Gaba oczywiście że pamiętam te rozmowy

Wtedy chodziło mi tylko o to, że to iż kilka osób jest winnych nie oznacza, że wina kierowcy jest mniejsza

Ale tu piszemy o czymś innym. O akceptacji danej sytuacji.
Nikita pisze:Polska napadnieta przez Niemcy miala prawo sie bronic
No właśnie. Czy mamy prawo zabić inną osobę by bronić własnego życia i życia naszych najbliższych? Według mnie tak. Choć to akurat jest dość trudne do akceptacji, bo ciągle się nam wpaja, że życie jest najważniejsze i nawet wrogowi nie wolno go odebrać. A jeśli wróg chce naszej śmierci, to mamy to zaakceptować? Poddać się?
Nikita pisze:na swiecie dzieje sie duzo zla i my mamy prawo dzialac i zmierzac ku poprawie....
Muzułmanie chcą by wszyscy wyznawali Islam. Czy zmienisz religię by ich zadowolić i uniknąć eksterminacji? Która z dróg w takim przypadku będzie drogą ku poprawie i rozwoju duszy?
Nikita pisze:Zaakceptpowac....a potem zmienic siebie...swoje nastawienie...swoje mysli, slowa i czyny....Gdy my siebie zmienimy to swiat wokol nas takze sie zmieni....
Ja akceptuję nieuniknione, niezmienne. Jeśli natomiast mam wpływ na sytuację, mogę ją zmienić, wtedy nie zgadzam się na akceptację i robię wszystko by poprawić sytuację.
Mirek pisze:pogodzenie się ze swoim losem oznacza nie podejmowanie żadnego działania
No nie do końca Mirku

Czasem los wymaga od nas ciężkiej harówki i podejmowania tylko i wyłącznie działań

Mirek pisze:Bunt to nietylko to co napisałeś Krzysztofie. Bunt ma też pozytywną stronę i może prowadzić do zmian na lepsze
Krzyśkowi nie chodziło o bunt przeciwko danej sytuacji, ale o obwinianie wszystkich w koło za dany stan rzeczy. I w tym punkcie zgadzam się z Krzyśkiem. Postawa, w której tylko obwiniamy wszystkich, a nie szukamy rozwiązania, na pewno nie prowadzi do niczego dobrego.