Strona 1 z 14

Pytanie do Konrada

Post: 04 lut 2014, 20:33
autor: Nikita
Konrad wiem, ze masz kontakty z ludzmi z Brazylii i znasz osobiscie Divaldo P. Franco. Chcialabym Cie prosic abys zapytal go przy okazji co duchy mowia na temat wegetarianizmu i wogole jedzenia miesa....Moze jakies inne medium mogloby tez odpowiedziec na to pytanie....

Re: Pytanie do Konrada

Post: 04 lut 2014, 20:54
autor: Krzysztoff
księga duchów nie jest jakoś ekstremalnie pro-wegetariańska

Re: Pytanie do Konrada

Post: 04 lut 2014, 21:25
autor: Nikita
Wiem, ale czasy sie zmieniaja i duch czasu sie zmienia...moze "wspolczesne" duchy maja inne zdanie na ten temat...jestem ciekawa co na to duchy?

Re: Pytanie do Konrada

Post: 04 lut 2014, 22:08
autor: Brutal Kołolsky
Nie jest też anty

Re: Pytanie do Konrada

Post: 05 lut 2014, 09:12
autor: stefan12
Pomyśl o jedzeniu mięsa pod kątem natury.
W naturze zwierzęta się nawzajem zjadają, tak zostały stworzone.
Czy owcy robi różnicę, czy będzie zjedzona przez wilka, czy człowieka?

Poza tym, śmierć każdego, w tym zwierząt jest naturalna, to dlaczego nie ich nie jeść?

Re: Pytanie do Konrada

Post: 05 lut 2014, 11:24
autor: methyl
Jedzenie zwierząt polega na tym, że najpierw się je zabija.
Zabijanie zwierzą dla jedzenia nie nosi znamion okrucieństwa - ono po prostu jest okrutne.
Łatwo na mówić, że to naturalne, dopuki nie jesteśmy zmuszeni samemu poderżnąć gardła krowie czy też obciąć głowę kurze (ewentualnie wystąpić samemu w roli ofiary)
Duchy wyższe wyzbyły sie potrzeb rodzących okrucieństwo w stosunku do młodszych duchowo istot.
Póki co, skazujemy się sami nawzajem na pożeranie celem przeżycia.
Ziemia to świat prób i pokuty.
stefan12 pisze:W naturze zwierzęta się nawzajem zjadają, tak zostały stworzone

Kiedyś zjadalismy sie nawzajem jako zwierzęta.
Teraz nie zjadamy sie nawzajem, chociaż karmimy nasze ciała ich mięsem.
Jutro i ten nawyk trzeba będzie porzucić.
Wszystko podlega prawu postępu.
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
Nieprawdaż? :kardec:

Re: Pytanie do Konrada

Post: 05 lut 2014, 14:29
autor: Brutal Kołolsky
Obawiałem się że temat przerodzi się w coś co musieliśmy przeżywać ostatnio :) Nie piszmy tylko o własnych przekonaniach. Nikicie chodziło tutaj o zdanie duchów w naszych czasach. Możliwe że ludzie nie byli gotowi na wegetarianizm w połowie XIX wieku ale teraz więcej rozumieją i sami tworzą kultury wegańsko-wegetariańskie i tak, są gotowi! Ktoś musi zacząć o tym pisać jeśli nadszedł czas, jeśli nie to trudno. Kierować się będzie musiała ta garstka osób dalej własnym sumieniem.

Re: Pytanie do Konrada

Post: 05 lut 2014, 17:20
autor: juniperus
A mnie się podoba pytanie Nikity. Sama jestem ciekawa.

Re: Pytanie do Konrada

Post: 05 lut 2014, 17:30
autor: cthulhu87
Ja mam wrażenie, że doktryna spirytystyczna widzi w wegetarianizmie krok do przodu w rozwoju duchowym, a przy tym dość delikatnie odnosi się do tego tematu. W sumie nic dziwnego, bo w czasach Kardeca jedzenie mięsa było powszechne, a ostrożności nigdy za wiele...

A w ogóle: ciekawe, że wszyscy tu odnosimy się do pytania Nikity, a sam zainteresowany dotąd nie odpowiedział :lol: Widocznie temat wpływa na nasze emocje;)

Re: Pytanie do Konrada

Post: 05 lut 2014, 17:52
autor: cthulhu87
A jednak wbiję nieco kij w mrowisko, żeby było ciekawiej;)

stefan12 pisze:Pomyśl o jedzeniu mięsa pod kątem natury.

:)

W naturze zwierzęta się nawzajem zjadają, tak zostały stworzone.


A więc zło wpisane jest w porządek natury. Jest to wielki problem teodycei, a mówię to świadomie, bo zło wiąże się zawsze z cierpieniem. Zwierzę zagryzane, zarzynane - cierpi.

Czy owcy robi różnicę, czy będzie zjedzona przez wilka, czy człowieka?


W obu przypadkach owca idzie do piachu i w obu przypadkach owca cierpi. W obu przypadkach ma przerąbane...

Poza tym, śmierć każdego, w tym zwierząt jest naturalna, to dlaczego nie ich nie jeść?


Ogólnie rzecz biorąc śmierć jest naturalna, toteż respiratory i rozruszniki serca nie mają racji bytu :P

methyl pisze:Zabijanie zwierzą dla jedzenia nie nosi znamion okrucieństwa - ono po prostu jest okrutne.


Zgodzę się. Z drugiej strony nie zdajemy sobie sprawy z prostego faktu - to co niemoralne, jeśli jest tolerowane powszechnie, staje się akceptowane --> a więc staje się 'niby' moralne. To jest taki przypadek. To jest też mój przypadek, bo jem mięso z lenistwa. Wiem, że to niemoralne, ale nie mam siły woli do zmiany nawyków. Oczywiście odpowiedni nacisk ze strony społeczeństwa mógłby to zmienić, tak jak w przypadkach, gdy tradycyjne społeczności chrześcijańskie wywierają silny wpływ na ich członków, aby ci ostatni nie jedli mięsa w piątek (pomijam sensowność uzasadnienia tych zasad).
Zresztą każdy człowiek, który musi się w końcu zetknąć ze śmiercią zwierzęcia bezpośrednio, niezależnie od tego czy jest to stuknięcie karpia przed wigilią czy odejście ulubionego zwierzaka w gabinecie weterynarza, w głębi serca wie, że zadawanie śmierci zwierzętom jest złem. Zadawanie bólu jest złem. Nie trzeba być wielkim geniuszem, aby na to wpaść...
Ale ludzie są pragmatyczni, leniwi, oglądają się na opinie innych - moralność zawsze odnosi się do kogoś, czegoś, a więc opiera się na społeczeństwie - społeczeństwo, poprzez socjalizację, wpaja nam co dobre, a co złe. Ono decyduje, gdzie jest granica wyrzutów sumienia. W innej kulturze nasza wrażliwość na te zagadnienia byłaby inna.