Nieopisane

:
03 lut 2014, 21:05
autor: Brutal Kołolsky
Witam wszystkich
Choć kiedyś byłem całkiem dobry w pisaniu, teraz to zanikło ale nigdy jeszcze nie spotkałem się z takim trudem opisania tego co czuję. Od pewnego czasu przechodzi mnie co kilka dni bądź tygodni impuls, który w tych momentach daje wyjaśnienie wszystkiego. Nie jest to podejście do problemów i radości i ogólnie życia, jest to coś więcej coś co wręcz nie dostrzega tych banalnych emocji. Kompletny spokój i zachowanie tylko tych ważnych uczuć których jest niewiele bo każde znaczy więcej niż się wydaje przez co w zupełności zaspokaja. Pokazuje jaki śmietnik życie/my sami robimy sobie w głowie i ile niepotrzebnych zakłucaczy burzy wszystko. Mogę tak pisać bez końca o tym impulsie ale i tak nigdy nie udało mi się przekazać tego w sposób jaki to czuje. Tak jakby nie było słów i zdań na tym świecie odpowiednich żeby to przekazać. Nigdy nie doświadczyłem niczego lepszego w życiu a zdarzyło mi się to tylko kilka razy przez maksymalnie parę sekund. Wystarczyło żeby zawrócić w głowie.
Spotkaliście się kiedykolwiek z czymś takim? Wiem że to spore uzewnętrznienie ale na tym forum warto chyba o czymś takim pisać i nie wolno zachowywać tego dla siebie.
Re: Nieopisane

:
03 lut 2014, 21:53
autor: Krzysztoff
no faktycznie chyba ciężko to opisać

. Że mówisz impuls ... ?!
a może to budzący się do świadomości duch który zaczyna harmonizować się z wyższymi ideami ...
Re: Nieopisane

:
04 lut 2014, 09:34
autor: juniperus
Wiem, o czym mówisz. Pewnie masz to samo, co ja. Właściwie dobrze nazwałeś - impuls. To chyba najlepsze określenie. Jest dokładnie, jak piszesz, ten impuls powoduje, że nagle przebudzamy się, otrząsamy z tego całego bałaganu, jakim jest życie ziemskie i dostrzegamy coś, czego wcześniej nie zauważyliśmy, a mianowicie, że świadomość duchowa jest czymś bardzo poukładanym, prostym, a zarazem niesamowicie silnym i wszechstronnym. Opiera się na najważniejszych uczuciach, jak miłość i serdeczność wobec wszystkiego, co istnieje. W impulsie tym dostrzegamy jak nic nie warte jest wszystko co materialne, zdajemy sobie sprawę z jego nietrwałości i przemijalności. To, co duchowe jest doskonałe, nieograniczone, wolne. Tam nie ma strachu, obawy, czy niepewności. Jest tylko ten niesamowity spokój, o którym Brutal piszesz. Impuls taki powoduje czasami chęć całkowitego oderwania się od materii raz na zawsze, czujemy wyraźniej niż zwykle, jak bardzo nas ona zniewala. Bywa i tak, że dusimy się w niej. Tak, jak piszesz, trudno to określić słowami. Wiele razy próbowałam opisać uczucia mojego ducha i nie da się tego zrobić. Do niczego nie można tego porównać. Nasza ludzka forma jest bardzo prymitywna, by było to możliwe. To, co czujemy jako człowiek, nawet największe ziemskie radości są absolutnie niczym wobec tego, co można odczuwać duchem. I to, co wydawało nam się dotąd cenne okazuje się nie mieć żadnych wartości. Impuls powoduje, że poznajemy, co tak na prawdę jest ważne i jak bardzo jest złudne wszystko to, co nas otacza, a co dotąd traktowaliśmy tak śmiertelnie poważnie.
Owy impuls czasami pojawia się tylko na chwilę, błyska w umyśle i natychmiast znika, zostawia jednak powód do myślenia i rozważań, staje się przyczyną rewolucji w nas samych, o której Brutal pisałeś. Innym razem może w człowieku tkwić dłużej. U mnie maksymalnie godzinę i wierzcie, że bardzo tęskni się za tym, jeśli znika. Wtedy wszystko jest takie proste i oczywiste i takie wspaniałe. Impuls ten jest czymś, czego właściwie nie da się opisać, czasem to myśl, czasem jakby oświecenie, a czasem wręcz jak euforia. Na pewno jest to coś, co porusza bardzo człowieka, otrząsa go i przenika do najgłębszych zakamarków jego ducha.
Re: Nieopisane

:
04 lut 2014, 12:41
autor: Xsenia
Dokładnie wiem o czym piszecie. Mam często ten przebłysk, czy też impuls, jak go Brutal nazywa. On uświadamia mi jak marne jest życie materialne i to nie tylko moje, ale każdego człowieka, każdej zwierzyny i wszystkiego na tym świecie. Najczęściej dopada mnie ten przebłysk kiedy mam jakiś problem, szybko uświadamiam sobie, że ten problem to drobnostka i praktycznie rozwiązanie samo się znajduje. Często też dopada mnie gdy spotykam osobę, która hołduje jakimś materialnym rzeczom. Np. ktoś się cieszy bo kupił takie a nie inne auto, albo kobieta która się chwali nową sukienką, albo dzieciak, który wariuje na punkcie nowego smartfona. Żal mi się ich robi, bo doskonale wiem, że te rzeczy dają szczęście tylko chwilowe. Albo gdy słyszę o kolejnej bombie czy masakrze na ludziach, igrzyskach olimpijskich z których i tak nic nie wynika, a za 10 lat i tak nikt o nich nie pamięta. Albo gdy widzę ogrom gór, ogrom przestrzeni nad morzem, albo oglądam program o kosmosie. Bardzo dużo tych przebłysków mam. I ciężko wrócić po takim przebłysku do normalnego życia, do wszystkich tych materialnych spraw, które mnie otaczają i które są potrzebne do wykonania mojego zadania tu na ziemi.
Re: Nieopisane

:
04 lut 2014, 14:03
autor: Nikita
Kiedys miewalam takie "podniosle nastroje ducha"...przewaznie w obliczu piekna przyrody...np aw czasie burzy (pamietam to do dzis), w czasie zachodu slonca, w nocy przy ognisku patrzac na Droge Mleczna....Wtedy objawiala mi sie harmonia wszechswiata i ze nie warto sie przejmowac drobnostkami....
Re: Nieopisane

:
04 lut 2014, 16:40
autor: juniperus
Czyli wychodzi na to, że wielu z nas tak ma. To dobrze, ponieważ to jest bardzo potrzebne wszystkim.
Re: Nieopisane

:
04 lut 2014, 17:27
autor: danvue
Ja czuje coś, co nazywam przebudzeniem, myśle że napewno nie jest to tak rozwinięte jak u was, ale również to uwielbiam.
Polega to na tym, że czasem po prostu nagle, w jednej chwili przychodzi do mnie uczucie, jak to nazywam, nakierowania. Nagle wiem co mam zrobić, wpada mi do głowy coś o czym nie myślałem akurat, a co jest bardzo mądre, trafne, czuje zadowolenie i spokój. W głębszych przypadkach przebudzeń, najczęściej kiedy, że tak powiem się oczyszczę, kiedy przezyje kilka dni naprawdę dobrze, uda mi się opanować w duzym stopniu swoje złe cechy, czuje wielką radość, spokój, nakierowanie, wzruszenie małymi rzeczami, i to dokładnie o to słowo chodzi - wzruszenie, że mało co płakać nie zaczne, a jednocześnie jeszcze wstyd za samego siebie, za to że chociaż mógłbym być lepszy, to mi się nie udaje. Przebudzenie to, jak to nazywam - zwielokrotnienie intensywności moich uczuć, ale tylko tych dobrych oczywiście. I to uczucie jest niesamowite

Re: Nieopisane

:
04 lut 2014, 20:31
autor: Nikita
super ludziska...czyli zachodzi w nas taki proces zwany budzeniem sie do duchowosci...ja to tak rozumiem....
Re: Nieopisane

:
04 lut 2014, 22:45
autor: Brutal Kołolsky
Pięknie

Każdy czuje to na swój sposób ale w każdym przypadku jest to bardzo pozytywne i niech się dzieje jak najczęściej.
Re: Nieopisane

:
05 lut 2014, 17:17
autor: juniperus
Właściwie impuls ten, przebudzenie, czy jakkolwiek inaczej by to nazwał dokonuje w człowieku podobnych rzeczy. To, co piszesz Danvue to również jak najbardziej trzeba wziąć pod uwagę, ponieważ na zjawisko to jak widać składa się wiele elementów. U mnie oczywiście też jest ten odruch płaczu, choć jest to płacz z niesamowitego wzruszenia, a nie z żalu, czyli wychodzi na to, że to samo, co u Ciebie.
Bardzo ciekawy jest to temat, proponuję go zatem kontynuować i dyskutować, co dzięki temu osiągamy, na co nam to wskazuje, jak to wykorzystać.
