Czy ze mną jest wszytko w porządku?
Witam serdecznie!!!
Nazywam się Adam Woźniak. Jestem z Łodzi , mam 25 lat. Zawsze byłem bardzo wrażliwym człowiekiem. Od zawsze interesowałem się zjawiskami paranormalnymi i zawsze mnie ciągnęło do tego jak by jakaś niewidzialna siła. Tak naprawdę chciałbym zacząć badać te zjawiska a przede wszystkim udowodnić wszystkim że śmierć nie istnieje. Chciałem do Państwa już wcześniej napisać i podzielić się moją historią. Zacznę od samego początku mojego życia gdyż wydaje mi się że może mieć to znaczenie. Jak byłem jeszcze małym bobasem pamiętam moment kiedy pierwszy raz moja mama zakładała mi slipy i w tym momencie zobaczyłem czerwone światło jak by od sygnalizatora. To było dziwne gdyż leżałem na plecach i nie było możliwości żebym zobaczył sygnalizator ani światło to było podczas dnia. Większość swego czasu na wakacjach spędzałem u babci. Od tego momentu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mogę to wszystko zrzucić na wodzę dziecięcej wyobraźni ale myślę że to było naprawdę nie żadne halucynacje. Gdy spałem w sypialni z moją mamą i babcią, obudziłem się w nocy. Podszedłem do okna spojrzałem w górę widzę "Babę jagę" na miotle a z jej miotły dym wylatywał czarny. Była ubrana na czarno gdy się na mnie spojrzała z góry przestraszyłem się strasznie pobiegłem do babci i przytuliłem się. Innego dnia był dzień. Poszedłem do kurnika gdzie były kury. Podszedłem jakby do drewnianego budynku gdzie kury wysiadywały jaja. Pamiętam że ciężko te drzwi chodziły. Gdy je otworzyłem zobaczyłem pająka krzyżaka miał średnice drzwi. Przestraszyłem się i waliłem drzwiami w niego. Znikł jakby jego nie było. Innego dnia też u babci, była burza stałem w przedpokoju. Gdy uderzył piorun usłyszałem krzyk kobiety jak by tej baby jagi. Pomyślałem że coś się komuś stało ale nikt nic nie słyszał i nie było takie zdarzenia. Dla mnie to bardzo dziwne jest ponieważ dla mnie to było realne jak świat. Moja mama zabrała mnie do bioenergoterapeuty. Bardzo miły człowiek miał siwy długie włosy obecnie nie żyje zmarł na raka. Gdy byłem u niego powiedziałem mu że czuję jakby gumę pomiędzy dłońmi jak były dosyć blisko. Dokładnie nie pamiętam tego ale chyba odrzekł że mam jakieś zdolności. Zawsze trzymałem się na uboczu byłem wiele razy prześladowany w życiu i wyśmiewany. Nie będę w tym momencie o tym mówił. Opowiem o moich snach które zaczynają się sprawdzać. Zacznę od pierwszego snu. Byłem u siebie w mieszkaniu widziałem w oknie pożar jakiegoś lasu. Ten pożar widziałem jak by przez lufcik. Najlepsze jest to że ten pożar się wydarzył naprawdę później. Pożar wybuchł przy plebani po drugiej stronie ulicy gdzie ja mieszkam. W następnym śnie jestem u siebie na balkonie widzę jakby przybliżone planety po prawej stronie były widoczne 3-4 planety. W późniejszym czasie miało takie wydarzenie miejsce. Widziałem po prawej stronie planety to prawdopodobnie była koniunkcja planet. Sny opowiadam w kolejności od najstarszego do najmłodszego. Ogólnikowo opowiadam w tym momencie. Następna rzecz która mi się sprawdziła to że grałem w filmie "Miasto44". Graliśmy w miejscu starej fabryki Wifama.. Pamiętam było burzowe niebo ,noc . Przechodziłem razem z bratem i kuzynem koło budynków takich jak były w starych fabrykach. Gdy się rozpadał deszcz schowaliśmy się pod wiatę. Następny sen: Jestem w mieszkaniu poszedłem na balkon. Widzę barykady po jednej i drugiej stronie ulicy oraz wiele policji. Widzę jak przechodzi tłum kibiców z racami. Niedawno to wydarzenia miało miejsce tylko było trochę zmienione. Ja ,brat,kuzyn i moja mama widzieliśmy ten pochód kibiców w październiku to było. Pamiętam kilka innych snów i zaczynam się bać powoli gdyż widziałem własna śmierć poprzez zalanie oraz dotyczącą świata. Od niedawna zaczynam zapisywać sny na bieżąco i mam problemy powoli z pamięcią snów. Zacznę od przeczucia śmierci które się potwierdziło. Zacznę od snu który może mieć znaczenie w sprawie śmierci kuzyna. Jestem u niego w mieszkaniu nagle Maniek otwiera drzwi widzę dwóch ludzi w garniturach. Jeden z nich był podobny do Steve Austin drugiego aż tak dobrze nie pamiętam. Podeszli do nas i zaczęli trzymać nas od tyłu. Ja się nagle wyrwałem , wyskoczyłem przez balkon i uderzyłem o ziemie. Nagle widzę klatkę i Manka na dole. Następny sen
Sceneria na początku to rozlewsiko wodne. Od groma wszędzie wody takie małe stawy się porobiły jak po wielkiej powodzi. Spotykam w moim śnie Wande Ciepluchową zaczynamy grać w czołgi. Widzę tygrysa królewskiego jak jedzie po tych rozlewiskach kilka parti rozegraliśmy. Pojawiam się naglę na cmentarzu kilka nagrobków mijam i je czytam widzę przygotowania do pogrzebu. Udaję się w kierunku wyjscia mijam grupę załobników przeskakuję przez barierkę i ide do domu. Spotykam Wandę zbliżyliśmy się do siebie pocałowaliśmy się i nie poszliśmy dalej, mi się to bardzo podobało. Wanda nie była pewna w 100% więc odeszła. Rano się budzę w domu wszystko rzeczy znikły , pomyślałem że to za sprawką wandy.
Dziennik snów
2013-10-12
Adam Woźniak
Ten sen był o znaczeniu że ktoś bliski umrze lub dostane smutna wiadomość. Jak jechaliśmy na grzyby i myślałem o Manku co z nim jest. Pomyślałem o nim i przeniosłem się umysłem do mieszkania widziałem jak leżał , wszystko dosyć dokładnie. Był ubrany w czarny t shirt, niebieskie dżinsy leżał na boku a twarz miał zwróconą w kierunku drzwi. Niektóre szczegóły się nie zgadzały ale byłem w szoku jak się to wszystko okazała prawda. Jak się okazało 18 października został zastany martwy. Przyczyny śmierci nie są znane(według mnie ktoś mu pomógł). Po tych snach uważam że ktoś mu pomógł innej obcy nie ma. Czuję się w obowiązku przeprowadzić Manka na drugą stronę i chciałbym kiedyś rozwiązać zagadkę śmierci. Czułem jego obecność przez jakiś czas. Po tym wydarzeniu wierzę że istnieje życie po śmierci. Niektóre sny są strasznie realne i się sprawdzają a niektóre jak ten znaczenie się sprawdza. Zależy mi na doskonaleniu się w kierunku zjawisk paranormalnych. Poszukuję jakiegoś mentora lub przewodnika. Gdy zmarł mój tata pamiętam że przyśnił mi się 2 razy.
Dziś miałem sen mój zmarły kuzyn się pojawił.Poniżej opis.
Znajduję się w wielkim mieście prawdopodobnie to jest zmieniona Łódź. Jestem w pobliżu szerokiej ulicy. Po lewej stronie widzę budynki pomalowane na beż wysokie dość nie ma żadnego przesmyku. Na wprost znajduję sie podwyższenie. Po prawej inna ulica. Znalazłem jakieś urządzenie które po włączeniu spowodowało że znalazłem się na wielkiej plaży. Było ponure niebo i noc. Idę na platformy połączone ze sobą. Na jednej cześci są przyjaznie nastawieni ludzie na drugiej wrogo. Platforma to kwadrat 5 m z dachem i pomostem połączonym z każdą platforma. Znajduję się na jednej z nich po lewej stronie rozburzone morze po prawej 1 platforma i następnie zakręt zbudowana do brzegu. Na wprost widzę 5-6 platform. Idę w kierunku na wprost. Krzyczą coś na mnie że sprowadziłem jakieś nieszczęście i zaczynają strzelać ja się chowam. Nagle krzycze Mariusz,Mariusz,Mariusz,Mariusz. Jestem u siebie w domu w małym pokoik widzę za oknem Mariusza był ubrany w t shirt czarny, swoje niebieskie dżinsy .Gdy mnie zauważył schował się. Następnie nic nie widzę leże w łóżku u siebie pokoju i krzycze Mariusz kilka razy. Po kilku sekundach czuję dotyk tak jak by dał mi do zrozumienia że żyje. Czułem jego dotyk na karku i plecach. Po czym przestałem mówić i się obudziłem.
Dziennik snów.
Adam Woźniak
2013-11-02
Pamiętam że trochę się bałem. W pewnym momencie jak się obudziłem pomyślałem że przeniosłem się umysłem do pokoiku i go zobaczyłem jednocześnie będąc u siebie w łóżku(prawdopodobnie to było nieświadome wyjście). Dodam że praktykowałem OBE ale nie udało mi się wyjść z ciała. Wiem również że nasze myśli kształtują rzeczywistość.
Przejmuję się tym bardzo bo chciałbym mu pomóc znaleźć oprawców i żeby mógł spokojnie przejść na drugą stronę . Chciałbym podać szczegóły okoliczności śmierci kuzyna tylko nie mogę bo prokuratura bada sprawę. Kto to słyszy mówię że kłamie a ja naprawdę to wszystko widzę,słyszę,czuje. Nie wiem już czy coś że mną jest nie tak. Moim marzeniem jest pomaganie ludziom oraz przeprowadzenie badań nad życiem po śmierci i udowodnienie że nasza egzystencja nie kończy się wraz z śmiercią. To są moje główne cele i może niezależność finansowa gdyż pomoże mi dojść do badań. Moja rodzina na mnie patrzy jak na opętanego i wariata. Nie ma za bardzo z kim się dzielić z moimi doświadczeniami. Zaczynam się również bać o ludzi na ziemi. Powiem wam że gdy zajdzie potrzeba jestem w stanie swoje życie oddać za życie inne ludzi na ziemi. Boli mnie to że ludzkość idzie za pieniędzmi a nie w stronę miłości i duchowości. Gdyby wszyscy ludzie na ziemi się zwrócili do swoich serc to życie na ziemi byłoby rajem.
Czy to wszystko co opisuję jest normalne czy może mam jakiś dar od boga który powinienem doskonalić żeby pomagać ludziom i zmarłym?
Pozdrawiam
Adam Woźniak
Nazywam się Adam Woźniak. Jestem z Łodzi , mam 25 lat. Zawsze byłem bardzo wrażliwym człowiekiem. Od zawsze interesowałem się zjawiskami paranormalnymi i zawsze mnie ciągnęło do tego jak by jakaś niewidzialna siła. Tak naprawdę chciałbym zacząć badać te zjawiska a przede wszystkim udowodnić wszystkim że śmierć nie istnieje. Chciałem do Państwa już wcześniej napisać i podzielić się moją historią. Zacznę od samego początku mojego życia gdyż wydaje mi się że może mieć to znaczenie. Jak byłem jeszcze małym bobasem pamiętam moment kiedy pierwszy raz moja mama zakładała mi slipy i w tym momencie zobaczyłem czerwone światło jak by od sygnalizatora. To było dziwne gdyż leżałem na plecach i nie było możliwości żebym zobaczył sygnalizator ani światło to było podczas dnia. Większość swego czasu na wakacjach spędzałem u babci. Od tego momentu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mogę to wszystko zrzucić na wodzę dziecięcej wyobraźni ale myślę że to było naprawdę nie żadne halucynacje. Gdy spałem w sypialni z moją mamą i babcią, obudziłem się w nocy. Podszedłem do okna spojrzałem w górę widzę "Babę jagę" na miotle a z jej miotły dym wylatywał czarny. Była ubrana na czarno gdy się na mnie spojrzała z góry przestraszyłem się strasznie pobiegłem do babci i przytuliłem się. Innego dnia był dzień. Poszedłem do kurnika gdzie były kury. Podszedłem jakby do drewnianego budynku gdzie kury wysiadywały jaja. Pamiętam że ciężko te drzwi chodziły. Gdy je otworzyłem zobaczyłem pająka krzyżaka miał średnice drzwi. Przestraszyłem się i waliłem drzwiami w niego. Znikł jakby jego nie było. Innego dnia też u babci, była burza stałem w przedpokoju. Gdy uderzył piorun usłyszałem krzyk kobiety jak by tej baby jagi. Pomyślałem że coś się komuś stało ale nikt nic nie słyszał i nie było takie zdarzenia. Dla mnie to bardzo dziwne jest ponieważ dla mnie to było realne jak świat. Moja mama zabrała mnie do bioenergoterapeuty. Bardzo miły człowiek miał siwy długie włosy obecnie nie żyje zmarł na raka. Gdy byłem u niego powiedziałem mu że czuję jakby gumę pomiędzy dłońmi jak były dosyć blisko. Dokładnie nie pamiętam tego ale chyba odrzekł że mam jakieś zdolności. Zawsze trzymałem się na uboczu byłem wiele razy prześladowany w życiu i wyśmiewany. Nie będę w tym momencie o tym mówił. Opowiem o moich snach które zaczynają się sprawdzać. Zacznę od pierwszego snu. Byłem u siebie w mieszkaniu widziałem w oknie pożar jakiegoś lasu. Ten pożar widziałem jak by przez lufcik. Najlepsze jest to że ten pożar się wydarzył naprawdę później. Pożar wybuchł przy plebani po drugiej stronie ulicy gdzie ja mieszkam. W następnym śnie jestem u siebie na balkonie widzę jakby przybliżone planety po prawej stronie były widoczne 3-4 planety. W późniejszym czasie miało takie wydarzenie miejsce. Widziałem po prawej stronie planety to prawdopodobnie była koniunkcja planet. Sny opowiadam w kolejności od najstarszego do najmłodszego. Ogólnikowo opowiadam w tym momencie. Następna rzecz która mi się sprawdziła to że grałem w filmie "Miasto44". Graliśmy w miejscu starej fabryki Wifama.. Pamiętam było burzowe niebo ,noc . Przechodziłem razem z bratem i kuzynem koło budynków takich jak były w starych fabrykach. Gdy się rozpadał deszcz schowaliśmy się pod wiatę. Następny sen: Jestem w mieszkaniu poszedłem na balkon. Widzę barykady po jednej i drugiej stronie ulicy oraz wiele policji. Widzę jak przechodzi tłum kibiców z racami. Niedawno to wydarzenia miało miejsce tylko było trochę zmienione. Ja ,brat,kuzyn i moja mama widzieliśmy ten pochód kibiców w październiku to było. Pamiętam kilka innych snów i zaczynam się bać powoli gdyż widziałem własna śmierć poprzez zalanie oraz dotyczącą świata. Od niedawna zaczynam zapisywać sny na bieżąco i mam problemy powoli z pamięcią snów. Zacznę od przeczucia śmierci które się potwierdziło. Zacznę od snu który może mieć znaczenie w sprawie śmierci kuzyna. Jestem u niego w mieszkaniu nagle Maniek otwiera drzwi widzę dwóch ludzi w garniturach. Jeden z nich był podobny do Steve Austin drugiego aż tak dobrze nie pamiętam. Podeszli do nas i zaczęli trzymać nas od tyłu. Ja się nagle wyrwałem , wyskoczyłem przez balkon i uderzyłem o ziemie. Nagle widzę klatkę i Manka na dole. Następny sen
Sceneria na początku to rozlewsiko wodne. Od groma wszędzie wody takie małe stawy się porobiły jak po wielkiej powodzi. Spotykam w moim śnie Wande Ciepluchową zaczynamy grać w czołgi. Widzę tygrysa królewskiego jak jedzie po tych rozlewiskach kilka parti rozegraliśmy. Pojawiam się naglę na cmentarzu kilka nagrobków mijam i je czytam widzę przygotowania do pogrzebu. Udaję się w kierunku wyjscia mijam grupę załobników przeskakuję przez barierkę i ide do domu. Spotykam Wandę zbliżyliśmy się do siebie pocałowaliśmy się i nie poszliśmy dalej, mi się to bardzo podobało. Wanda nie była pewna w 100% więc odeszła. Rano się budzę w domu wszystko rzeczy znikły , pomyślałem że to za sprawką wandy.
Dziennik snów
2013-10-12
Adam Woźniak
Ten sen był o znaczeniu że ktoś bliski umrze lub dostane smutna wiadomość. Jak jechaliśmy na grzyby i myślałem o Manku co z nim jest. Pomyślałem o nim i przeniosłem się umysłem do mieszkania widziałem jak leżał , wszystko dosyć dokładnie. Był ubrany w czarny t shirt, niebieskie dżinsy leżał na boku a twarz miał zwróconą w kierunku drzwi. Niektóre szczegóły się nie zgadzały ale byłem w szoku jak się to wszystko okazała prawda. Jak się okazało 18 października został zastany martwy. Przyczyny śmierci nie są znane(według mnie ktoś mu pomógł). Po tych snach uważam że ktoś mu pomógł innej obcy nie ma. Czuję się w obowiązku przeprowadzić Manka na drugą stronę i chciałbym kiedyś rozwiązać zagadkę śmierci. Czułem jego obecność przez jakiś czas. Po tym wydarzeniu wierzę że istnieje życie po śmierci. Niektóre sny są strasznie realne i się sprawdzają a niektóre jak ten znaczenie się sprawdza. Zależy mi na doskonaleniu się w kierunku zjawisk paranormalnych. Poszukuję jakiegoś mentora lub przewodnika. Gdy zmarł mój tata pamiętam że przyśnił mi się 2 razy.
Dziś miałem sen mój zmarły kuzyn się pojawił.Poniżej opis.
Znajduję się w wielkim mieście prawdopodobnie to jest zmieniona Łódź. Jestem w pobliżu szerokiej ulicy. Po lewej stronie widzę budynki pomalowane na beż wysokie dość nie ma żadnego przesmyku. Na wprost znajduję sie podwyższenie. Po prawej inna ulica. Znalazłem jakieś urządzenie które po włączeniu spowodowało że znalazłem się na wielkiej plaży. Było ponure niebo i noc. Idę na platformy połączone ze sobą. Na jednej cześci są przyjaznie nastawieni ludzie na drugiej wrogo. Platforma to kwadrat 5 m z dachem i pomostem połączonym z każdą platforma. Znajduję się na jednej z nich po lewej stronie rozburzone morze po prawej 1 platforma i następnie zakręt zbudowana do brzegu. Na wprost widzę 5-6 platform. Idę w kierunku na wprost. Krzyczą coś na mnie że sprowadziłem jakieś nieszczęście i zaczynają strzelać ja się chowam. Nagle krzycze Mariusz,Mariusz,Mariusz,Mariusz. Jestem u siebie w domu w małym pokoik widzę za oknem Mariusza był ubrany w t shirt czarny, swoje niebieskie dżinsy .Gdy mnie zauważył schował się. Następnie nic nie widzę leże w łóżku u siebie pokoju i krzycze Mariusz kilka razy. Po kilku sekundach czuję dotyk tak jak by dał mi do zrozumienia że żyje. Czułem jego dotyk na karku i plecach. Po czym przestałem mówić i się obudziłem.
Dziennik snów.
Adam Woźniak
2013-11-02
Pamiętam że trochę się bałem. W pewnym momencie jak się obudziłem pomyślałem że przeniosłem się umysłem do pokoiku i go zobaczyłem jednocześnie będąc u siebie w łóżku(prawdopodobnie to było nieświadome wyjście). Dodam że praktykowałem OBE ale nie udało mi się wyjść z ciała. Wiem również że nasze myśli kształtują rzeczywistość.
Przejmuję się tym bardzo bo chciałbym mu pomóc znaleźć oprawców i żeby mógł spokojnie przejść na drugą stronę . Chciałbym podać szczegóły okoliczności śmierci kuzyna tylko nie mogę bo prokuratura bada sprawę. Kto to słyszy mówię że kłamie a ja naprawdę to wszystko widzę,słyszę,czuje. Nie wiem już czy coś że mną jest nie tak. Moim marzeniem jest pomaganie ludziom oraz przeprowadzenie badań nad życiem po śmierci i udowodnienie że nasza egzystencja nie kończy się wraz z śmiercią. To są moje główne cele i może niezależność finansowa gdyż pomoże mi dojść do badań. Moja rodzina na mnie patrzy jak na opętanego i wariata. Nie ma za bardzo z kim się dzielić z moimi doświadczeniami. Zaczynam się również bać o ludzi na ziemi. Powiem wam że gdy zajdzie potrzeba jestem w stanie swoje życie oddać za życie inne ludzi na ziemi. Boli mnie to że ludzkość idzie za pieniędzmi a nie w stronę miłości i duchowości. Gdyby wszyscy ludzie na ziemi się zwrócili do swoich serc to życie na ziemi byłoby rajem.
Czy to wszystko co opisuję jest normalne czy może mam jakiś dar od boga który powinienem doskonalić żeby pomagać ludziom i zmarłym?
Pozdrawiam
Adam Woźniak