Stwierdziłam, że to forum będzie najbardziej odpowiednie do mojego problemu.
Mam nadzieję, że potraktujecie mój problem poważnie, choć jest on nietypowy.
W tym wcieleniu mam bardzo ważną dla siebie misję, a dokładniej przygotować sobie w zaświatach miejsce, w którym odzyskam umiejętności, które utraciłam w poprzednich wcieleniach (częściowo przez własną głupotę)...
Misja już prawie zakończona, więc czas umierać. Zostało mi - ze względu na pewne okoliczności - dwa tygodnie lub 3 miesiące życia, zależy to od tego jak bardzo się zmobilizuję do zakończenia wszystkiego.
Jednak trapi mnie najbardziej to, z czym będę musiała się zmierzyć w zaświatach. Boję się, że nie wszystkie utracone przeze mnie rzeczy odzyskam ot-tak. Większość moich umiejętności wzięła istota znacznie potężniejsza od zwykłych ludzi (to nie jest człowiek), która mnie poniżała i traktowała jak zabawkę, tym bardziej, że byłam jej sługą przez bardzo długi czas, wiele wcieleń temu. Od razu mówię, że nie da się z nią normalnie rozmawiać - jest agresywna, zadufana w sobie, twierdzi, że wie wszystko lepiej i może wyrządzić naprawdę duże krzywdy.
Mimo wszystko czuję, że wszystko jest na dobrej drodze i odzyskam to, co straciłam, ale jeszcze nie wiem jak z tym wyżej wymienionym bytem to załatwić. Tak sobie myślę, że może lepiej poczekać, aż jej potęga znacznie zmaleje i wtedy działać.
Prawie cały plan już jest, tylko z tym fantem nie wiem co zrobić...
Mam nadzieję, że uzyskam jakąś poradę w związku z powyższą sytuacją. Nie powinnam się tak pesymistycznie nastawiać, bo w głębi serca wiem, że to wszystko się jakoś rozwiąże, ale boję się, że przez jeden głupi błąd cały mój plan, nad którym tak pracowałam, legnie w gruzach...

