000Lukas000 pisze:do czego ta naprawdę służy modlitwa w kontekście rozwoju duszy ?
Zawsze uważałam, że modlitwa to rodzaj porozumienia/kontaktowania się z Bogiem i Duchami. Dlatego też nigdy nie klepałam wyuczonych regułek. Nie uznaję chodzenia na łatwiznę. Poza tym nie oddają tego, co faktycznie mam do powiedzenia. Odgrywa ona ogromne znaczenie w rozwoju duszy. Jest wstępem do rozmowy. Opiera się nie tylko na prośbach, czy podziękowaniach, choć są one również istotne. Może stanowić jedno lub więcej pytań. Ponieważ "kto pyta, nie błądzi", dzięki niej możemy zostać pokierowani w taki sposób, by uniknąć niepotrzebnych błędów, które, jak wszyscy wiemy prowadzą do zbierania kolejnych win i obciążenia własnego ducha, a co za tym idzie spowolnienia procesu oczyszczenia się go i rozwoju. Modlitwa jest również sygnałem dla Duchów, zwłaszcza tych wyższych i Opiekunów, że potrzebujemy pomocy, rady. To prawda, że one widzą wszystko. Prosząc jednak o pomoc pokazujemy, że na prawdę nam zależy. Jak wiadomo Duchy wyższe zawsze będą udzielać takich wskazówek, by nasz duch się rozwijał i szedł do przodu. Ponadto pomocy udzielić nam mogą nawet Duchy niższe, np duchy naszych bliskich. One nie zawsze mają pełną wiedzę. Dlatego łatwiej jest im, gdy wprost powiemy, czego nam trzeba.
000Lukas000 pisze: rozmowa to nie jest - raczej monolog w jedną stronę
Nie zawsze monolog

Czasami da się (bynajmniej mnie) usłyszeć odpowiedź. Przy modlitwie w dużym skupieniu odpowiedź pada często. Odpowiedzi te pomagają zrozumieć wiele zjawisk, których nasz cielesny mózg nie zawsze potrafi pojąć.
I tak przykład: Czując, że mój mąż za kilka lat odejdzie z tego świata i nie będzie mi dane przeżyć z nim starości postanowiłam poprosić Boga, by nie zabierał mi go tak wcześnie, tylko pozwolił na wspólne zestarzenie, o czym bardzo marzę. Zrobiłam to tak naprawdę bardzo szczerze, od serca. I co usłyszałam? "To niemożliwe". Co mi daje ta odpowiedź? Po pierwsze pokazuje, że zamierzeń boskich nie można zmienić i trzeba się z nimi pogodzić. Zmusza do posłuszeństwa wobec planów Boga. Po drugie pozwala mi nie łudzić się niepotrzebnie i zmusza do przygotowania się i akceptacji tego, co musi się stać. Po trzecie pomimo wszystko daje nadzieję, że to, w co wierze (w moim przypadku jestem przekonana), w temacie życia po śmierci ma naprawdę miejsce.Te trzy punkty wbrew pozorom bardzo uszlachetniają ducha i pchają go ku rozwojowi. Można by przecież w godzinie śmierci naszego bliskiego przekląć Boga, czego kilkukrotnie byłam świadkiem. Nastawić się buntowniczo wobec istoty i sensu życia na Ziemi, zanegować istnienie sprawiedliwości i życia po śmierci. Można by również z braku sensu życia popełnić samobójstwo, co niektórzy w akcie rozpaczy czynią. Należałoby się zastanowić, czy taka postawa pcha naszą duszę do rozwoju, czy raczej ją cofa? Myślę, że każdy z Was potrafi słusznie odpowiedzieć na to pytanie.
Dlatego właśnie modlitwa jest tak ważna. Osobiście termin modlitwa nie pasuje mi do końca do rozmowy z Bogiem i Duchami (ponieważ nigdy nie wiem kto mi odpowiada). Kojarzył mi się zawsze z regułkami wyuczonymi na lekcjach religii. Dlatego wolę nazwać ją rozmową, choć poprzedniego terminu czasem używam, gdy chcę komuś poradzić, jak chronić się przed niskimi duchami. Czasami faktycznie owa rozmowa wygląda na monolog. W rzeczywistości nim nie jest. Jeżeli słyszymy odpowiedź wprost, w naszej głowie, lub jak określiłabym to czujemy, mamy jasność i możemy mówić o dialogu. Czasami jednak Odpowiedź nie posiada postaci słów, ale wydarzeń, następstw, wskazówek. A gdzie jest pytanie i odpowiedź, jest już dialog, czyli rozmowa, prawda?