Strona 1 z 1

Allan Kardec i współczesny spirytyzm - paradoks?

Post: 07 maja 2013, 16:46
autor: cthulhu87
Dziś się sceptyk we mnie odezwał :)

Kardec (1804-1869) twierdzi: duchy można wywołać.
Współcześnie (np. Chico Xavier [1910-2002]) spirytyści zwykli powtarzać: telefon dzwoni tylko z drugiej strony.

W związku z powyższym nasunęły mi się dwa pytania:

- kto ma rację? Te twierdzenia wydają się stawać w sprzeczności między sobą. Przecież mamy do czynienia z obiektywną rzeczywistością, niezależną od nas, zarówno w XIX wieku, jak i w XXI. Prawa przyrody - o ile nie są tylko konstruktem ludzkiego umysłu - nie mogą się przecież zmieniać.

Pewnym rozwiązaniem jest założenie, że inna sytuacja - biorąc pod uwagę świadomość badaczy - panowała w XIX wieku, tj. za czasów Kardeca, który mógł mieć pewnego rodzaju misję, a inna obecnie. Wobec tego od razu nasuwa się kolejne pytanie:

- Dlaczego w XIX wieku można było wywołać konkretnego ducha, a dziś muszę się zdać na inicjatywę samego zainteresowanego?

Czym dziewiętnastowieczni naukowcy przewyższali tych współczesnych? ;)

Re: Allan Kardec i współczesny spirytyzm - paradoks?

Post: 07 maja 2013, 17:07
autor: Voldo
Ale dzisiaj też można - niekoniecznie przyjdzie, ale można 8-)

Re: Allan Kardec i współczesny spirytyzm - paradoks?

Post: 07 maja 2013, 17:18
autor: Sebastian
Co do pierwszej części postu: wydaje mi się, że to tylko kwestia nazewnictwa, a prawda leży pośrodku. Wiele przekazów było i jest uzyskiwanych w pewnym sensie z intencji spirytystów, którzy przecież muszą się poznać, a potem regularnie spotykać. Ale ktoś po tej drugiej stronie musi być i chcieć oraz móc się porozumieć.

Dlaczego w XIX wieku można było wywołać konkretnego ducha, a dziś muszę się zdać na inicjatywę samego zainteresowanego?

Ale czy tak rzeczywiście jest? Zarówno za czasów Kardeca jak i aktualnie, duchy z którymi ludzie się komunikowali były jakoś związane z uczestnikami spotkań spirytystycznych. A czy teraz jest inaczej? Może przekazy od "przypadkowych duchów", a nie tych "konkretnych" to efekt tego, że nie zawsze tych konkretnych się poszukuje? A i w dawnych czasach było wiele przekazów od tych "niekonkretnych".

Do takiej dyskusji przydałyby się jakieś solidne dane dotyczące ostatnich lat tak naprawdę. Mamy zalew informacji z XIX wieku, literaturę o działalności słynnych mediów jak Divaldo Franco czy Chico Xavier, ale ja z jakimiś uogólnionymi się nie spotkałem. Bez nich, co sam teraz zauważyłem, tylko gdybam i "wydaje mi się".

Re: Allan Kardec i współczesny spirytyzm - paradoks?

Post: 07 maja 2013, 17:28
autor: Lukasz
Przyznam że ciekawe byłoby przeprowadzić próbę, w której każde medium w asyście niewielkiej grupy spirytystycznej zamieszkującej inny obszar Polski miało za zadanie wywołać Ducha konkretnej osoby, niekoniecznie znanej i zadać mu/jej kilka wcześniej przygotowanych pytań zgodnych z wytycznymi zawartymi w KM (jak się Pan/i obecnie czuje? Czy potrzebuje Pan/i pomocy? Czy pragnie Pan/i przekazać jakieś informacje komuś bliskiemu? itp.), dziękując mu pod koniec spotkania za przybycie i prosząc Boga, by opiekun duchowy wywoływanego Ducha odprowadził go do miejsca z którego przybył, lub zaprowadził go tam, gdzie zostanie udzielona mu pomoc. Ciekawe czy wywoływany Duch jak i jego opiekun wyrazili by zgodę na tego typu "próby"?

Re: Allan Kardec i współczesny spirytyzm - paradoks?

Post: 07 maja 2013, 20:36
autor: Krzysztoff
cthulhu87 pisze:Dziś się sceptyk we mnie odezwał :)

Kardec (1804-1869) twierdzi: duchy można wywołać.
Współcześnie (np. Chico Xavier [1910-2002]) spirytyści zwykli powtarzać: telefon dzwoni tylko z drugiej strony.

W związku z powyższym nasunęły mi się dwa pytania:

- kto ma rację? Te twierdzenia wydają się stawać w sprzeczności między sobą. Przecież mamy do czynienia z obiektywną rzeczywistością, niezależną od nas, zarówno w XIX wieku, jak i w XXI. Prawa przyrody - o ile nie są tylko konstruktem ludzkiego umysłu - nie mogą się przecież zmieniać.

Pewnym rozwiązaniem jest założenie, że inna sytuacja - biorąc pod uwagę świadomość badaczy - panowała w XIX wieku, tj. za czasów Kardeca, który mógł mieć pewnego rodzaju misję, a inna obecnie. Wobec tego od razu nasuwa się kolejne pytanie:

- Dlaczego w XIX wieku można było wywołać konkretnego ducha, a dziś muszę się zdać na inicjatywę samego zainteresowanego?

Czym dziewiętnastowieczni naukowcy przewyższali tych współczesnych? ;)


Ad. 1
I jedni i 2-dzy mają rację :) ; twierdzenia nie stoją w sprzeczności - tyle że ze zdania o telefonie usuń słowo "tylko"
mówienie o prawach przyrody - jest trochę mało fortunne bo sugeruje że mamy do czynienia ze zjawiskiem pozbawionym inteligencji. Jeżeli mówimy o zjawisku , bycie, istotach inteligentnych - to jak w każdej społeczności zasady komunikacji , współpracy mogą się zmieniać ale tutaj myślę że nic się nie zmieniło , jak byśmy usiedli przy talerzyku , alfabecie i świecach coś by się zadziało.

Ad.2
Dlaczego nie powinno się wywoływać konkretnego ducha - gdzieś to Konrad tłumaczył - trzeba by odszukać

Ja natomiast nie rozumiem trochę tego ciągłego ostrzegania przed opętaniem które rzekomo może być efektem eksperymentowania z wywoływaniem duchów (szeroko pojętym), mam wrażenie że w KM Kardec takich ostrzeżeń nie formułował a wręcz przeciwnie ... Skoro w 19 wieku wywoływanie duchów było powszechną "zabawą towarzyską" jakoś nie odnajdujemy w starych źródłach informacji o masowych opętaniach :lol:

Re:

Post: 08 maja 2013, 09:42
autor: kalatala
Ja też zauważyłam tę niekonsekwencję. Ale tłumaczę sobie to tak, że w XIX wieku wywoływanie było formą popularnej rozrywki i ludzie, nawet Kardec, mieli dość małą wiedzę na ten temat. Sam Kardec napisał książkę " Jak sie kontaktowac z tamtym światem". I zdecydowanie polecał w niej wywoływanie. To była pierwsza książka spirytystyczna, jaką przeczytałam. Potem przeczytałam "Opowieści spirytystyczne" Grzybowskiego i zwróciło moją uwagę, że wywoływanie przez niedoświadczone osoby było zdecydowanie odradzane, jako niebezpieczne.

Myślę, że należy tu rozróżnić kontakty inicjowane przez osoby niedoświadczone i takie, które mają odpowiednie przygotowanie. Stwierdzenie "telefon dzwoni tylko z drugiej strony" należy raczej odnieść do pierwszej grupy.

A dlaczego w XIX wieku nie było masowych opętań... Mam na ten temat taka teorię: był to czas wzmożonego kontaktowania się Duchów z ludźmi, by zwrócić ich uwagę i zainicjować powstanie Ruchu Spirytystycznego. Być może świat duchowy miał za specjalne zadanie kontrolowanie takich kontaktów i nie dopuszczać do sytuacji, gdy wywołany Duch się do kogoś przylepi.

Re: Allan Kardec i współczesny spirytyzm - paradoks?

Post: 08 maja 2013, 10:23
autor: konrad
Generalnie jest jednak pewne podobieństwo: Allan Kardec wywoływał konkretne duchy, ale zdawał się tu najczęściej na decyzję duchów opiekunów. A zatem najrozsądniejszym rozwiązaniem jest zwracać się do opiekunów i wyrazić chęć kontaktu z tym czy innym duchem, a następnie pozostawić opiekunowi decyzję, czy dany kontakt nastąpi. Samo wywoływanie duchów nie jest naganne czy złe. Chodzi tu bardziej o dwie rzeczy: gdy robimy to w niewłaściwy sposób, szansa na to, że przyjdzie do nas właśnie ten wywoływany duch, jest mniejsza; często dany duch nie może do nas przyjść, a nasze wywoływanie mu szkodzi, bo odrywa go od aktualnego zadania. Generalnie jednak mi postawa Chico bardziej odpowiada, gdyż lepiej wyraża zasady miłosierdzia i pokory, które głosi przecież spirytyzm. Moim zdaniem jest to zatem pewien krok naprzód, jeśli chodzi o rozwój spirytyzmu.

O ile pamiętam pytałem się też o tą pozorną sprzeczność Divaldo. Nie wiem, czy jego odpowiedź jest zamieszczona w wywiadzie, który trafił do któregoś z numerów kwartalnika bodajże z 2011 r. Musiałbym to sprawdzić. Generalnie Divaldo wyjaśniał, że w przypadku Kardeca Duchy wyższe ułatwiały mu kontakty z zaświatami i nie miały nic przeciwko wywoływaniom, gdyż Kardec miał do wykonania misję, której zrealizowanie wymagało sporej inicjatywy z jego strony. Musiał mieć zatem ułatwiony dostęp do duchów.