Strona 1 z 3

Prześladowanie?

Post: 10 kwie 2013, 21:18
autor: kakofonia myśli
Mam do Was ogromną prośbę, bo jak zwykle sobie nie radzę z logicznym wyjaśnieniem (lub może mniej logicznym) tego, co w ostatnich kilku dniach stało się częścią mojej rzeczywistości.
Trzy dni temu przypałetało się do mnie "coś". Sama nie wiem, co to było, ale miało niesamowicie negatywną energię. Osaczyło mnie do tego stopnia, że siedziałam z oczami na wierzchu i sercem w gardle jak oszalała prosząc Boga, żeby tylko sobie poszło. Poprosiłam też o modlitwę Przyjaciół Spirytystów (dziękuję :) ) i wydawało się, że sytuacja została opanowana. Właściwie nie byłoby w tym nic niezwykłego, bo czasem takie rzeczy mi się przydarzają, ale wczoraj stałam się uczestniczką dziwnych "sytuacji". Kiedy kładłam się spać postanowiłam się pomodlić. Gdy tylko rozpoczęłam modlitwę (nie modlę się regułkami bardziej to rozmowa z Bogiem, w której dziękuję, przepraszam i proszę) w ogóle nie mogłam się na niej skoncentrować. Przed moimi oczami pojawiały się obrazy, zupełnie, jak żywe, które tworzyły swoisty rachunek sumienia. JEst to o tyle dziwne, że ja nie myślę obrazami. Moja wyobraźnia bazuje na słowach. Gdy np. mam sobie wyobrazić żółty samochód nie widzę w głowie żółtego samochodu, jako przedmiotu, ale jako słowa "żółty samochód". Mnniejsza o większość, chciałam tylko to wyjaśnić, gdyż było to dla mnie nowe odczucie. Kiedy już wszystkie te obrazy przewinęły się w mojej głowie opatrzone odpowiednim komentarzem (najprawdopodobniej świadomość zadziałała) odpłynęłam. Nie mogę powiedzieć, że zasnęłam, gdyż nie był to sen sensu stricte. Czułam się tak, jakbym była w dwóch miejscach jednocześnie. Jakbym wiedziała, że cieleśnie jestem w łóżku, a jednocześnie moja świadomość bierze udział w jakichś dziwacznych rozgrywkach. Byłam ciągana, szarpana, coś do mnie mówiono...W tej chwili nie potrafię sobie dokładnie przypomnieć o co chodziło, ale świetnie pamiętam towarzyszące temu wszystkiemu uczucia, takie jak przerażenie i niemoc. I ta niemoc była chyba najgorsza. Czułam, że zupełnie nie mam kontroli nad tym, co się dzieje. Że muszę się poddać biegowi wydarzeń, bo nie mam możliwości reakcji. Kurczę, nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale tę niemożność reakcji odczuwałam fizycznie, nie na planie snu, czy cokolwiek to było, ale na planie materialnym. W każdym razie wiem, że coś mną szarpało, starało się mnie "wyrwać" z mojego "ja" (nie umiem tego inaczej określić). W pewnym momencie usłyszałam w głowie hałas. Ale tak przeraźliwy hałas, że nie byłam w stanie go znieść. Przypominało to huk połączony z piskiem i niezwykle wysokimi dźwiękami. Tak wysokimi, iż fizycznie czułam, że zaraz rozwali mi głowę. Co najdziwniejsze "ocknęłam" się, gdy po raz drugi, niezwykle wyraźnie i głośno odmawiałam "Ojcze nasz" (na jawie). Jakbym odzyskała świadomość w połowie głośnego odmawiania drugiej modlitwy.
I teraz mam pytanie: cóż to do diaska było? :( Tym razem nie mogę się zgodzić z własnym punktem widzenia, że to tylko mój mózg, bo wszystko to działo się, jakby symultanicznie, na dwóch płaszczyznach (świadomej i podświadomej) i nosiło znamiona namacalnej rzeczywistości, jakkolwiek to brzmi :(

Re: Prześladowanie?

Post: 10 kwie 2013, 21:41
autor: Przepol
Moze stoisz na rozdrozu sytuacji zyciowej i Twoja podswiadomosc nie chce wybierac - ta niemoc moze o tym swiadczyc

Re: Prześladowanie?

Post: 10 kwie 2013, 21:48
autor: kakofonia myśli
No tak, tylko, że nic mi o takowej sytuacji nie wiadomo :( Wiesz, w ostatnich tygodniach dwa razy pod rząd przyśnił mi się podobny sen. Choć znów nie bardzo jestem w stanie to nazwać snem, bo czułam się, jakbym była na pograniczu świadomości. Śniło mi się, że siedzę w pracy, i że jestem w sztok pijana (nie wiem dlaczego akurat w pracy :? ). Przychodzą do mnie jacyś ludzie, a ja nie mogę z nimi porozmaiwać, bo moja głowa opada na biurko, i gdy staram się ją podnieść, coś ją z powrotem przyciska. Z tym, że najdziwniejsze było to, że ta 'niemoc' znów była namacalna fizycznie. Nie bardzo umiem to określić. I w każdym z tych 'snów' ktoś mnie gdzieś ciągnął, robił ze mną coś wbrew mojej woli i nie miałam na to wpływu. Sama bym sobie to podświadomością wytłumaczyć chciała, ale mam niepokojące wrażenie, że po prostu dzieje się coś dziwnego. Choć "dziwnego" w tym przypadku to eufemizm :cry:

Re: Prześladowanie?

Post: 11 kwie 2013, 08:35
autor: megan6
Szczerze nie bardzo wiem co to może być może twój organizm zaczyna się bronić przed tym czego nie chce. Mówiłaś że coś cię ciągnie może to "coś" ciągnie cię tam z określonego powodu ale ty nie masz na to wpływu albo psychicznie się blokujesz by tam nie iść. Pytanie jest następujące czy powinnaś tam iść ale to musisz sama odczuć bo z tego co napisałaś to mam wrażenie że jest to złe.

Re: Prześladowanie?

Post: 11 kwie 2013, 08:39
autor: Nikita
dziwne to i niepokojace...moze cos z poprzedniego zycia?

Re: Prześladowanie?

Post: 11 kwie 2013, 14:02
autor: konrad
W takiej sytuacji zawsze dwie rzeczy są bezcenne:
1) modlitwa i prośba do duchowego opiekuna o wsparcie
2) analiza swojej moralnej postawy i postępowania w poszukiwaniu niedoskonałości, które przyciągają w naszą stronę niższe Duchy.

Generalnie wszelkie przypadki długo- lub krótkotrwałego opętania mają swój cel i należy go odnaleźć. Gdy spełnimy odpowiedni warunek, opętanie mija, bo ochroną otaczają nas Duchy wyższe, które obserwują wszystko z boku i wkraczają, gdy jest taka potrzeba. Opętanie może służyć rzeczom drobnym takim jak zwrócenie naszej uwagi na jakiś temat, ale także może w nim chodzić o jakieś zadawnione krzywdy, żale itp. Czasem Duchy opętują nas, gdyż po prostu potrzebują pomocy. Celem takiego opętania jest więc zwrócenie naszej uwagi na to, że dany Duch potrzebuje pomocy... Generalnie nie należy się bać. Warto natomiast w spokoju przeanalizować dany przypadek i zobaczyć, jakiego działania od nas wymaga.

Re: Prześladowanie?

Post: 11 kwie 2013, 20:10
autor: megan6
Konradzie w jaki sposób najlepiej to przeanalizować i jak zrozumieć o co chodzi danemu Duchowi i jakie podjąć kroki oprócz modlitwy za siebie i tego Ducha?

Re: Prześladowanie?

Post: 11 kwie 2013, 21:17
autor: kakofonia myśli
Kochani, bardzo Wam dziękuję... Sytuacja zaczęła się jakby klarować, puzzle wskakują na swoje miejsce.. I muszę powiedzieć, że nieładna to układanka.
Nie chcę nic więcej pisać, bo wygląda na to, że powyższa sytuacja była składową szerszego zdarzenia, ale ponieważ dotyczy to również innych osób z tego forum nie bardzo chcę się wypowiadać bez ich zgody.

Re: Prześladowanie?

Post: 11 kwie 2013, 21:58
autor: cthulhu87
kakofonia myśli pisze: Śniło mi się, że siedzę w pracy, i że jestem w sztok pijana (nie wiem dlaczego akurat w pracy :? ). Przychodzą do mnie jacyś ludzie, a ja nie mogę z nimi porozmaiwać, bo moja głowa opada na biurko, i gdy staram się ją podnieść, coś ją z powrotem przyciska.


To jest intrygujące. A może duch jakiegoś alkoholika daje o sobie znać? :)

Re: Prześladowanie?

Post: 11 kwie 2013, 22:03
autor: kakofonia myśli
Hahahaha... raczej moje alter ego :roll: A tak na serio, to wcale nie jest śmieszne, bo ja się boję iść spać :shock:
Właśnie, i tu miałabym jedno drobne pytanie: jak radzić sobie z paraliżującym strachem? Jak przekonać samą siebie, że to, co akurat się wokół mnie dzieje, to nie jest nic strasznego, i że strach w niczym nie pomoże? Ba, jak przkonać samą siebie, że odczuwanie strachu w pewnych sytuacjach jest wodą na młyn dla tego, kto ten strach w nas wzbudza? Jak mogę racjonalnie podejść do przedmiotu mojego przerażenia, gdy jest on nie tylko niewidzialny, ale i nieuchwytny? Jak mogę prowadzić spokojny monolog moralizujący, gdy czuję, że już nie jestem panią własnej świadomośći? Macie może jakieś sposoby na to, jak nie dać strachowi zielonego światła, gdy niski byt robi wszystko, aby was przekonać, że strach jest jedyną drogą, którą powinniście podążać :?: