witam Was wszystkich bardzo serdecznie, szkoda, że dopiero teraz wpadłam na pomysł, żeby poszukać takiego forum....
Mój problem zaczął się, a w zasadzie cała masa niekończących sie problemów od zakupu domu.
W 2007 roku kupiłam nowy domek jednorodzinny, za ścianą mam sąsiadów, wcześniej nikt tam nie mieszkał.
W 2008 r.tam sie wprowadziłam z córką i uwczesnym partnerem.
Dom ma 2 kondygnacje u góry jest sypialnia, już podczas pierwszych 2ch miesięcy spałam sama w sypialni, po godz.24.00 otworzyłam oczy i widzę białapostać nad moim łóżkiem, nie powiem wystraszyłam sie okropnie...., 4 miesiące później umiera nagle mój tato.
Do domu wprowadziliśmy się w czerwcu, a w sierpniu nie byłam juz z ojcem mego dziecka, wcześniej żyliśmy razem 13 lat.
W sierpniu zaczełam spotykać się z człowiekiem, którego znałam kilkanaście lat wcześniej, wówczas nie było nam dane być razem, dla niego zostawiłam ojca mojego dziecka( rozstanie z ojcem mego dziecka nie było jednak tragicznym aspektem mego życia, nie był to człowiek dla mnie,,,,zdradzał mnie całe życie....zresztą nie będę was zanudzała.Dodam tylko, nie wiem czy to istotne,że ojciec mego dziecka i ja jesteśmy numerologicznymi 33).
Praktycznie od momentu wprowadzenia do tego domu i rozstania z ojcem mego dziecka w moim życiu zaczął sie koszmar trwający do dziś.
Duchy co jakiś czas lub sama nie wiem jak mam te zjawiaska nazwać odwiedzaja mój dom.Widze jasne postacie, plamy.Raz widziałam mężczyznę ok 50-60 lat stał w ubraniu odświętnym, wiem, że go widziałm leżałam z mężem w łóżku w sypialni( dodam, że w 2009 r.wyszłam za mąż), wiem, że nie był to sen bo widziałm tapetę na ścianie.W nocy budzę się z krzykiem bardzo często , mówię sama do siebie mąż się ze mnie na początku śmiał....teraz widzi, że bardzo mnie to męczy.
Widziałam postać u dziecka na łóżku siedzącą, one wyglądaja jak dym, chmury....
to nic ja je czuje, czasmi wydaje mi sie, że przechodzą obok mnie, stoją, siedzą.
Moja siostra, która też je widzi, nie chce do mnie przychodzić, nawet mój mąż sceptyk mówi, że widział biały bark postaci.
Nadmienię, że od kiedy mieszkam w tym domu, i jestem z moim mężem i mnie i jemu nic nie wychodzi, nic totalnie nic na każdej płaszczyźnie życia.Praca, życie...moja firma jest na skraju bankructwa, nic nie mogę załatwić, kiedyś czego bym się nie chwyciła mi wychodziło, nie wszystko oczywiście , ale większość, podczas tych 4 lat mieszkania tam pozbyłam sie praktycznie całego majątku jaki zgromadziłam w życiu, nieruchomości, sklepów, samochodów.
Do tego doszło, że w ubiegłym roku będą c w 3cim miesiącu ciąży poroniłam, nigdy nie piłam nie paliłam.Diagnoza umarło łożysko....
Pojechałam z mężem na oczyszczanie do znanaj pani z Warszawy, zapłaciliśmy kupę kasy-nadmienię, że pożyczonej, nic oczyszczanie nie dało.Ksiądz święcił mieszkanie, mówiłam mu o tym, i nic,paliłam agihorty, świece,,,,,i nic.Boże kiedy ten koszmar sie skończy.
Wczoraj znalazłam to forum, poczytałam trochę, po czym wieczorem słyszałam jak ktoś chodził po strychu, bardzo wyraxnie dużo osób.Pies zaczął szczekać, wystraszył się...powiem Wam nie mam juz siły, te wszystkie okoliczności sa bardzo dziwne, dziwne sploty nieszczęśliwych nieszczęść.
Wczoraj mówię do mężą, że chyba nie jesteśmy sobie pisani, on też mi mówi, że od kiedy ze mną jest nic mu w zyciu nie wychodzi.Nie wiem o co chodzi z tym domem, nadmieniam, że moi sąsiedzi z bliźniaka za ściana wprowadzili sie tylko i za rok nie byli już małżeństwem.Rozmawiałam z sasiadem mówi, że nie wie czemu wszystko było piekne, domek, dziecko,,,,i tak szybko sie rozpadło.Teraz widzę ktos sie wprowadza nowy za ścianę.....słuchajcie ja nie oszlałam, ale nie wiem co mam robić jak mam nam pomóc.
Moja 8 letna córka jest bardzo nerwowa, mąż też nie wspomnę o mnie.....jestem agresywna jak "steryd".Do tego dochodza wachania mojej wagi, potrafie przytyc nagle 10 kilo, przysięgam nie kłamię.W nocy na jawie widzę non stop pająki, i czuję ta dziwną obecność dziwnych postaci.Moja córka mówi, że w nocy mamo gadasz do ściany.Prosze o pomoc....pozdrawiam serdecznie
