eutanazja zwierząt w świetle etyki spirytystycznej
Zastanawiam się, jak możemy potraktować to zagadnienie z punktu widzenia spirytyzmu.
W przypadku ludzi sprawa jest jasna, bo też literatura spirytystyczna wypowiada się o niej bezpośrednio. A tutaj?
Poniżej informacja, jak wygląda to z punktu widzenia lekarza weterynarii:
Życie psów i kotów trwa kilka, kilkanaście lat. Jedni powiedzą to długo, inni poczują zimne dreszcze na myśl o rozstaniu z kudłatym przyjacielem. Z wiekiem organizm zwierzęcia staje się mniej sprawny. Zmniejsza się wydolność serce, wątroby, nerek. Odpowiednią opieką, dietą i lekami możemy przedłużyć życie, nawet o kilka lat. Ale nadchodzi dzień, w którym organizm poddaje się, przestaje reagować na leki, zwierzę umiera.
EUTANAZJA
To słowo z dużym oporem przechodzi przez gardło właścicieli. Powszechnie utarło się, eutanazję nazywać ?uśpieniem zwierzęcia?. Zabieg polega na podaniu wysokiej dawki leku narkotycznego, która powoduje ustanie funkcji życiowych organizmu. Eutanazji dokonuje lekarz weterynarii, gdy zwierzę jest nieuleczalnie chore lub agresywne. Dla wyjaśnienia- decyzję o eutanazji podejmuje właściciel. Lekarz weterynarii jest pewnego rodzaju adwokatem zwierzęcia, wykorzystuje swoją wiedzę, aby ocenić stopień cierpienia i dyskomfortu pacjenta. Lekarz ma za zadanie postawić rozpoznanie, określić szanse na wyzdrowienie, zaproponować leczenie. Jeżeli zwierzę jest nieuleczalnie chore, wymaga specjalnej opieki i dużych kosztów leczenia, właściciel jest informowany o prawie do eutanazji.
Wiele osób z pewnością chce wiedzieć - "jak wygląda eutanazja?, czy jest bolesna?".
Zazwyczaj podaje się premedykację czyli leki, które zmniejszają lęk, działają przeciwbólowo i rozluźniająco. Zanim zaczną działać upływa kilka minut. Jest to czas, w którym zwierzę stopniowo traci świadomość, to czas na pożegnanie z opiekunem. Narkotyk usypiający podaje się dożylnie lub dosercowo. Ból związany z eutanazją to tylko moment ukłucia, jak przy pobieraniu krwi.
Z pewnością, niektórzy chcą wiedzieć co czuje lekarz w momencie śmierci pacjenta. Mogę wypowiedzieć się w imieniu swoim i osób, z którymi współpracuję. Eutanazja zawsze jest porażką, wynikiem bezsilność wobec przeznaczenia i sił natury. Gdy widzimy łzy właściciela, wielokrotnie zaciskamy zęby, aby nie pokazać po sobie wzruszenia. Czasami jest bardzo ciężko, bo znamy zwierzę od lat. Wiemy ile ono znaczy dla tej osoby. Dlatego przerażają nas sytuacje gdy z błahego powodu ktoś chce pozbyć się zwierzęcia.
Bardzo mocno w pamięci utkwił mi pewien dzień. Do lecznicy zgłosiła się kobieta z czarnym 5 letnim pudlem. Od kilku dni przyjmował tylko płynny pokarm, tego dnia podchodził do miski, chciał jeść ,ale nie mógł otworzyć pyska. Po zbadaniu i wykonaniu zdjęcia RTG okazało się, że problemem jest nowotwór żuchwy. Pies przy próbie jedzenia odczuwał ból. Rokowanie było złe. Zwierzaka czekała śmierć w bólu, z głodu i wycieńczenia. Właścicielka podjęła decyzję o eutanazji. Płakała, nie mogła pogodzić się z losem. Poprzedni pies zdechł przez nowotwór. To zdarzenie bardzo mnie poruszyło. Minęło kilka godzin i do gabinetu wbiegł czarny pudel jak kropla wody podobny do tego z porannej historii. Za psem wszedł pan w sile wieku i oznajmił- "chcę uśpić psa." Dlaczego? -"Stary jest!" . Ale, czy coś dolega? Wymiotuje, ma biegunkę, kuleje,...? W odpowiedzi usłyszałam- "Nie,nic mu nie dolega. Stary jest, ma 20 lat!". Pies był w dobrej kondycji. Zapytałam - Czy nie żal Panu? W odpowiedzi usłyszałam: "Trochę żal, ale stary jest." Ten pies nie został przeze mnie uśpiony. Na szczęście większość właścicieli przywiązuje się do swoich zwierząt, żegna je ze smutkiem i łzą w oku. Traktuje śmierć psa i kota, jak stratę przyjaciela. - lekarz weterynarii, Katarzyna Oręziak
W przypadku ludzi sprawa jest jasna, bo też literatura spirytystyczna wypowiada się o niej bezpośrednio. A tutaj?
Poniżej informacja, jak wygląda to z punktu widzenia lekarza weterynarii:
Życie psów i kotów trwa kilka, kilkanaście lat. Jedni powiedzą to długo, inni poczują zimne dreszcze na myśl o rozstaniu z kudłatym przyjacielem. Z wiekiem organizm zwierzęcia staje się mniej sprawny. Zmniejsza się wydolność serce, wątroby, nerek. Odpowiednią opieką, dietą i lekami możemy przedłużyć życie, nawet o kilka lat. Ale nadchodzi dzień, w którym organizm poddaje się, przestaje reagować na leki, zwierzę umiera.
EUTANAZJA
To słowo z dużym oporem przechodzi przez gardło właścicieli. Powszechnie utarło się, eutanazję nazywać ?uśpieniem zwierzęcia?. Zabieg polega na podaniu wysokiej dawki leku narkotycznego, która powoduje ustanie funkcji życiowych organizmu. Eutanazji dokonuje lekarz weterynarii, gdy zwierzę jest nieuleczalnie chore lub agresywne. Dla wyjaśnienia- decyzję o eutanazji podejmuje właściciel. Lekarz weterynarii jest pewnego rodzaju adwokatem zwierzęcia, wykorzystuje swoją wiedzę, aby ocenić stopień cierpienia i dyskomfortu pacjenta. Lekarz ma za zadanie postawić rozpoznanie, określić szanse na wyzdrowienie, zaproponować leczenie. Jeżeli zwierzę jest nieuleczalnie chore, wymaga specjalnej opieki i dużych kosztów leczenia, właściciel jest informowany o prawie do eutanazji.
Wiele osób z pewnością chce wiedzieć - "jak wygląda eutanazja?, czy jest bolesna?".
Zazwyczaj podaje się premedykację czyli leki, które zmniejszają lęk, działają przeciwbólowo i rozluźniająco. Zanim zaczną działać upływa kilka minut. Jest to czas, w którym zwierzę stopniowo traci świadomość, to czas na pożegnanie z opiekunem. Narkotyk usypiający podaje się dożylnie lub dosercowo. Ból związany z eutanazją to tylko moment ukłucia, jak przy pobieraniu krwi.
Z pewnością, niektórzy chcą wiedzieć co czuje lekarz w momencie śmierci pacjenta. Mogę wypowiedzieć się w imieniu swoim i osób, z którymi współpracuję. Eutanazja zawsze jest porażką, wynikiem bezsilność wobec przeznaczenia i sił natury. Gdy widzimy łzy właściciela, wielokrotnie zaciskamy zęby, aby nie pokazać po sobie wzruszenia. Czasami jest bardzo ciężko, bo znamy zwierzę od lat. Wiemy ile ono znaczy dla tej osoby. Dlatego przerażają nas sytuacje gdy z błahego powodu ktoś chce pozbyć się zwierzęcia.
Bardzo mocno w pamięci utkwił mi pewien dzień. Do lecznicy zgłosiła się kobieta z czarnym 5 letnim pudlem. Od kilku dni przyjmował tylko płynny pokarm, tego dnia podchodził do miski, chciał jeść ,ale nie mógł otworzyć pyska. Po zbadaniu i wykonaniu zdjęcia RTG okazało się, że problemem jest nowotwór żuchwy. Pies przy próbie jedzenia odczuwał ból. Rokowanie było złe. Zwierzaka czekała śmierć w bólu, z głodu i wycieńczenia. Właścicielka podjęła decyzję o eutanazji. Płakała, nie mogła pogodzić się z losem. Poprzedni pies zdechł przez nowotwór. To zdarzenie bardzo mnie poruszyło. Minęło kilka godzin i do gabinetu wbiegł czarny pudel jak kropla wody podobny do tego z porannej historii. Za psem wszedł pan w sile wieku i oznajmił- "chcę uśpić psa." Dlaczego? -"Stary jest!" . Ale, czy coś dolega? Wymiotuje, ma biegunkę, kuleje,...? W odpowiedzi usłyszałam- "Nie,nic mu nie dolega. Stary jest, ma 20 lat!". Pies był w dobrej kondycji. Zapytałam - Czy nie żal Panu? W odpowiedzi usłyszałam: "Trochę żal, ale stary jest." Ten pies nie został przeze mnie uśpiony. Na szczęście większość właścicieli przywiązuje się do swoich zwierząt, żegna je ze smutkiem i łzą w oku. Traktuje śmierć psa i kota, jak stratę przyjaciela. - lekarz weterynarii, Katarzyna Oręziak