Dlaczego ludzie nawzajem się ranią?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Dlaczego ludzie nawzajem się ranią?

Postautor: Mirek » 17 mar 2015, 16:50

Na imię mam Penny i Twoja książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Neale, pod wpływem Twojej książki nasunęły mi się następujące pytanie:
Nadal nie rozumiem, dlaczego ludzie ze sobą związani, zwłaszcza w rodzinie, nieustannie ranią się nawzajem, a ich związek przeżywa wzloty i upadki. Czy w ten sposób dochodzi do głosu karma z poprzednich żywotów?


Moja cudowna, cudowna Penny, oczywiście, że odpowiem. Co za list! Mógłbym na jego podstawie napisać całą książkę! Zajmijmy się twoimi pytaniami po kolei.
Ludzie ranią siebie nawzajem w związkach, ponieważ się ranią. Po prostu tak postępują, Penny. Nie ma po temu szczególnego powodu, takiego jak, na przykład, „dochodząca do głosu karma z poprzednich żywotów”. Tak się w życiu dzieje. Nikt nie zadaje bólu drugiemu z nikczemnych pobudek. Zapamiętaj dwie ważne rzeczy, Penny:
- Nikt nie postępuje niewłaściwie, zważywszy na jego widzenie świata.
- Każdy atak to wołanie o pomoc.
Ludzie ranią jeden drugiego, ponieważ pragną czegoś, co jak sądzą, nie jest im dane, albo mają do czynienia z czymś, czego nie chcą. Ich położenie sprowadza się albo do jednego albo do drugiego i nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić. Uważają, że jedynie kosztem cierpień drugiej osoby mogą postawić na swoim czy zaspokoić swoje pragnienia. Wcale nie musi tak być, ale oni o tym nie wiedzą. Nie pojmują, jak można „uzyskać to, czego się pragnie”, albo „usunąć to, czego się nie chce”, bez zadawania bólu drugiej osobie.
To świadomość, nie zamiar, stanowi problem. Przyjmij każdą zadaną ranę z miłością i współczuciem. Współczuciem dla przejawionego w ten sposób braku zrozumienia (wszystkim nam się to zdarza), miłością wobec jakże ludzkiego dążenia - mimo że mocno chybionego - do rozwiązania własnych dylematów i nadania sensu własnemu życiu.
Wszyscy uczestniczymy tu w dziele stawania się. Stwarzania. Bycia. Niektórzy potrafią „być” czymś więcej niż inni. Tak już Jest. Ja nazywam to „Jestestwem”. Pogódź się z tym z uśmiechem. Przygarnij do serca z miłością. Zrozum, że nikt nie chce cię skrzywdzić. Robią to nieumyślnie, albo rzeczywiście celowo, ponieważ nie znają innego sposobu na doświadczenie tego, czego pragną. Następnym razem, gdy ktoś cię zrani, nie zważaj na ból i zadaj jedyne pytanie, które ma znaczenie: Czego chcesz lub potrzebujesz tak bardzo, że w twoim przekonaniu musisz mnie zranić, aby to zdobyć? Możesz zadać sobie to pytanie po cichu, w duchu, albo jeśli wasz związek oparty jest na szczerości i otwartości, możesz to wypowiedzieć na głos. Spróbuj tego kiedyś. To znakomity środek na uciszanie kłótni. To znakomity środek na przerwanie pasma upokorzeń.
Czego chcesz lub potrzebujesz tak bardzo, że w twoim przekonaniu musisz mnie zranić, aby to zdobyć?
Co takiego chcesz zyskać lub poczuć w tej chwili?, Czy mogę jakoś pomóc ci to osiągnąć nie wyrzekając się swej tożsamości?
Nawet zadanie sobie tych pytań w duchu może odmienić sytuację tak dramatycznie, tak nagle, tak silnie, że nie nadążysz za rozwojem wypadków. A twój partner nie będzie się mógł nadziwić, na jaki poziom duchowy się wzniosłaś! Wiele jeszcze można by powiedzieć na ten temat.


Neale D. Walsch
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość