kakofonia myśli pisze:Hej Kochani,
Mam nadzieję, że nie powtarzam tematu. Mam trzy pytania:
- czy można robić passes na odległość?
- jakie warunki trzeba spełnić, żeby się do tego zabrać i w ogóle jak się do tego zabrać?

- czy passes można pozbyć się ciężkich chorób, jak na przykład rak?
Będę wdzięczna za odpowiedzi. A jeśli to już było "przerabiane" to poproszę o wyznaczenie azymutu

Pozdr
Majka
Było przerabiane choćby na spotkaniu w Warszawie w wakacje. Kto nie był, niech żałuje

. Oto odpowiedzi z mojej strony;
- czy można robić passes na odległość?Tak, ponieważ ich skuteczność nie jest bezpośrednio związana z odległością. Bliskość osoby, która otrzymuje fluidy, pozwala jednak lepiej fluidoterapeucie się skupić i odpowiednio skierować swoje myśli. Zalecałbym zatem rozpoczynanie trenowania z fluidoterapią, gdy pacjent jest obecny i odległość rąk fluidoterapeuty wynosi ok. 10-20 cm od ciała pacjenta. Sam dotyk nie jest potrzebny, a nawet lepiej go unikać, żeby nie doprowadzać do dyskomfortowej sytuacji.
- jakie warunki trzeba spełnić, żeby się do tego zabrać i w ogóle jak się do tego zabrać? 
Należy pamiętać, że w przypadku spirytystycznej fluidoterapii przekazujemy fluidy od duchów, więc nie męczy ona nas tak bardzo jak zwykła bioenergoterapia, gdzie dzielimy się własnym fluidami. Mimo wszystko lepiej jednak unikać sytuacji, gdy ktoś chory próbuje być fluidoterapeutą. Zazwyczaj jest to odradzane osobom, które mają jakieś przewlekłe schorzenia - po prostu wówczas same bardziej potrzebują pomocy niż są w stanie jej udzielać. Fluidoterapia spirytystyczna jest formą medialności, łatwą do rozwinięcia, ale wymagającą podobnej pracy, przede wszystkim w sferze moralnej. A zatem ważny jest rozwój moralny i nad nim przede wszystkim należy pracować. Kolejna rzecz: kwestie skupienia, koncentracji... Rzeczy, które są do wyćwiczenia, ale z początku mogą wymagać trochę pracy. Sama sfera techniczna, czyli to jak nakładać ręce, jak je przesuwać itp. jest mniej istotna, gdyż stanowi uzupełnienie... Cały proces de facto przechodzi przez głowę.
- czy passes można pozbyć się ciężkich chorób, jak na przykład rak?Teoretycznie tak, ale w praktyce nie jest to ciężkie. Po pierwsze fluidoterapia wymaga ciągłości i przynosi niezbyt często natychmiastowe efekty. Najczęściej prowadzi do powolnego wzmacniania organizmu, a nie do "cudów". Druga sprawa: fluidoterapia nie eliminuje przyczyny choroby, a zatem ma znaczenie bardziej doraźne, eliminuje wszelkie problemy z ciałem duchowym wynikające z np. wpływu innych duchów, dawnych przypadłości, a rzadziej pomaga w chorobach o podłożu "karmicznym", które po prostu należy przebyć i nie można im bardziej zaradzić. Weźmy porównanie: jesteśmy chorzy i mamy przyjąć gorzki lek. Owszem możemy go wyrzucić i nie przyjmować, ale choroba nie zniknie. Z perspektywy życia duchowego nowotwór nie jest chorobą, ale lekiem czy też narzędziem, które otrzymujemy w jakimś celu. Musimy jednak walczyć nie z narzędziem czy lekiem, ale ze źródłem problemu. Dopóki sobie z nim nie poradzimy, choroba będzie trwała. Celem nowotworu jest najczęściej oczyszczenie ciała duchowego z pewnych pozostałości i zmian... To rodzaj takiej operacji duchowej, gdzie eliminowany jest duchowy problem. Sama fluidoterapia nie jest wystarczająca do tego, by tego problemu się pozbyć, a skupianie się na eliminowaniu nowotworu przez fluidoterapię może być błędnym założeniem - wówczas chcemy tak jakby eliminować lekarstwo, a nie chorobę. Powiedziałbym więc, że w takim przypadku należy skupić się na dwóch rzeczach:
- stosować wszystkie środki, które pozwolą nam po pierwsze złagodzić ból, a po drugi odzyskać siły. Tutaj fluidoterapia i leki konwencjonalne są niezmiernie istotne. Ich celem jest jednak umożliwienie przejścia człowiekowi przez nowotwór i pokonanie rzeczywistego źródła problemu
- spróbować się zastanowić, co choroba chce nam przezkazać, czego nas nauczyć - w ten sposób jesteśmy w stanie dotrzeć do tego, co jest jej prawdziwym źródłem.
Zdaję sobie sprawę, że temat jest trudny i że nie zawsze mamy czas na to, by poradzić sobie z tym problemem, ale możemy być pewni, że bardzo często to chwilowe cierpienie pozwala ludziom oczyścić ciało duchowe i przebudzić się po drugiej stronie w dużo lepszym stanie.
PS. Ja wolę nie używać słowa "passes", bo trzeba je wymawiać jako "pasy", a "aplikowanie pasów" mi się źle z dzieciństwa kojarzy

Dlatego mówię zawsze fluidoterapia, ewentualnie fluidoterapia poprzez nałożenie rąk.