Strona 1 z 1

Opętania tj. Ukąszenia

Post: 27 mar 2013, 15:20
autor: |Coca|Cola|
Czy przypadki kiedy dochodziło do opętań ,a osoby te były pogryzione lub zranione robiły to z woli złych duchów ? :kardec:
Lub też to duchy je gryzły ?!?!

Re: Opętania tj. Ukąszenia

Post: 27 mar 2013, 17:14
autor: cthulhu87
To duchy mają zęby? Jeśli tak, to pewnie zaświaty mają też swoich dentystów ;) - czyli piekło jednak istnieje. A tak serio: Myślę, że bardziej logicznym wytłumaczeniem "ugryzień" opętanych jest psychiczne realizowanie wyobrażeń przez organizm samego poszkodowanego - czyli ideoplastia 8-) . To dlatego stygmatycy mają rany wewnątrz dłoni, mimo że - patrząc na rzecz w kontekście historycznym - przy krzyżowaniu gwoździe wbijano niżej, na wysokości nadgarstków. Po prostu pod wpływem wyobrażeń, ikonografii chrześcijańskiej, zasłyszanych opowieści, z dodatkiem silnej wiary religijnej, osoby w pewnym stanie psychicznym (w transie mediumicznym albo pod hipnozą) w sposób nieświadomy kojarzą pewien stan organiczny (obrzęk, zaczerwienienie, zmiana temperatury, rana) z towarzyszącą mu, bardzo mocno napierającą ideą. Mówię o specyficznym stanie, bowiem wymaga on tzw. monoideizmu - czyli silnego skupienia wyłącznie na jednym wyobrażeniu. Zazwyczaj bowiem funkcjonujemy tak, że przez nasz umysł przewijają się ciągle setki rozmaitych myśli o znacznie mniejszej intensywności. Zobaczcie jednak, co się dzieje, kiedy niespodziewanie dowiadujemy się o czymś, co wywołuje w nas wielkie emocje i wzburzenie (np. wypadek, śmierć bliskiej osoby, ale też np. wygrana w lotto :kardec: ;) ).. Nagle wszystko skupia się wokół jednej myśli, tętno podskakuje, skóra może się czerwienić, bywa że skacze adrenalina, źrenice się rozszerzają, pod wpływem wrażenia może pojawić się bezsenność, ogólne rozbudzenie - organizm funkcjonuje zdecydowanie inaczej. Każdego dnia obserwujemy podobne fenomeny, chociaż na znacznie mniejszą skalę. Tutaj natomiast mówimy o czymś, co zdarza się znacznie rzadziej i dlatego uchodzi za zjawiska parapsychiczne.

Jest to w istocie ten sam fenomen, który tutaj poruszamy w aspekcie negatywnym (zranienia, "ukąszenia", gorączka, stygmaty - czyli zdrowie podupada), a jednak w wymiarze pozytywnym może doprowadzać do "cudownego" wyleczenia organizmu.

Wiem, że czasami przynudzam z tą ideoplastią, ale wydaje mi się, że naprawdę w wielu przypadkach prostsze jest wytłumaczenie pewnych zjawisk działaniem własnego ducha, niż innych. :)