Moim zdaniem byli to równie niedoskonali ludzie, jak wielu różnych proroków, którzy z jednej strony wnieśli coś twórczego do kultury, a z drugiej nieobce im były wady i ograniczenia wynikające z czasu i miejsca, w jakich żyli.