Buddyzm i spirytyzm

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Buddyzm i spirytyzm

Postautor: cthulhu87 » 09 lip 2009, 21:03

Witam,
Rzecz dotyczy książki, którą właśnie czytam, pt. "Przebudzony", autorstwa Adama Szostkiewicza. Tekst jest poświęcony buddyzmowi. Wygląda na to, że podobieństwa ze spirytyzmem nie dotyczą tylko rzeczy generalnych (jak reinkarnacja). Znalazłem tam bardzo interesujący fragment, który zdaje się nawiązywać do spirytystycznej teorii istnienia ciała duchowego. Zacytuję całość, żeby nie wyłuszczać zdań z kontekstu:

"Trzy ciała Buddy"

I właśnie w mahajanie rozwinął się ideał i kult buddyjskich świętych (bodhisattwów), Buddów - wspomożycieli, którzy choć mogliby przejść do nirwany, rezygnują z tego dla dobra ludzi i niosa im pomoc w zbawieniu. Do głosu doszła w ten sposób odwieczna ludzka tęsknota za jakąś nadprzyrodzoną opieką, cudami, magią. Zamazywała ona pierwotną prawde, że Przebudzony był tylko człowiekiem, który wielką pracą duchową doszedł do "gnozy" - wiedzy o istocie rzeczywistości - i że ci, którzy podejmą podobny wysiłek o własnych siłach, mogą dostąpić tego samego wtajemniczenia. W mahajanie Budda nabiera cech nadnaturalnych. Ma już nie jedno, ale trzy "ciała" - trzy postaci: tę, pod którą wędrował po dolinie Gangesu, czyli postać ludzką; drugą "eteryczną", jakby odpowiednik "ducha świętego" (przedstawienia Buddy pod tą postacią są zwykle złociste") i trzecią, absolutną, najprawdziwszą naturę Buddy, która jest zarazem duchową zasadą wszelkiej rzeczywistości. Zwykli zjadacze chleba widzą tylko ciało pierwsze - w istocie pozorne - wtajemniczeni w buddyjską "gnozę" dostrzegają (oczami wiary) więcej: ciało "chwalebne", wolne od ograniczeń czasu i przestrzeni, otoczone aureolą, spoczywające na mistycznym lotosie - symbolu oświecenia. Ale koniec końców Budda jest tylko jeden - to Budda kosmiczny, zasada rzeczywistości, absolut."

- A. Szostkiewicz, Przebudzony, Warszawa 2004, s. 33-34.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: konrad » 10 lip 2009, 23:37

Ciało fizyczne, ciało duchowe i duch :) Nic dodać nic ująć.

Myślę, że buddyzm ma wiele wspólnego z myślą spirytystyczną. Moim zdaniem spirytyzm plasuje się gdzieś tak po środku. Z jednej strony odpowiada na pytania stawiane przez umysły ścisłe zachodu, a z drugiej strony potwierdza wiele idei, o których mówi Budda.

Mój historyk z liceum był zadeklarowanym buddystą i pamiętam, że nam na klasówkach podrzucał tematy typu: "Czy myśl wschodu i zachodu kiedyś się spotkają?" Mam wrażenie, że spotkają się i to prędzej, niż nam się wydaje. Takim punktem zahaczenia może być właśnie spirytyzm. Tym bardziej, że oparty jest na faktach, a nie przypuszczeniach :) Powiedziałbym tak w uproszczeniu - idee z zachodu, czyli głównie chrześcijaństwo, wyjaśniają nam, czym jest miłość i w jaki sposób stosować ją w życiu; idee ze wschodu, zwłaszcza buddyzm, skupiają się na czym innym - w jaki sposób mamy zapanować nad sobą i nad naszymi pożądaniami. Powiem tak - moim zdaniem te dwie idee się świetnie uzupełniają. Buddyzm świetnie tłumaczy przyczynę naszych nieszczęść, opiera się na teorii reinkarnacji... Brakuje mu jednak rozwinięcia, jeśli chodzi o relacje między ludźmi. Oczywiście jest w nim o tym mowa, ale akcenty kładzione są w innych miejscach.

Myślę, że kiedyś powstanie książka: "Buddyzm według spirytyzmu", gdzie główne zasady, o których mówił Budda, nabiorą nowych barw. :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: Jul » 28 lip 2009, 12:07

Myślę, że najwięcej podobieństw do spirytyzmu ma właśnie tybetańska odmiana buddyzmu (mantrajana, czy też diamentowy wóz). Dlatego, że ma ona pewne pozostałości i naleciałości poprzedniej religii na tych terenach - szamanizmu bon, w którym wiara w duchy była oczywistością.
Buddyzm w ogóle ma niezwykle bogatą kosmologię, a także hierarchię zaświatów (wliczając nieba, piekła, stany pośrednie). Posiada także znany instruktaż umierania - Tybetańską Księgę Umarłych, w której kładzie się ogromny nacisk na zachowanie świadomości w trakcie i po śmierci. anie świadomości w trakcie i po śmierci.
Co prawda, jest też sporo różnic - np w buddyźmie zakłada się możliwość (ale moim zdaniem, raczej w celach moralistycznych - podobnie jak w katolicyźmie kiedyś straszenie piekłem) spadnięcia niżej na poziom zwierząt lub świata głodnych upiorów (pretów) albo równie przyjemnego miejsca...
Jest tam także to założenie, że duch powinien odejść w przeciągu 49 dni (tzw stan bardo), co prawdopodobnie uznaje wspomniana gdzie indziej Wanda Prątnicka. Dla mnie to jednak wszystko są detale i zgadzam się z przedmówcą o bliskości filozoficznej buddyzmu i spirytyzmu.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: konrad » 28 lip 2009, 13:09

Z całą pewnością Budda był rzeczywiście jednym z najbardziej oświeconych Duchów. Jego nauki moralne nie odbiegają wiele od tego, co głosił Jezus jakiś czas później.
Swoją drogą jest sporo teorii, zgodnie z którymi Jezus swoje nauki zaczerpnął od buddystów. Czytałem nawet książkę "Jesus lived in India" [Jezus żył w Indiach], której autor wykazuje, iż Jezus swoje dzieciństwo spędził w Indiach, gdzie oprócz nauk Buddy, poznał umiejętności joginów, które pozwoliły mu przeżyć ukrzyżowanie. Po ukrzyżowaniu więc, gdy został złożony do grobu, był wciąż żywy. Dzięki pomocy uczniów udało się mu wydostać z Palestyny i przeniósł się do Kaszmiru, gdzie doczekał późnej starości.
Oczywiście na wszystkie te rewelacje należy patrzeć dość podejrzliwie. Z całą pewnością jednak niektóre myśli Buddy są widoczne także u Jezusa.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 19 gru 2009, 02:25

Pewnie chodzi o tę książkę:

http://www.amazon.com/Jesus-Lived-India ... 1852305509

W ogóle jest tak że odejście od kanonu "podanego do wierzenia", czytanie i związane z nim próby samodzielnego myślenia to bardzo ciekawe zajęcie :). I, być może, dlatego pojawiliśmy się w rzeczywistości jako ludzie...

Przedmiotowej książki nie czytałem ale z opisaną powyżej koncepcją spotkałem się jako hipotezą. Spotkałem się też z inną hipotezą dotyczącą zmartwychwstania. Niestety w ogóle nie pamiętam gdzie bo to było bardzo dawno ale mimo to napiszę bo rzecz jest ciekawa, moim zdaniem przynajmniej.
Otóż język Biblii, zarówno ST jaki NT to język symboli. I jest, zdaniem niektórych, możliwe że zmartwychwstanie to też symbol i nie należy go rozumieć dosłownie. Jak również tego co po zmartwychwstaniu nastąpiło. Spotkania ze Zmartwychwstałym w tej koncepcji były symboliczne. Zresztą takie ich rozumienie pozwala (na tyle na ile pamiętam podjętą zgodnie z logiką tej hipotezy egzegezę) na łatwe przeniesienie tych spotkań w teraźniejszość. O co tak naprawdę przecież chodzi. A przynajmniej powinno, jeżeli dobrze rozumiem.

Podam jeszcze jeden ciekawy moim zdaniem link do krytycznej egzegezy wyjścia Izraela z Egiptu w ST.

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5138

Imponuje mi wiedza autora. Ale, z drugiej strony, czy każdy może mieć taką wiedzę ? Czy Bóg pozostawiłby swoje dziecko samo ? Dla nas jest oczywiste że umiemy czytać i że mamy dostęp do różnych źródeł wiedzy. A i nawet dzisiaj to niektórym przecież przeszkadza. A co z tymi którzy są lub byli pozbawieni takich możliwości ? Zdani na tych co głoszą prawdy jedynozbawcze ?
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 19 gru 2009, 02:48

A tu mam jeszcze jeden link do aktualnego newsa z Nowej Zelandii dotyczącego potrzeby symbolicznego rozumienia NT.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title, ... omosc.html


Ze wzmiankowanym w newsie pastorem anglikańskim zgadzam się co do istoty sprawy ale na jego miejscu nie naklejałbym tego plakatu. Po co ? Dowiedział się od swojego rzymskokatolickiego kolegi że to co robi jest obraźliwe. I że tradycja ma zastępować rozum.

I plakat w dodatku ktoś zamalował. Żeby tylko ludkowie nie myśleli.

No, ale może ktoś dzięki takiej inicjatywie zacznie, kto wie...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: Paweł » 19 gru 2009, 16:35

Sigma,

Gdyby ludzie przeczytali kilka książek... i zaczęli myśleć to wszystkie religie świata by upadły. Ale nie jest to na rękę wielu osobom - nie mam nic do religii ale nie w takiej formie jak ma to miejsce obecnie.

Obecnie religia to biznes, firma i pieniądze. W swoim życiu spotkałem w zasadzie 2 księży których ciężko zapomnieć. Komunię świętą dali mi w drewnianym kościółku który wyglądał jak szopa, takie małe z desek, dosłownie jak mała szopa, oni zbierali pieniądze na budowę kościoła, jeden jeździł maluchem drugi trabantem i było w nich widać 120% powołania i oddania. Gdy jeden z nich umarł, drugiego wycofano gdzieś w Polskę a potem nastały czasy biznesu. Obecnie na miejscu tego kościołka istnieje parafia pełna przepychu i luksusu, powstał kościół ale to dzięki pracy tamtych księży itd...


Nie znam buddyzmu ale zapewne jest 100 razy lepszy od Kościoła Katolickiego.

W buddyzmie chodzi o rozwój duchowy - prawda?
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 19 gru 2009, 17:20

Pytanie mnie przerasta i wprawia w zakłopotanie. Przerasta dlatego że nie wiem zbyt wiele a wprawia w zakłopotanie dlatego że forum jest spirytystyczne, nie buddyjskie.

Celem buddyzmu jest osiągnięcie Nirwany czyli uwolnienie się z cyklu narodzin i śmierci tożsame z uwolnieniem się od cierpienia. Drogą do tego prowadzącą są wiedza i praktyka.

Dla mnie buddyzm to przede wszystkim praktyka medytacji zen szkoły soto, na tyle na ile ją znam. W dalszej kolejności lektura, nie tylko zen, czytałem i będę czytał o wszystkich liniach buddyjskich.

Budda pouczał swoich uczniów: "Nie wierzcie w ani jedno moje słowo. Wszystko sprawdzajcie sami". Dlatego buddyzm...

A oto linki do trzech ciekawych książek (spośród bardzo wielu):

http://www.empik.com/zycie-nigdy-sie-ni ... BoxRelated

http://www.empik.com/fala-jest-morzem,4 ... 4wodTC6EIA

http://merlin.pl/Mit-wolnosci-a-droga-m ... 4wodF1rtIQ

A świątynie ? Buddyjskie też bywają okazałe...

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: Paweł » 19 gru 2009, 18:28

Świątynie w każdej religii były okazałe aby oddać cześć Bogu, lecz Boga to nie interesuje. Ile razy widziałem jak emeryci swoje ostatnie grosze oddają na tacę. Pytam po co?

Czy nie lepiej żeby jeden z drugim kupił za to leki, czy nie lepiej aby pomógł wnukom, wsparł akcje charytatywne albo zostawił dla siebie na chleb?

Czy naprawdę ludzie wierzą że oddając na tacę sporo gotówki kupią sobie Boga? Czy naprawdę myślą że pieniędzmi można odkupić winy?

Mnie niestety odpycha od kościoła z racji tego materializmu.

Relacje osób które przeżyły śmierć kliniczną czasami bywają bardzo ciekawe. Jedna z osób (Polka) opowiedziała jej historie, gdy była już tam powiedziała co ja tu robię, nie byłam dobrą osobą bo nie chodziłam do kościoła po czym uzyskała odpowiedź że kościoły oraz religie stworzyli ludzie. Ty możesz być gdzie chcesz i możesz się pomodlić do Boga.

No i co tu więcej dodać? W moim przekonaniu modlitwa to wcale nie są pięknie napisane modlitwy które większość osób klepie bez pojęcia. Modlitwa to jest swojego rodzaju komunikacja/rozmowa/podziękowanie/proźba wyrażona WŁASNYMI słowami.


W buddyzmie podoba mi się praca nad sobą bo na tym polega te i inne życia aby pracować nad sobą.
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: lilo » 19 gru 2009, 18:38

W religiach wschodu jak buddyzm czy śiwinizm ale też innych nakładających największy nacisk na rozwój duchowy, są prawdy, systemy medytacyjne które zaistniały taże w chrześcijańskiej kulturze jednak w chrześcijaństwie mało zwraca sie na nie uwagę. Mam tu na myśli kundalini, czyli element boski istniejący w każdym człowieku. Potrzeba dotarcia do tego miejsca poprzez medytacje i wyzwolenia go spowodowała rozwój jogi a w szczególności hatha jogi. Jest to jakby najistotniejszy fragment duszy. Mówią o nim również wingmakers i zwracają olbrzymi nacisk na ukierunkowanie swoich działań na dotarcie do tego wewnęcznego fragmentu. Można powiedzieć nawet, że cała ich filozofia ma taki cel: przebudzenie do bezpośredniego kontaktu z Bogiem.

Oto fragmenty z filozofi Wingmakers przypisywane Stwórcy, mówiące o połączeniu się z Nim:

Jeśli utrzymujesz myśl o mnie, nasyci się to wyrazem twej najczystszej miłości i twa myśl będzie moją w tym momencie. Mów ze mną w ten sam sposób, świadom, że istota duchowości jest środkiem (nośnikiem) twego komunikatu. W ewoluujących światach odnajdziesz mnie przez swą Jaźń.

To mój głos obudził Cię do indywidualności, ale to Twój obudzi Cię do naszej jedności. Twoim pragnieniem jest poznać mnie jako samego siebie świadomego mojej obecności, tak doskonale ukrytej w twoim świecie. Jestem za wszystkim co widzisz, słyszysz, dotykasz, smakujesz, wąchasz, czujesz i w co wierzysz. Żyję po to, byś mnie odkrył.

Mógłbym obudzić każdego z Was w tym bardzo szczególnym momencie naszej jedności, ale jest większy plan - bardziej obszerna wizja - która umieszcza Ciebie w obrębie czasu i przestrzennych wymiarów odseparowania. Ten plan wymaga dostępu do mojej całości, która łączy Ciebie z naszą jednością poprzez doświadczenie oddzielenia.
Twoje przebudzenie, chociaż powolne i czasami bolesne, jest pewne i w to musisz przede wszystkim wierzyć. Jestem pierwotnym ojcem całego stworzenia. Jestem tym, co żyje wewnątrz każdego z was jako wibracja, która emanuje z wszystkich aspektów waszego istnienia. Zamieszkuję w tym wymiarze jako twoje światło naprowadzające. Jeśli podążasz za tą wibracją, jeśli umieścisz ją w jądrze twojej podróży, znajdziesz mnie za cząstkami twojego istnienia.Nie jestem zaniepokojony lub stoję w obojętności. Moja obecność jest natychmiastowa, uchwytna i rzeczywista. Jesteś teraz w mojej obecności. Słyszysz moje słowa. Ty jesteś w mojej obecności. Ty jesteś we mnie bardziej niż ja jestem w Tobie. Ty jesteś fornirem mojego umysłu i serca, pomimo że myślisz, iż pochodzisz od małpy. Jesteś kimś o wiele więcej niż sobie możesz wyobrazić. Nasza jedność była, jest i będzie trwała. Jesteś moim błogosławionym potomstwem, z którym jestem połączony w skomplikowany sposób, którego nie możesz zrozumieć i dlatego jesteś tak drogocenny. Musisz zawiesić swoją wiarę i nieufność w to, czego nie możesz wyczuć, w zamian za wiedzę, że jestem rzeczywisty i żyję w Tobie. To jest moja wiadomość dla wszystkich moich potomków. Słyszysz ją dobrze, dlatego możesz znaleźć miejsce, w którym mieszkam.


Mimo innego nazewnictwa religie wschodu ułożyły całą szkołę praktykowania medytacji w celu osiągnięcia nirwany (stanu połaczenia z Bogiem) poprzez rozwinięcie tego elementu boskiego który jest w nas (kundalini). Nawiązując jeszcze raz do wingmakers - mam do nich słabość jak się zorientowaliście - wyjaśniają, że Bóg stwarzając nas umieścił fragment siebie samego, fragment ten jest zalążkiem naszej duszy i Bóg uwalnia w nim te zdolności które dane stworzenie jest w stanie udźwignąć, a jest to zależnie od stopnia czystości. Wyjaśnia to np. dar bilokacji O. Pio lub lewitacje niekturych świętych, wyjaśnia zdolności uleczania duchowego jakie posiada obecnie wielu ludzi i posiadało w przeszłości jak. np. Bruno Groening. mamy wewnątrz siebie niesamowity potencjał. Mowią o tym również duchy np. w książce "Umarli mówią do nas" mówią, ze musimy zrozumieć, że Krolestwo Boże jest w nas. Ale to przecież nic nowego, tego nauczał Chrystus. Pisze o tym też Hermes Trismegist w "Ksiedze umarłych" (cytat pochodzi z L.Denisa "Życie po śmierci":
Głos światła odsłonił mu boską tajemnicę: „Światło, jakie widziałeś to boska inteligencja, która obejmuje każdą rzecz i zawiera wzory wszelkich istot. Ciemność to świat materialny, gdzie żyją ludzie ziemscy. Ogień, który wytryska z głębokości, to Słowo boskie; Bóg jest Ojcem, Słowo jest Synem, związek ich to życie.” {Skąd to znamy, słowa spisane na zupełnie w innej kulturze}… I dalej czytamy „Duch ludzki ma przeznaczenie podwójne; uwięzienie w materii i wznoszenie się do światła. Dusze to córy niebios, a podróż ta jest doświadczeniem dla nich. Podczas wcielenia tracą one wspomnienie swego pochodzenia niebieskiego. Uwięzione w materii, upojone życiem, rzucają się niby deszcz ognisty z dreszczem rozkoszy przez sfery cierpienia, miłości i śmierci w to ziemskie więzienie.” „Dusze niskie i złe pozostają przykute do ziemi na wielokrotne przeżycia, ale dusze cnotliwe wzbijają się jednym uderzeniem skrzydeł, do sfer wyższych gdzie odzyskują widzenie rzeczy boskich. (…) Stają się świetlane gdyż posiadają boskość w swym wnętrzu i promieniują nią w każdym akcie. Skrzep więc serce (…) po drabinie sfer wiodącej do Ojca, gdzie wszystko ma swój koniec, skąd wszystko swój początek bierze na wieczność. A siedem sfer mówi wspólnie: Mądrość! Miłość! Piękno! Wspaniałość! Wiedza! Nieśmiertelność!”.
Przytoczyłam cały fragment, gdyż jest b. piekny, lecz chodziło mi o zwrocenie uwagi na to co wytłuściłam - boskość we wnętrzu.
Jak więc uwolnić kundalini i uzyskać połączenie ze Stwórca? Niestety nie jest to proste. Mnisi którzy to praktykują noszą czerwone szaty, a charkteryzuje ich niezwykła czystość. Wingmakers uczą że jest to w granicach każdego człowieka, jednak gdy ktoś uzyska to połączenie już nie będzie szczęśliwy na tym świecie, mówią że to tak jakby wędrujący po pustyni odnalazł cysternę z wodą, albo lepiej oazę i już wie, że nie chce wrócić na pustynie. Porównoją też takie połączenie do do skoku ryby ponad wodą - w tym skoku uświadamia sobie inny świat, niesamowity i fascynujący lecz mimo największych wysiłków nie może udać się przecież do lasu, puki jest w ciele i to może spowodować załamanie (oczywiście ryba w tym porównaniu jest wyimaginowana, ma jedynie odzwierciedlac dany stan). Wracając jednak do wschodnich wierzeń, wg nich ta czastka w nas to żenska odmiana boga Śiwa. Trzeba więc dążyć do ich połączenia.
A jak to wygląda w chrześcijaństwie.
Najlepszym przykładem jest św. Teresa z Avila, do pewnego czasu niezwykle piękna, bogata dziewczyna wiodąca życie wokół imprez, strojów, kawalerów. Wsadzona do zakonu przez własnego ojca z obawy (duża ilośc tych kawalerow ;) ). W zakonie zapada na nieznana chorobę i przez cztery dni znajduje się w stanie który wskazywał na śmierć (wykopano już dół na cmentarzu) w końcu gdy ma byc złożona do grobu budzi się i tłumaczy, że połączyła się z Bogiem, uzyskała widzenie rzeczy boskich... i nie nie była to śmierc kliniczna, Św. Teresa ma szereg nadnaturalnch zdolności np. w czasie modlitwy lewituje do tego stopnia że na Mszy św. siostry trzymają ją za habit. Pisze książkę pt. Twierdza wewnętrzna w której opisuje jak dotrzeć do Boga poprzez własne wnętrze (każdy musi przejść przez siedem "pokoi" - ja jestem dopiero w pierwszym :oops: ale czynię wysiłki aby być w drugim ;) ) Czyż nie jest to właśnie uwolnienie kundalini!!! Wingmakers na pytanie jak dotrzeć do tego elementu własnej duszy mowią, ze na Ziemi wcieliło sie na przestrzeni lat wielu Mistrzów, każdy pokazywał jakąś drogę, ale prawda jest taka, że to Ty musisz znaleść tą drogę! Niektórzy twierdzą, że Jezus musiał spedzic w tym celu 40 dni na pustyni, od czego rozpoczą swoją działalność.

Piszę to wszystko po to, aby pokazac Wam, że wszystkie religie mówią jednym głosem, inaczej nazywają rzeczy, akcentują inne elementy np. chrześcijaństwo - milosierdzie, buddyzm - reinkarnacje, islam - pobożnośc i bogobojność. Tak samo tez wielkie filozofie wystarczy poczytać pisma pitagorejczyków, Sokratesa czy wspomnianych wingmakers.

Polecam interesującą stronę:
http://www.vismaya-maitreya.pl/index.html
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości