Strona 1 z 2

Lenistwo

Post: 01 maja 2013, 17:46
autor: kalatala
Witam Was majowo i spieszę z kolejnym głupim pytaniem :-)

Skąd się bierze lenistwo? Czytałam trochę wypowiedzi na ten temat osób, które mają taki problem i chociaż ich doświadczenia trochę się różnią pomiędzy sobą, to daje się zauważyć jedną wspólną rzecz - psychiczną torturę. Ci ludzie strasznie się męczą ze swoim lenistwem. Na pewno lenistwo może mieć podłoże chorobowe, ale wydaje mi się, że niektórzy to się z tym urodzili. Co myślicie na ten temat? I jeśli jest to jakaś próba, co może mieć na celu? A w ogóle czy znacie jakieś skuteczne sposoby na pozbycie się lenistwa? :D

Na razie nie napiszę jakie mam przemyślenia na ten temat, bo znowu ktoś się do mnie przyczepi :roll:

Re: Lenistwo

Post: 01 maja 2013, 19:33
autor: kakofonia myśli
Witaj równie majowo,

kalatala pisze:to daje się zauważyć jedną wspólną rzecz - psychiczną torturę

Ja tam świetnie koegzystuję ze swoim lenistwem i specjalnych tortur nie odczuwam :roll: :lol:

A tak na poważnie, to chociaż niekoniecznie cierpię z tego powodu, to wydaje mi się, że lenistwo powinno być jednak zwalczane :) Jak sobie z tym radzić? Sama nie wiem. Wiesz, wydaje mi się, że nie należy też mylić pojęć. Czasem lenistwo wynika z marazmu, z ogólnej frustracji. Może nie tyle jest to lenistwo ile niechęć do jakiegokolwiek działania. Granica zdaje się być bardzo cienka.

kalatala pisze:I jeśli jest to jakaś próba, co może mieć na celu?


Cóż, to samo, co inne próby. Dążenie do samodoskonalenia, do rozwoju. W końcu nie zjawiliśmy się tutaj po to, by biernie patrzyć na przelatujące obok nas życie, a po to, aby reagować i szukać wszelkich dróg, które mogą przybliżyć nas do poprawienia naszej duchowej sytuacji. Myślę, że walka z lenistwem otwiera nam wiele możliwości ku temu, by stać się lepszymi. Możemy uczynić coś dla siebie, ale również dla innych. Samo słowo "rozwój" implikuje ruch, działanie. Więc, analogicznie, bark jakichkolwiek działań to moralny i intelektualny bezruch.

kalatala pisze:Na razie nie napiszę jakie mam przemyślenia na ten temat, bo znowu ktoś się do mnie przyczepi :roll:


Oj tam, oj tam :D Możliwość wyrażania samego siebie i ukazywania własnego punktu widzenia, to najwspanialszy aspekt demokracji. :)

Re: Lenistwo

Post: 02 maja 2013, 08:08
autor: Nikita
Lenistwo znam dobrze...lubie nic nie robic....i czasami potrzebny jest taki dzien nicnierobienia...aby odetchnac. Ale na codzien staram sie wykonywac moje obowiazki...co prawda czasami musze sobie je rozkladac w czasie ale generalnie staram sie wsyzstko porobic....U mnie np jest tak, ze nie lubie sprzatnia ale zarazem nie lubie balaganu...no wiec biore sie za sprzatanie i np posprzatam sobie czesc mieszkania i reszte zostawie na pozniej...wtedy zdaze tez porobic inne rzeczy...nie wyrobie sie ze wszystkim ...ale nic to....czasmai sa wzaniejsze rzeczy do zrobienia a sprzatanie mozna przesunac...Teraz czeka na mnie fura ciuchow do prania i prasowania...chm...juz od kilku dni sie nastawiam aby to zrobic...he he...wkoncu sie wezme ...

Re: Lenistwo

Post: 02 maja 2013, 12:59
autor: kalatala
Ty Nikita poważnie tak wszystko prasujesz? Ja tobym sie chyba pochlastała gdybym musiała. Amerykańskie suszarki do ubrań skutecznie wyzbyły mnie takiej fanaberii - jedynie takie ubrania jak bluzka, spódnica, spodnie z materiału, czy obrus - to prasuję, a i tak dopiero przed założeniem, bo po co na zapas. A całą resztę wieszam tak, aby się wysuszyła niewygnieciona. Ale muszę tu zaznaczyć, że nie mam rodziny, a i wiele z moich ubrań nie potrzebuje prasowania.

To taka dygresja.

Kakofonio, wspomniałaś marazm, jako ogólne zniechęcenie do działania. I właśnie takie lenistwo miałam na myśli, że nie chce się wykonac żadnego obowiązku: wzięcia prysznica, zapłacenia rachunków, odwiedzenia rodziny, pójścia na zakupy, odkurzenia, nauczenia się na egzamin, zadzwonienia w jakiejś sprawie... Wszystko na jutro. To ma nawet swoja nazwę: prokrastynacja.

Re: Lenistwo

Post: 02 maja 2013, 16:13
autor: Nikita
to ciekawe...ta prokastynacja....skad sie to bierze ta niechec do jakiegokolwiek dzialania? bo chyba raczej naturalna rzecza jest aktywnosc...Kazdy z nas ma lekka tendencja do lenistwa byc moze w celu oszczedzanai energii..ale taki zupelny brak aktywnosci jest wsumie nienaturalny...a moze to brak energii zyciowej?

Re: Lenistwo

Post: 02 maja 2013, 17:29
autor: Sebastian
Lenistwo lenistwu nierówne. Jak ktoś jest zupełnie pasywny i nieproduktywny w pracy, to to jest lenistwo, czy nie? Jak ktoś poza pracą siedzi w domu i "nic nie robi", to jest lenistwo czy nie? Jak ktoś uważa wypoczynek na plaży za lenistwo to ma rację, czy też nie?

Jednym brak dyscypliny w wypełnianiu obowiązków (i się "lenią"), wtedy mogą nad sobą pracować.
U innych faktycznie może ma to jakieś podłoże chorobowe, widać to wtedy, gdy ktoś był wcześniej aktywny i pracowity, a potem nagle zmienił się o 180 stopni.
Jeszcze innym brak motywacji do działania (i to też mogą nazywać "lenistwem").

W sumie temat rzeka.

Re: Lenistwo

Post: 02 maja 2013, 17:56
autor: forrest
kalatala pisze:Kakofonio, wspomniałaś marazm, jako ogólne zniechęcenie do działania. I właśnie takie lenistwo miałam na myśli, że nie chce się wykonac żadnego obowiązku: wzięcia prysznica, zapłacenia rachunków, odwiedzenia rodziny, pójścia na zakupy, odkurzenia, nauczenia się na egzamin, zadzwonienia w jakiejś sprawie... Wszystko na jutro. To ma nawet swoja nazwę: prokrastynacja.

Może to o to chodzi, że mamy się nauczyć nie dać wybić z wybranej drogi, niezależnie od tego, czy okoliczności będą zachęcające do kontynuacji wykonuwania poszczególnych zadań, czy nie będą.

Re: Lenistwo

Post: 23 maja 2014, 08:03
autor: Darel
Zawsze możemy posiłkować się Ewangelią wd. spirytyzmu i opcjami modlitewnymi tj. prośbą o pomoc Boga w wyzbyciu się jakiejś naszej wady ;)

Re: Lenistwo

Post: 23 maja 2014, 08:54
autor: Xsenia
Jestem leniem totalnym. Dobrze wiem o czym piszesz Kalatala. Czasem walka z lenistwem mnie przerasta. Ale przekonałam się już nie raz, że trudniej jest wziąć się do jakiejkolwiek pracy gdy jesteś w ciągu pracy (wtorek - piątek), a trudniej gdy masz przerwę (niedziela-poniedziałek). Koszmarem dla mnie są dłuższe weekendy. Wtedy zbieram się do kupy przez cały tydzień.
Bardzo ciężko jest też mi się brać za robotę, którą wykonuję tylko od czasu do czasu (mycie okien, umycie lodówki). Wydaje się, że to robota na cały dzień, że ciężka i trudna. A gdy się już do tego zmuszę, to idzie jak z płatka. Raz, dwa i zrobione. Ale zmusić się by zacząć, to jest dla mnie największa trudność.
Według mnie zwalczanie lenistwa to jest doskonalenie siebie. I naprawdę warto. Wiele razy przekonałam się na własnej skórze, że po ciężkiej pracy mam więcej energii niż przed tą pracą. Niby powinno być odwrotnie, ale u mnie działa to odwrotnie. Im więcej pracuję, tym więcej mam energii i więcej chce mi się zrobić. Im więcej mam wolnego, tym mniej mam energii na cokolwiek i tym mniej mi się chce robić cokolwiek. A gdy już wpadnę z przymusu w wolne (choroba, urlop), to potem bardzo długo zajmuje mi wejście na właściwe tory. Dlatego według mnie masz rację Kalatala pisząc, że lenistwo to tortura.
Nikita pisze:U mnie np jest tak, ze nie lubie sprzatnia ale zarazem nie lubie balaganu

Mam tak samo. Gdy bałagan u mnie przekracza stan krytyczny, to jestem po prostu wściekła. Wściekam się i stąd dostaję kopa by zabrać się za sprzątanie i zagonić domowników do tego. Często też powtarzam sobie, że gdy już zacznę, to robota pójdzie raz, dwa. Niestety najbardziej dołujące u mnie jest to, że np. w sobotę sprzątam kilka godzin, dom na błysk, a w niedzielę wieczorem (przy dwójce urwisów) dom wygląda prawie tak samo jak przed sprzątaniem. Po prostu odechciewa się wszystkiego :(

Re: Lenistwo

Post: 23 maja 2014, 13:05
autor: juniperus
Ja mam odwrotny problem. Nie potrafię zbyt długo leniuchować. Czasami owszem udaję się do cichego kącika, by z dala od mojego hałaśliwego dziecka, w samotności i ciszy poczytać ciekawą książkę. Często marzę o chwili, gdzie będę tylko ja sama ze sobą. Mało niestety takich chwil. Problem u mnie tkwi natomiast w tym, że gdy muszę poleniuchować, bo np noga mi się skręci albo kilka dni leje na dworze i nie mogę nic zrobić w ogrodzie, od razu nosi mnie i nie mogę na tyłku usiedzieć. Bezczynność mnie dobija. :lol: Najnormalniej w świecie strasznie się wtedy nudzę, bo ile można sprzątać dom? Najgorzej jest w czasie choroby i choć powinnam leżeć, to łóżko mnie parzy. 1 dzień wytrzymam i to koniec. Muszę wstać i coś robić. Pod tym względem dobraliśmy się z mężem doskonale. On ma to samo, dlatego na naszej posesji na okrągło coś budujemy, remontujemy, przerabiamy, dorabiamy. O dziwo nie jestem nerwowa, a dość spokojna, tylko bezczynność mnie wykańcza. Takie ADHD :lol: