Witam i pytam:) Więc sytuacja , śpimy w namiocie z narzeczonym na pewnym podwórku na którym znajduje się bardzo stara posiadłość która pamięta bardzo dużo. Siedzimy bardzo czujnie bo noc wcześniej namiot oblężały zwierzyna. Latarka i wiatrówka pod pachą, więc tak siedzimy a przez posiadłość idzie postać , biała widoczny zarys człowieka i coś do nas mówi a na klatce piersiowej ma widoczne światło jakby ktoś rozmawiał przez telefon i światło padało na dekolt. Idzie tak w naszą stronę i mówi więc zapalamy latarką w te coś poprzedzając to "Co tam?" postać znika . To coś nie miało drogi ucieczki , było bardzo blisko nas jakieś 4 metry więc byśmy widzieli jak ucieka. Do tej pory zastanawiamy się co to było i czy to jest możliwe że to był duch i co od nas chciał. To co do nas mówił w tamtej chwili było dla nas zrozumiałe tak jakbyśmy wiedzieli co nas mówi ale po zdarzeniu wszystko zostało zapomniane. Co do nas mówiło jaki był tego przekaz i czy to był faktycznie duch , zastanawiamy się do tej pory. Co to było i co mogło oznaczać?
A i zaznaczam że to była wieś na której mieszkają 3 domy na krzyż. Nikt nie mógł tak sobie uciec nie zostawiając po sobie cienia pleców lub chociażby dźwięku podczas ucieczki. To coś poprostu znikło od tak dostając strumieniem światła.

