Nie ustannie...
witam jestm nowa na forum.trafilam tu przypadkniem poniewaz szukalam na internecie osoby ktora jest medium i moze mi pomoc.jestem osoba wierzaca w boga i w swiat duchow.mialam kiedys spotkanie z jednym,stalo sie to tak nagle ale nie porozumiewalam sie z nim tylko patrzylam na postac,pozniej strach chisteria ale jakos doszlam do siebie.ciekawi mnie bardzo jak to wszystko wyglada ale strasznie sie boje takich rzeczy.nie chodze na pogrzeby sama nawet po cmentarzu w dzien sie nie przejde.potrzebuje porady od osoby ktora sie tym interesuje zebym poczula sie spokojniej i normalnie zaczela zyc. w tym roku w kwietniu z mego wiezowca skoczyl 27 latek co najgorsze widzialam go juz nie zyjacego.strasznie utkwilo to mi w pamieci.co najgorsze ja go wogole wczesniej nie widzialam ani nie znalam ale mam w sobie takie uczucie zwiazania z nim.po kilku dniach i nie przespanych nocach pomyslalam ze mi przejdzie jak sie odwaze i bd uczestniczyla w jego pogrzebie.odnalazlam jego siostre i przez internet porozmawialam z nia.niestety sie spoznilam.pochowali go 2 dni przed rozmowa.powiedziala mi ze byl cale zycie wysmiewany przez spoleczenstwo poniewaz nie slyszal na jedno ucho,byl spokojnym chlopakiem ktory uwielbial dzieci,byl wolontariuszem przy chorych dzieciach.wyjechal do angli ale po krotkim czasie wrocil poniewaz zostal oszukany przez agencje pracy i to juz zalamalo do tego stopnia ze skoczyl.nie wiem jak to opisac.tlumacze se to w taki sposob ze poprostu mi go szkoda ze taki mlody,ale to mi nie daje spokojnie zyc.panicznie sie boje zostac sama w domu chodz juz mieszkam za granica.jak bylam w polsce jeszcze to postanowilam go odwiedzic na cmentarzu myslalam ze to pomoze i mialam dziwna sytuacje.odwazylam sie sam pojechac w dzien.znalam jego imie i nazwisko.przeszlam prawie caly cmentarz zagladajac na nowe pochowki i nic nie moglam go znalesc.byl wietrzny dzien i na cmentarzu bylam tylko ja i jakis starszy facet ktory tez kogos szukal.mowiac do siebie "gdzie jestes" "Rafal nie znajde cie trudno"i jak juz mialam sie poddac i szlam w strone wyjscia zrobilo sie cicho przestal wiac wiatr i obejrzalam sie za siebie bo jakby cos mnie tknelo ze przeoczylam jedno miejsce.zobaczylam tabliczke z jego imieniem i nazwiskiem.podeszlam i zanim zapalilam znicz napisalam na kartce swoje odczucia to byla jak by rozmowa ze zmarlym i wsadzialam do znicza.poplakalam sie i wyszlam z cmentarza.no i nic nie pomoglo dalej sie panicznie balam,nie moglam spac w nocy bo myslalam ze on przyjdzie do mnie poniewaz mialam takie uczucie nie do opisania jak by on byl ze mna w jakis sposob zwiazany.balam sie patrzec nawet na te okno klatkowe.poprosilam siostre zeby poszla ze mna na klatke do tego okna i do okna miedzy 0 a 1 pietrem poniewaz tam widac daszek klatki na ktorym on lezal.zostala tylko plama krwi.tez nic nie pomoglo.a co najgorsze 3 tygodnie po jego samobojstwie byla powtorka...18 latek, te same okno ta sama klatka moj blok.znalam go z widzenia bo mieszkal na osiedlu.przed skokiem sie nacpal i grozil policjantom nozem byl zdemoralizowany.tego tez widzialam na tym nieszczesnym daszku i chodz wygladal straszniej spadl na kant blachy nie balam sie wogole tylko bylo mi go zal.to jest dziwne bo tego pierwszego przezylam strasznie chodz byl dobrym czlowiekiem.teraz jestem za granica ale na swieta wracam do polski na szczescie bd mieszkala na innym osiedlu.ale te miejsce bd widywac czesto poniewaz tam mieszkaja moi rodzice.sny mam okropne ciagle widze schody klatke ten blok.snilo mi sie raz ze palily sie znicze na tym daszku a na skrawku ze spuszczonymi nogami siedzieli jacys meszczyzni a ja wiedzialam ze oni nie zyja.ostatnio jednego dnia snilo mi sie ze stoje przed tym blokiem patrze na okno klatkowe na 9 pietrze i widze jak na schodach siedzi ten pierwszy samobojca smutny zalamany spojrzal na mnie i kiwna glowa ze smutkiem.drugiego dnia snil mi sie ten drugi ze w czyms mi pomagal ze byl spokojny zadowolony.nie moge uwolnic sie od tych mysli i te uczucie,strach ze ktoregos zobacze nie daje mi spokoju.nie raz rozmawiam do jednego i drugiego ze juz tak nie moge ze sie boje i chcem normalnosci dlatego postanowilam poszukac osoby ktora sie zajmuje rozmowa z duszami.moze jak sie odwaze na taka sesje to moze to mi pomoze dowiem sie co jest nie tak ze nie potrafie zyc bez mysli zwiazanej z tym pierwszym samobojca,co on ode mnie chce i dlaczego w jakis sposob jestem z nim zwiazana?prosze o porade bardzo mi zalezy.mama dwoje malutkich dzieci i musze funkcjonowac normalnie dla nich. jeszcze raz bardzo prosze