Strona 1 z 3

Sens cierpienia zwierząt

Post: 13 maja 2014, 01:26
autor: Sonorny
Nurtuje mnie pytanie, czy spirytyzm wyjaśnia w jakiś sposób sens cierpienia zwierząt?

Księga Duchów i Księga Mediów wspomina o tym, że zwierzęta również mają duszę (odmienną i mniej świadomą od ludzkiej) oraz że się reinkarnują i pomagają im w tym specjalne duchy. Nie ma tam natomiast jasnej odpowiedzi, jaką drogę doświadczeń mają przechodzić zwierzęta. Niby są z nami na ziemi, żeby nam pomagać.
Z drugiej strony zwierzęta odczuwają emocje podobne do ludzkich, fizjologiczne wynikające nawet z działań tych samych hormonów.
Tak samo odczuwają ból, strach, rozłąkę.. Czy Duchy wyjaśniają dlaczego zwierzęta w swoich inkarnacjach przechodzą próby, czy rozwijają się..?
Czy to po prostu ma jakiś wyższy cel?
Teoretycznie zwierzęta kierują się instynktami, nie wiem, jaki rozwój moralny miałby wchodzić w grę..

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 13 maja 2014, 07:31
autor: cthulhu87

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 28 maja 2014, 02:15
autor: Sonorny
Na watek ten sklada sie glownie pyskowka miedzy uzytkownikami i nie ma tam odpowiedzi na moje pytanie.
Wiem, ze zwierzeta maja ubozsza dusze niz my, ze sie reinkarnuja i ze dusza czlowieka nie wciela sie w ciala zwiarzat (zgodnie z wierzeniami hindusitycznymi).
Co mnie ciekawi, to odpowiedz na pytanie, dlaczego zwierzeta cierpia fizycznie i psychicznie, skoro natura ich duszy nigdy nie pozwoli im zrozumiec sensu istnienia i dokonac samozobawienia. Czemu wiec przechodza przez kolejne wcielenia np. jako trzoda chlewna i cierpia katusze w przemyslowej hodowli? Jakie ma to znaczenie dla rowoju ich dusz?
Czy spirytyzm daje na to jasna odpowiedz?

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 28 maja 2014, 07:51
autor: cthulhu87
Sonorny pisze: Co mnie ciekawi, to odpowiedz na pytanie, dlaczego zwierzeta cierpia fizycznie i psychicznie, skoro natura ich duszy nigdy nie pozwoli im zrozumiec sensu istnienia i dokonac samozobawienia. Czemu wiec przechodza przez kolejne wcielenia np. jako trzoda chlewna i cierpia katusze w przemyslowej hodowli? Jakie ma to znaczenie dla rowoju ich dusz?
Czy spirytyzm daje na to jasna odpowiedz?


Wydaje się, że dzięki samej reinkarnacji zwierzęta uczą się po prostu kontrolować swoje ciała i żyć w świecie materii. Jeśli pod pojęciem "sens" rozumiemy "znaczenie" oraz "cel", to nie wiem czy katusze w przemysłowej hodowli mają jakikolwiek sens. Podejrzewam, że nie mają. Podobnie jak nie ma sensu śmierć komara ginącego przypadkiem w zamkniętej książce czy kleszcza, którego wyciągamy z naszego ciała. Ale sam fakt konieczności bytowania materii i wejścia na wyższy poziom rozwoju wymaga, aby ciała były podatne na ból. Gdybyśmy nie odczuwali fizycznego cierpienia nie moglibyśmy przetrwać. Nie ma w tym żadnej metafizyki, po prostu brak silnej reakcji ciała na zranienia, złamania czy choroby doprowadziłby do szybkiej śmierci i taki gatunek nie mógłby przetrwać.

A w ogóle: czy musimy na siłę określać sens każdej sytuacji? Jako ludzie wiemy, że nie należy zadawać cierpienia, jeśli można go uniknąć - to wystarczająca wskazówka, aby dążyć do rozwiązania problemu przemysłowych hodowli w przyszłości, gdy ludzkość znajdzie odpowiednie środki i sama do tego dojrzeje. Nie przesadzajmy z szukaniem sensu na siłę, bo dojdziemy do absurdalnych stwierdzeń, że księżyc istnieje, aby oświetlać nocą ziemię; albo że drzewa istnieją, abyśmy mogli przerobić je na Biblię w obrazkach dla dzieci. Podobne stwierdzenia są poznawczo puste i tylko pozornie dają jakąkolwiek wiedzę.

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 28 maja 2014, 09:08
autor: Krzysztoff
Myślę jednak ze temat jest ważny i trzeba to pytanie zadawać.

Jeżeli spojrzymy na zwierzęta w swoim naturalnym środowisku. To widać ze te cierpienia są w pewien sposób ograniczone. Poród, śmierć, choroba ale zazwyczaj nie dluga bo chore osobniki szybko giną.

Dla nas wygląda to bardo brutalnie, jednak są to sekundy kiedy jedno zwierze za gry za 2gie.

Myślę że zwierzęta się uczą.... tak jak my się rozwijają... fajnie by byli znaleźć jakiś material spirytystyczny na ten temat...

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 28 maja 2014, 13:00
autor: Sonorny
cthulhu87 pisze:A w ogóle: czy musimy na siłę określać sens każdej sytuacji? Jako ludzie wiemy, że nie należy zadawać cierpienia, jeśli można go uniknąć - to wystarczająca wskazówka, aby dążyć do rozwiązania problemu przemysłowych hodowli w przyszłości, gdy ludzkość znajdzie odpowiednie środki i sama do tego dojrzeje. Nie przesadzajmy z szukaniem sensu na siłę, bo dojdziemy do absurdalnych stwierdzeń, że księżyc istnieje, aby oświetlać nocą ziemię; albo że drzewa istnieją, abyśmy mogli przerobić je na Biblię w obrazkach dla dzieci. Podobne stwierdzenia są poznawczo puste i tylko pozornie dają jakąkolwiek wiedzę.


Moim skromnym zdaniem dochodzimy tu do sedna sprawy - mniej lub bardziej intencjonalnie porownujesz zwierzeta do drzewa albo ksiezyca - tworow, ktore nie sa (przynajmniej wg dzisiejszejszej wiedzy) zdolne do uczuc i nie maja duszy.
Zwierzeta maja uczucia, nie sa przedmiotami, czy to sie komus podoba, czy nie. Nawet wspolczesna nauka potwierdza, ze podczas kiedy zwierzeta przezywaja radosc, strach a nawet uczucie podobne do milosci, ich organizmy wytwarzaja te same hormony co ludzkie. Nie moge sie z toba zgodzic, ze to szukanie sensu na sile.
W dzisiejszych czasach czlowiek dopuszcza sie wielkich niegodziwosci wobec zwierzat w imie zysku.
Jesli porzucimy temat cierpien zwierzat w hodowlach przemyslowych, to spojrzmy chociaz na psy, ktore przywiazuja sie do ludzi, cierpia bardzo, kiedy sa porzucone, bardzo cierpia.
Moze jestem ignorantem, ale nic mi nie wiadomo o cierpieniach kwiatow doniczkowych wyrzuconych na smietnik po tym, kiedy znudza sie wlascicielowi.

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 28 maja 2014, 13:06
autor: cthulhu87
Sonorny pisze:
Moim skromnym zdaniem dochodzimy tu do sedna sprawy - mniej lub bardziej intencjonalnie porownujesz zwierzeta do drzewa albo ksiezyca - tworow, ktore nie sa (przynajmniej wg dzisiejszejszej wiedzy) zdolne do uczuc i nie maja duszy.


Nigdzie nie czynię takich porównań, ani mniej, ani bardziej intencjonalnie. Nie chcę nikogo odwoływać do własnych postów, ale na tym forum zawsze stałem na stanowisku, że zwierzęta są zdolne do uczuć i posiadają duszę, w dodatku duszę tej samej natury, co ludzie, aczkolwiek na wcześniejszym etapie rozwoju.

Z resztą Twojej wypowiedzi się zgadzam, jeśli idzie o moją opinię.

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 29 maja 2014, 06:19
autor: Xsenia
Sonorny pisze:Moze jestem ignorantem, ale nic mi nie wiadomo o cierpieniach kwiatow doniczkowych wyrzuconych na smietnik po tym, kiedy znudza sie wlascicielowi.

Widać nigdy nie miałeś w pokoju paproci. Wystarczyło, że pojechałam na kolonie 3 tygodniowe i w tym czasie moi rodzice zamieszkali w moim pokoju. Uschła i nie dało się jej odratować. Chcesz zobaczyć czy rośliny mają cząstkowe uczucia? Przyłóż zapaloną zapałkę do żyjącej rośliny, to się przekonasz.

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 12 cze 2014, 19:15
autor: Nikita
Mnie tez bardzo interesuje to pytanie bo nie moge zrozumiec dlaczego zwierzeta cierpia? zawsze myslalam, ze cierpienie jest karmiczne ale dlaczego zwierzeta, ktore nie dokonuja wyborow moralnych bo nie posiadaja takiej zdolnosci musza tak bardzo cierpiec? To wyglada wsyzstko na czysty przypadek....jakies zwierzatko mialo szczescie i urodzilo sie w puszczy...a inne np jako szczur laboratoryjny.....jest to prawo karmy? czy czysty przypadek? watpie aby ktokolwiek potrafil odpowiedziec na to pytanie...

Re: Sens cierpienia zwierząt

Post: 12 cze 2014, 22:07
autor: oran
Nikito,bo to wszystko jest totalną bzdurą,nikt na świece nie jest wstanie odpowiedzieć jak to jest,jest tyle różnych,wierzeń, interpretacji ale żadna nie daje odpowiedzi 100 prcentach.A kzdy kto mówi,że wie, jest tylko, w własnym świecie własnych przekonań,więcej,jest pusty bo tego nikt wiedzieć nie może (na ziemi...)Długo by pisać.A tak na wszelki wypadek,nie mam ochoty na jałowe udowodnienia,np: Xseni itd/,
PaPa pozdrawiam.