Strona 1 z 2
Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
03 cze 2009, 17:03
autor: konrad
Natrafiłem właśnie na ciekawe zdanie, którym chciałbym się z Wami podzielić:
Droga do spirytyzmu prowadzi albo przez ból, albo przez miłość.
Chyba jest w nim sporo prawdy... Albo prowadzi nas do wiedzy spirytystycznej tęsknota i ból po stracie bliskich, albo miłość, chociażby miłość do zdobywania wiedzy

W moim przypadku było to raczej to drugie, ale muszę przyznać, że wiedza spirytystyczna bardzo mi pomogła w trudnych chwilach.
Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
04 cze 2009, 10:31
autor: Freya
Ludzie żyją w charakterystycznym uśpieniu.Są tak zanurzeni w materii, fizyczności że najczęściej nie widzą nic poza tym. Taki "Chocholi taniec".Pędzą do mety wcale jej nie widząc.
Oczywiscie nie wszyscy, ale większość:)
Jakieś traumatyczne przeżycie ( ciężka choroba,kalectwo, utrata kogos bardzo bliskiego) przerywa ten bieg, każe zatrzymać się , gdyż zawala sie cała konstrukcja którą budowaliśmy całe życie. Trzeba zbudować nowe podwaliny , aby dalej żyć- żyć z sensem, odszukać właśnie sensu naszej dalszej egzystencji, bo wszystko na czym do tej pory się opieralismy okazało się nie ważne , nic nie znaczące, bezsensowne. I wtedy szukamy odpowiedzi na ważne dla nas pytania. Zaczynamy żyć również duchem , nie tylko ciałem.
Myślę że częściej trafiamy do spirytyzmu poprzez ból, bo on nas budzi.
Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
04 cze 2009, 11:36
autor: Luperci Faviani
Cieszę się, że to nie ból zwrócił moją uwagę na Spirytyzm...
Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
07 cze 2009, 20:13
autor: cthulhu87
Moją uwagę zwróciła ciekawość w najczystszej formie

Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
07 cze 2009, 21:28
autor: Ragrastin
Ja także nie mogę się z tym zgodzić, interesowałem się tym naturalnie od zawsze, z czystej ciekawości
Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
08 cze 2009, 15:00
autor: knyp
Śmierć naszego ciała to sprawa oczywista i jedna z pewnych więc nie rozumiem ludzi, których nie ciekawi co po niej. Dla mnie to naturalna kolej rzeczy ale czy nie wpatruje się za daleko w przyszłość ?

Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
29 cze 2009, 18:49
autor: Kevaquel
A ja rozumuję to w inny sposób.. powiedzmy, że jest osoba niepełnosprawna.. miłość do niej, miłość bliźniego i zrozumienie go przez tę miłość może prowadzić do zrozumienia jego sytuacji, jeśli nie jesteśmy w stanie to będąc niepełnosprawnym przez ból osiągamy to.
Nie jest powiedziane, że wszystkiego musimy doświadczyć na sobie, po to mamy rozum i empatię by 'poczuć' coś i zrozumieć nie koniecznie gdy to nas dotyczy.
Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
30 cze 2009, 10:57
autor: konrad
W pełni się zgadzam. Myślę, że ból i cierpienie są ostatecznością. Nie wykluczam, że istnieją Duchy, które praktycznie nie cierpiały... Choć z drugiej strony ciężko pomyśleć, żeby uczucia empatii obudziły się w kimś, kto nie wie, czym jest cierpienie i nie poczuł go na własnej skórze.
Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
24 lip 2009, 23:48
autor: Jul
Mnie do spirytyzmu przyciągają obydwa wskazane w cytacie powody, zarówno doświadczenie bólu jak i ciekawość.
Jak pisał śp. Leszek Kołakowski "Na tym świecie wszyscy jesteśmy przegrani".
Tzn. wszyscy prędzej czy później umrzemy, a pamięć po nas przeminie, nawet jeśli byliśmy sławni. Z perspektywy kosmiczno-czasowej Ziemia jest nic nie znaczącym miejscem w peryferyjnej częsci gigantycznego wszechświata (i istnieje trzykrotnie krócej niż znany nam kosmos).
Wg. niektórych ezoteryków na Ziemi istniały przed znaną nam cywilizacją inne - Atlantyda, Lemuria itp. Jeśli tak, cóż z nich zostało? Nie znamy ani jednego nazwiska z tych istot które mogły wówczas żyć. Tylko perspektywa spirytystyczna jest w stanie do smutnego obrazu przemijającego świata wnieść nieco optymizmu i więcej sensu.
Re: Droga do Spirytyzmu prowadzi przez...

:
04 sty 2010, 18:29
autor: vinitor
Dla mnie droga do spirytyzmu oznacza poszukiwanie tej najwłaściwszej drogi. Zakładam, że jest to typowy sposób przystosowania własnego życie i dalszych perspektyw dojścia do konkretnego celu. Jeśli nawet znajdzie się w niej jakiś okruch ciekawości, to przez to nie jest ona ani trochę małostkowa czy frywolna. Nie za bardzo zgadzam się, żeby miała kierować mną bezpośrednia miłość. Takie wprzęganie uczuć w stadium początkowym na pewno nie istnieje. Na ogół miłość nie rozbudza się spontanicznie i wymaga czasu. Darujmy sobie miłość od pierwszego wejrzenia, a tym bardziej platoniczną, która nie jest dobrym wskaźnikiem czystości intencji. Istnieje zaledwie ułamek możliwości intuicyjnego wyczucia nieznanego, jako mającego coś w sobie z magnetyzmu. Nie jest to prawdopodobne bez wcześniejszej znajomości istoty rzeczy.
Przychylam się do zdania konrada, że empatia nie rodzi się bez doświadczeń. Tylko przez analogię do własnych przeżyć można w jakieś mierze ustosunkować się do zmartwień i dramatów bliźniego.
Wiedzę znacznie dokładniej przyswaja się poprzez praktykę. Moc ćwiczeń jako konieczność jest bezdyskusyjna i obowiązuje w każdej dziedzinie. Można przekonać się na przykładzie mediów, których zgubiła pewność siebie, zarozumialstwo, pycha, niskie poczucie moralności. Pragnienie poznania spirytyzmu nie sprowadza się wyłącznie do studiowania literatury. Niestety, z praktyką jest o wiele trudniej, bo nie ma gdzie się podszkolić. Odczuwa się brak warsztatów, coś na kształt uproszczonych kursów, spotkań o charakterze towarzyskim, gdzie poznanie teorii mogłoby przeistaczać się w prawidłowe spojrzenie na tajniki, techniki i metody twórcze. Samo czytanie ogranicza pole widzenia, bowiem korzystamy zaledwie z prostej wyobraźni, mając mgliste pojęcie jak to wygląda z bliska. Teoria jest maszyną widzianą z zewnątrz a reszta jest do pewnego stopnia zagadką.