Od zawsze mam różne paranormalne zdolności z które wcale mnie nie cieszą. Widzę, czuję i słyszę więcej. Mam wiele nieprzyjemnych doświadczeń ("przyplątał" się do mnie bardzo zły duch, który był ze mną od wielu wcieleń), które spowodowały mój uraz do tej sfery, zatem do tej pory nie rozwijałem moich zdolności i starałem się je ignorować. Inna sprawa jest taka, że staram się żyć swoim przyziemnym, w miarę poukładanym życiem, mam swoje "konwencjonalne" zainteresowania, a tematy ezoteryki mnie zwyczajnie nie interesują i nie pociągają. Sięgałem po kilka pozycji, zaglądałem na rózne strony, ale większość to, wg mnie, popisy grafomanii, przez które nie udało mi się przebrnąć. Księga Duchów jest pierwszą pozycją, którą da się czytać.
Od jakiegoś czasu przychodzi do mnie duch - najprawdopodobniej niedawno zmarłego, młodego mężczyzny (Taką przynajmniej postać przybiera). Kiedy go widzę, nic do mnie nie mówi, tylko stoi w nogach mojego łóżka i się na mnie patrzy. Po chwili przestaję go widzieć. Zdarzyło się to chyba 3 razy w ciągu ostatnich dni.
Kiedy nie jestem w stanie pomiedzy snem a jawą też go przeczuwam i wydaję mi się, że go widzę przez ułamki sekund w różnych miejscach w moim mieszkaniu.
Nie wykluczam, że przez to, że tyle o tym ostatnio myślę, mój umysł zaczął płatać mi figle i może mi się tylko wydawać. Zakladam, ze potrzebuje pomocy w przejsciu na druga strone. I tutaj rodzi sie mojej glowie kilka pytan:
-dlaczego duch udaje sie do mnie a nie do innych duchow?
-jesli jest jeszcze w zamroczeniu i nie wie, ze umarl i probuje sie skontaktowac z zywymi, to jak trafil do mojego domu? Jego twarz nie wydaje mi sie znajoma. Jesli mysli, ze wciaz zyje, to czemu chodzi po mieszkaniach obcych ludzi i ich budzi w srodku nocy?
-skad on wie, ze to wlasnie ja moglbym go uslyszec? Bo jesli to w jakis sposob wie, powinien zrozumiec, ze umarl - czyli wyszedl z zamroczenia i powinien miec zdolnosc widzenia innych duchow (moze sie myle?)
-a moze on wcale nie potrzebuje pomocy tylko chce mi cos powiedziec? Kiedy pierwszy raz mnie obudzil, jego twarz miala wyraz mowiacy "no w koncu".
-jak mam z nim rozmawiac? Na glos czy w myslach? Czy wazny jest jezyk? Mieszkam w Anglii, czy to znaczy, ze powinienem do niego mowic po angielsku? Nie umiem wywolac zdolnosci porozumiewania sie z duchem ot tak, zazwyczaj dzieje sie to samo z siebie bez udzialu mojej woli.
Raz probowalem z nim rozmawiac w ciagu dnia. Bylem sam w domu, polozylem sie na lozku i staralem sie wyczyscic swoje mysli i skoncentrowac sie na nim. Zaczalem mowic do niego na glos i przez ulamek sekundy czulem, ze kolo mojego lozka kuca mlody mezczyzna i stara sie mnie sluchac. W tej chwili ktos wszedl do mieszkania i wszystko pryslo - a raczej moje skupienie.
Czy ktos z was ma podobne doswiadczenie z widzeniem konkretnych postaci przez ulamki sekund jak ja? ja do tej pory spotkalem tylko osoby, ktore mogly cos slyszec albo tylko czuc. Dajcie mi znac, potrzebuje wiedziec, ze nie jestem na granicy schizofrenii
To by bylo na tyle z pytaniami poki co. Mozecie spodziewac sie wiecej

