A to ciekawy temat, tym bardziej, że mnie również ostatnio nurtuje. Zastanawiałam się jak przenieść Ducha świętego w ramy spirytyzmu i wiecie do jakiego wniosku doszłam? Że tak, jak mówi atalia, to nie jest jeden duch, tylko właśnie cały proces oświecenia i natchnienia ludzkości, który dokonuje się od jakiegoś już czasu.
cthulhu87 pisze:Zdaniem spirytystów oczywiście pojawienie się masowych manifestacji duchów w połowie XIX wieku i kodyfikacja spirytystyczna stanowią wypełnienie tych słów Jezusa.
Wydaje mi się, że owe manifestacje i kodyfikacja to tylko maleńka, aczkolwiek bardzo ważna część całości określonej jako zesłanie Ducha Świętego. Owy pocieszyciel moim zdaniem to szereg zjawisk i przemian dokonujących się w ludzkości w drodze do zrozumienia duchowości. To manifestacje duchów, szczególne role Opiekunów, działania spirytystów, zmiana mentalności człowieka, próby ograniczenia barbarzyństwa, które było niegdyś tak powszechne. To cały zespół działań Boga, duchów wcielonych i odcieleśnionych w celu popchnięcia Ziemi ku rozwojowi moralnemu, a Ducha prawdy należałoby traktować jako siłę oświecającą, a nie konkretnego ducha, choć oświecenie to może dokonywać się właśnie poprzez pojedyncze duchy, przynoszące nam istotne przekazy.
A tak na marginesie przypomniała mi się odpowiedź jednego z duchów, który przyszedł ostatnio poradzić mi w sprawie zdrowia kilku osób, o które pytałam. Zadałam mu dość głupie pytanie: "a więc Ciebie przysłał Bóg, byś mi pomógł, odpowiadając na moje pytania?" A on odpowiedział, że Bóg go nie przysłał, tylko on przyszedł za pozwoleniem Boga, ponieważ Bóg nie zajmuje się takimi rzeczami. Jest bowiem od czynienia rzeczy wyższych." Niby podobne znaczenie, a jakże inne... nie ukrywam, że zawstydziła mnie trochę ta wypowiedź. Zdałam sobie sprawę, że niby to takie oczywiste, a można popełnić gafę.