Strona 1 z 8

Akceptacja

Post: 21 gru 2014, 11:38
autor: Nikita
Co to jest akceptacja? To glebokie zrozumienie tego, ze zyjemy w bardzo harmonijnym i sprawiedliwym swiecie i wszystko, co sie z nami dzieje w zyciu nalezy akceptowac bez pretensji i urazow.

Re: Akceptacja

Post: 22 gru 2014, 20:12
autor: Arronax
Jest to cholernie trudne. W człowieku buzuje tyle złości i agresji jak jest krzywdzony, że nawet najszczersze próby dojścia do ładu i wysyłania miłości światu spalają na panewce. Ale się staramy, nie poddajemy ... chyba jestem bardzo niedoskonały.

Re: Akceptacja

Post: 22 gru 2014, 22:46
autor: Xsenia
Akceptacja nie zawsze jest dobra.
Bo czy można zaakceptować sytuacje, gdy mordują ci dziecko i nic nie zrobić? Albo gdy ktoś cię napadnie, to zaakceptujesz to i nie będziesz się bronił?
Gdy wpadniesz do rzeki a nie potrafisz pływać, to zaakceptujesz sytuację i utopisz się?

Akceptacja nie zawsze jest dobra. W danej sytuacji trzeba zawsze pytać własne sumienie czy jest ta sytuacja dla ciebie do zaakceptowania czy nie.

Powiem tak, gdy coś mi się przydarza (np. staję przed jakim dylematem, problemem), to szukam rozwiązania. Szukam możliwych dróg, możliwych reakcji. Gdy nie potrafię tego zrobić (np. śmierć kogoś), to akceptuję to. Bo walka z nieuniknionym jest tak właściwie bezcelowa i potrafi wykończyć zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

Re: Akceptacja

Post: 23 gru 2014, 00:55
autor: gaba75
Z tą akceptacją to rzeczywiście coś musi być na rzeczy.
Xseniu nasuwają mi się tu w tym temacie przykłady które kiedyś omawiałyśmy w innym temacie i trochę nie podrodze nam było. Niewiem czy pamiętasz Kilku ludzi w jednym samochodzie, kierowca pijany i kto zawinił. Chyba wszyscy bo wszyscy muszą zaakceptować wypadek- fakt stało się który pijany kierowca spowoduje, bo wszyscy jak jeden mąż dla mnie są winni. Pijany że wsiadł pijany, a pozostali że zezwolili mu na to. Więc są sytuacje w których nie powinniśmy sami odpowiadać za czyny. I wybaczcie Ale takie mam myślenie

Re: Akceptacja

Post: 23 gru 2014, 07:29
autor: Nikita
Akceptacja nie oznacza braku dzialania....Czlowiek zawsze moze sie bronic przed napascia oraz bronic swoje dzieci. Polska napadnieta przez Niemcy miala prawo sie bronic.....ale tu chodzi o akceptowanie tego co sie dzieje aby nie popasc w stan nienawisci. na swiecie dzieje sie duzo zla i my mamy prawo dzialac i zmierzac ku poprawie....ale musimy nauczyc sie akceptowac to czego nie potrafimy zmienic....Nie ma przypadkow.....wszytsko podlega prawu karmy czy inaczej przyczyny i skutku. Ja wlasnie ucze sie ostatnio nie psioczyc na wszystko, nie krytykowac i nie narzekac. Bo my z naszego ludzkiego punktu widzenia myslimy, ze mamy prawo do nienawisci i oceniania....ale Prawo wszechswiata jest inne: jezeli chcemy aby nasze zycie kwitlo to musimy nauczyc sie akceptacji...to jest wogole podstawa zmiany....aby moc zmienic swoje zycie na lepsze to musimy Zaakceptpowac....a potem zmienic siebie...swoje nastawienie...swoje mysli, slowa i czyny....Gdy my siebie zmienimy to swiat wokol nas takze sie zmieni....

Re: Akceptacja

Post: 23 gru 2014, 10:00
autor: Mirek
Dlatego Nikita, akceptacja jest bardzo ważna, a pogodzenie się ze swoim losem oznacza nie podejmowanie żadnego działania. Napadli nas Niemcy, musimy pogodzić się ze swoim losem, bo tak miało być. Może kiedyś sobie pójdą, jak los pozwoli ;)

Re: Akceptacja

Post: 23 gru 2014, 10:13
autor: Krzysztoff
Prawda Nikita , ja rozumiem to - że taka akceptacja jest stanem umysłu - który jest świadomy praw (reinkarnacja , przyczyna - skutek , prawo rozwoju) i taka osoba stara się zrozumieć wydarzenia które się wydarzają i nauczyć to co jest do nauczenia.
Akceptacja - z jednej strony wiąże się z pokorą z 2-giej braniem odpowiedzialności za życie - czyli aktywna postawa. Postawa taka jest nastawiona na rozwój wewnętrzny, rozumiejąc że żeby zmienić świat trzeba zmienić siebie.


Na 2-gim biegunie oddalonym od akceptacji - jest bunt, buntownicza postawa pyta "dlaczego świat jest zły" , "gdzie był Bóg", "dlaczego Oni to wszystko nam robią" - czyli postawa nastawiona na ocenianie zewnętrznego świata, oddalająca wszelkie pytania o własną doskonałość. To nie JA mam się zmienić tylko ONI

Re: Akceptacja

Post: 23 gru 2014, 10:16
autor: Nikita
Dokladnie Krzysztof o to mi chodzi....nie chodzi mi o brak dzialania ale o akceptaxcje stanu rzeczy....Jezus akceptowal swiat i kochal ludzi takimi jakimi byli ale zarazem dzialal w tym swiecie....nauczal i dawal przyklad jak zyc....i o to mi chodzi. Mirku nie szukaj dziury w calosci....poczuj sercem zamiast tyle glowkowac... ;)

Re: Akceptacja

Post: 23 gru 2014, 12:16
autor: Mirek
Bunt to nietylko to co napisałeś Krzysztofie. Bunt ma też pozytywną stronę i może prowadzić do zmian na lepsze :)

Re: Akceptacja

Post: 23 gru 2014, 13:20
autor: Xsenia
Gaba oczywiście że pamiętam te rozmowy :) Wtedy chodziło mi tylko o to, że to iż kilka osób jest winnych nie oznacza, że wina kierowcy jest mniejsza :)
Ale tu piszemy o czymś innym. O akceptacji danej sytuacji.
Nikita pisze:Polska napadnieta przez Niemcy miala prawo sie bronic

No właśnie. Czy mamy prawo zabić inną osobę by bronić własnego życia i życia naszych najbliższych? Według mnie tak. Choć to akurat jest dość trudne do akceptacji, bo ciągle się nam wpaja, że życie jest najważniejsze i nawet wrogowi nie wolno go odebrać. A jeśli wróg chce naszej śmierci, to mamy to zaakceptować? Poddać się?

Nikita pisze:na swiecie dzieje sie duzo zla i my mamy prawo dzialac i zmierzac ku poprawie....

Muzułmanie chcą by wszyscy wyznawali Islam. Czy zmienisz religię by ich zadowolić i uniknąć eksterminacji? Która z dróg w takim przypadku będzie drogą ku poprawie i rozwoju duszy?

Nikita pisze:Zaakceptpowac....a potem zmienic siebie...swoje nastawienie...swoje mysli, slowa i czyny....Gdy my siebie zmienimy to swiat wokol nas takze sie zmieni....

Ja akceptuję nieuniknione, niezmienne. Jeśli natomiast mam wpływ na sytuację, mogę ją zmienić, wtedy nie zgadzam się na akceptację i robię wszystko by poprawić sytuację.

Mirek pisze:pogodzenie się ze swoim losem oznacza nie podejmowanie żadnego działania

No nie do końca Mirku :D Czasem los wymaga od nas ciężkiej harówki i podejmowania tylko i wyłącznie działań :D

Mirek pisze:Bunt to nietylko to co napisałeś Krzysztofie. Bunt ma też pozytywną stronę i może prowadzić do zmian na lepsze

Krzyśkowi nie chodziło o bunt przeciwko danej sytuacji, ale o obwinianie wszystkich w koło za dany stan rzeczy. I w tym punkcie zgadzam się z Krzyśkiem. Postawa, w której tylko obwiniamy wszystkich, a nie szukamy rozwiązania, na pewno nie prowadzi do niczego dobrego.