Wątpliwości...
Mam pewne wątpliwości po obejrzeniu filmu Nasz Dom i bardzo prosiłabym o wyjaśnienie,ale po kolei...Spirytyzm zaczyna mnie "wciągać",a że nie robię niczego na pół gwizdka:) zaczęłam od filmu(dzięki Nikita!) i zakupu dwóch książek Kardec'a. Przede wszystkim teorie spirytystyczne to jedyna rzecz,która w jakimś choćby najmniejszym stopniu, jest w stanie pomóc przetrwać po stracie najważniejszej osoby w życiu.Po drugie pomaga zrozumieć rzeczy,których doświadczyłam przez ostatnie miesiące.Przynajmniej już się nie obawiam,że z moją głową coś jest nie tak:)
Do rzeczy -film robi wrażenie,ale w pewnym momencie się dobiłam,ponieważ dotarło do mnie ,że będąc już po tamtej stronie może być tak,że moja mama za jakiś czas (kto wie,może nawet teraz) może nie wiedzieć że ja to ja,czyli jej córka? (chodzi o czas inkarnacji). Czy mam rozumieć,że za jakiś czas ona może nie pamiętać życia ziemskiego?Męża,malutkich ukochanych wnuków??? Może jestem nienormalna,zamiast się uspokoić i cieszyć,że ona nadal żyje poczułam ZAZDROŚĆ i złość.Do tej pory "cieszyłam się" że mimo wszystko ona zawsze przy mnie będzie,teraz za 10 czy 20 lat. Ale czy to możliwe? Przecież w następnym wcieleniu,może już nie pamiętać,że ja to ja.Załamało mnie to
Straciłam ją, później nabrałam nadziei,ponieważ dała znak,że JEST, a teraz czuję coś w rodzaju złości i zazdrości. Czy to nie chore?
Już na samym początku filmu przeszył mnie dreszczyk. Przypomniało mi się jak babcia przed śmiercią (też całkiem niedawno) mówiła ,że przychodzą po nią rodzice,ale nie chce z nimi iść ponieważ tam gdzie są jest ciemno i brzydko,a ona boi się ciemności. Przychodzi też po nią rodzeństwo (odeszli jako małe dzieci) i tam jest b.ładnie i dużo kwiatów.
Mam jeszcze kilka wątpliwości,ponieważ to co zawarte w filmie i to czego doświadczyłam z duchami ni jak do siebie nie pasuje
Do rzeczy -film robi wrażenie,ale w pewnym momencie się dobiłam,ponieważ dotarło do mnie ,że będąc już po tamtej stronie może być tak,że moja mama za jakiś czas (kto wie,może nawet teraz) może nie wiedzieć że ja to ja,czyli jej córka? (chodzi o czas inkarnacji). Czy mam rozumieć,że za jakiś czas ona może nie pamiętać życia ziemskiego?Męża,malutkich ukochanych wnuków??? Może jestem nienormalna,zamiast się uspokoić i cieszyć,że ona nadal żyje poczułam ZAZDROŚĆ i złość.Do tej pory "cieszyłam się" że mimo wszystko ona zawsze przy mnie będzie,teraz za 10 czy 20 lat. Ale czy to możliwe? Przecież w następnym wcieleniu,może już nie pamiętać,że ja to ja.Załamało mnie to
Już na samym początku filmu przeszył mnie dreszczyk. Przypomniało mi się jak babcia przed śmiercią (też całkiem niedawno) mówiła ,że przychodzą po nią rodzice,ale nie chce z nimi iść ponieważ tam gdzie są jest ciemno i brzydko,a ona boi się ciemności. Przychodzi też po nią rodzeństwo (odeszli jako małe dzieci) i tam jest b.ładnie i dużo kwiatów.
Mam jeszcze kilka wątpliwości,ponieważ to co zawarte w filmie i to czego doświadczyłam z duchami ni jak do siebie nie pasuje