Odebranie życia

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Odebranie życia

Postautor: Belial71 » 25 paź 2012, 17:48

Rozmawialiśmy o eutanazji , karze śmierci i aborcji .3/4 użytkowników uważa to za zło , a jaki jest Wasz pogląd na zabijanie w czasie wojny w obronie kraju ? Czy żołnierze , którzy bronią się przed agresją postępują źle zabijając najeźdźców ? Czy ci , którzy sprzymierzają się z obrońcami i pomagają im się bronić zabijając ich wrogów też czynią źle ? Czy obrońców np. Westerplatte trzeba potępić za to że zabijali Niemców ? Czy są oni bohaterami ?
Piotrek
GG 2576667
Awatar użytkownika
Belial71
 
Posty: 144
Rejestracja: 01 paź 2012, 07:22
Lokalizacja: Warszawa

Re: Odebranie życia

Postautor: Nikita » 25 paź 2012, 18:11

tez sie nad tym zastanawiam...ale wydaje mi sie, ze wolno jest walczyc w samoobronie...lub w obronie rodziny i pojczyzny....Oczywiscie nie nalezy przesadzac z okrucienstwem..ale jak ktos do mnie celuje to moge sie przeciwko temu bronic...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Odebranie życia

Postautor: Hilary » 26 paź 2012, 00:01

"Oczywiscie nie nalezy przesadzac z okrucienstwem"
Okrucieństwo staje się okrucieństwem dopiero, kiedy jest celowe (w pewnym sensie).
To, że bronię swojego życia wszystkimi dostępnymi środkami jest NATURALNE. Ważne, by była to obrona, a nie celowe sprawianie innym cierpienia w ramach zemsty... nie mówiąc o niewinnych cywilach(nie-partyzantach! W przeciwnym razie to już nie cywile w 100%!).

Tak przynajmniej mi podpowiada sumienie... i chociaż zabicie kogoś zawsze jest zabiciem, to oczyszcza myśl, iż było to zgodne z prawami natury. W takiej sytuacji możemy nazwać "zabiłem go" inaczej, jak choćby "przeżyłem". Jeśli zabijemy unieszkodliwionego przeciwnika, to wchodzimy w kategorię kary śmierci.
Naszym celem jest USUNĄĆ ZAGROŻENIE, a nie zabić niebezpiecznego. To różnica... i choć czasem na jedno wychodzi- często mamy wybór, a wtedy nie wolno udawać, że jest inaczej.
Hilary
 

Re: Odebranie życia

Postautor: Luperci Faviani » 27 paź 2012, 09:39

Na początku tego rodzaju rozważań trzeba oswoić się z myślą, że PROPORCJONALIZM nie jest niczym dobrym, gdyż próbuje pogodzić dobro ze złem - ognia z wodą. Dobro zawsze jest dobrem, a zło zawsze jest złem, a człowiek zawsze powinien wyrzekać się zła.

Świadome i celowe zabicie drugiego człowieka jest złem bez względu na okoliczności i sprawca czyjejś śmierci poniesie za nią konsekwencje. Obiektywnie rzecz ujmując człowiek w każdej chwili powinien być w stanie poświęcić własne życie, by ratować życie bliźniego, w tym przypadku swojego oprawcy. Lepiej jest dać się zabić, niż odpowiadać za czyjąś śmierć.

Taka postawa może wydawać się absurdalna, ale zwróćcie uwagę na to jak bardzo w naszej kulturze szanuje się ludzi, który przyjmowali taką właśnie postawę. Wbrew pozorom poświęcenie siebie w imię nie krzywdzenia innych wymaga od człowieka znacznie więcej odwagi i wewnętrznej siły, niż chwycenie za karabin. Oczywiście pomijamy przypadki, gdzie ludzi paraliżuje strach i tylko z tego względu nie próbują się bronić.

Ze spirytystycznego punktu widzenia długość naszego życia nie ma większego znaczenia. Wszystko jedno czy umieramy mając 10, 40, czy 90 lat. Ważny jest jedynie sposób, w jaki to życie wykorzystaliśmy, jakie podjęliśmy decyzje i jakie relacje z innymi ludźmi udało nam się stworzyć.

Jeśli ojciec widzi zagrożenie dla własnych dzieci powinien je bronić ale nie kosztem życia potencjalnego oprawcy. Oczywiście są też intencje obrońcy. Jeśli obrońca w głębi serca nie chce skrzywdzić agresora, ale pozbawienie go życia jest jedynym skutecznym środkiem do zachowania rodziny przy życiu, obrońca ponosi mniejszą winę ALE nie pozbywa się jej całkowicie, bo zabicie jest złem, zawsze.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Odebranie życia

Postautor: Belial71 » 27 paź 2012, 13:08

Faktycznie brzmi absurdalnie osobiście jak by ktoś próbował skrzywdzić moją rodzinę zabiłbym go bez wahania nie patrząc na konsekwencje . Podczas procesu i tak była by to okoliczność łagodząca to za wiele bym nie dostał. To samo tyczy się wojny wiadomo że jak ja nie zabiję wrogiego żołnierza to on zabije mnie a jeśli nawet nie to moi koledzy mnie zabiją jako dezertera lub zdrajcę . Wydaje mi się że nie każde zabicie jest złem . Jeśli np. grasuje w Twojej okolicy seryjny morderca , który zabił już kilka osób i wiadomo że zabije jeszcze dużo a udało Ci się go złapać i jedyną możliwością jest g zabić bo tak się składa że innej nie masz on ma pistolet i Ty tylko jemu się akurat zaciął to co robisz ? Czekasz aż odblokuje broń ? Czy strzelasz mu w łeb ? Zabijając go ratujesz życie kilku lub kilkunastu potencjalnym ofiarom zbrodniarza . Takimi kategoriami można potępić policjanta , który zastrzelił bandytę w obronie zakładnika.
Piotrek
GG 2576667
Awatar użytkownika
Belial71
 
Posty: 144
Rejestracja: 01 paź 2012, 07:22
Lokalizacja: Warszawa

Re: Odebranie życia

Postautor: Hilary » 28 paź 2012, 20:44

Takimi kategoriami można potępić policjanta , który zastrzelił bandytę w obronie zakładnika.

I bez wątpienia nie jest to dobre działanie. Co byłoby dobrym działaniem?
Gdyby policjant przekonał zakładnika do tego, by tak więcej nie robił... gdyby bandyta zaczął dobrze żyć.

Wybieranie mniejszego zła zawsze jest wybieraniem z grupy "zło". Dobre jest uratowanie życia, a złe odebranie go... niezależnie od wszystkiego.
To dość skomplikowane moralnie... bo czy lepsze byłoby niepodejmowanie akcji?
Hilary
 

Re: Odebranie życia

Postautor: Krzysztoff » 28 paź 2012, 23:21

Belial71 pisze:Faktycznie brzmi absurdalnie osobiście jak by ktoś próbował skrzywdzić moją rodzinę zabiłbym go bez wahania nie patrząc na konsekwencje . Podczas procesu i tak była by to okoliczność łagodząca to za wiele bym nie dostał. To samo tyczy się wojny wiadomo że jak ja nie zabiję wrogiego żołnierza to on zabije mnie a jeśli nawet nie to moi koledzy mnie zabiją jako dezertera lub zdrajcę . Wydaje mi się że nie każde zabicie jest złem . Jeśli np. grasuje w Twojej okolicy seryjny morderca , który zabił już kilka osób i wiadomo że zabije jeszcze dużo a udało Ci się go złapać i jedyną możliwością jest g zabić bo tak się składa że innej nie masz on ma pistolet i Ty tylko jemu się akurat zaciął to co robisz ? Czekasz aż odblokuje broń ? Czy strzelasz mu w łeb ? Zabijając go ratujesz życie kilku lub kilkunastu potencjalnym ofiarom zbrodniarza . Takimi kategoriami można potępić policjanta , który zastrzelił bandytę w obronie zakładnika.

Belial czytając to co piszesz mam wrażenie że nasze życie składa się z samych czarno białych sytuacji w których nie masz żadnego pola do decyzji. Jeżeli by tak było i faktycznie nie masz ani wpływu na to co się dzieje ani żadnej innej opcji - wtedy nie masz się o co martwić - odpowiadasz tylko za swoje decyzje czyli za coś na co masz wpływ.

Jeżeli policja łapie seryjnych morderców, pedofili czy innych złoczyńców - rzadko kiedy zdarza się że ktoś zginie, dlaczego ? bo nie ma takiej potrzeby, prawie zawsze jest jakiś wybór - policja ma wiele sposobów na unieszkodliwienie delikwenta bez pozbawiania go życia.
Z tym strzelaniem w łeb to bym uważał , co by było gdyby się okazało że strzeliłeś w łeb nie seryjnemu mordercy ale pijanemu sąsiadowi który wracał z imprezy ?
I to nie jest śmieszne - warto oglądnąć film "zabawy z bronią" o sytuacji w Stanach gdzie każdy może posiadać broń i co z tego wynika.
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Odebranie życia

Postautor: Belial71 » 29 paź 2012, 08:23

Napisałem konkretnie o co mi chodzi nie o "pijanego sąsiada " . Twoja ironia jest tu niepotrzebna . Czyli wychodzi na że nie można nawet bronić swojego kraju , bo czynna obrona jest równoznaczna z zabijaniem najeźdźców. Co do przykładu z zakładnikiem to był też tylko przykład czasami na podjęcie decyzji nie ma czasu . Idąc dalej to wychodzi że życie napastnika jest więcej warte od naszego bo broniąc swojego trzeba bardzo uważać żeby go nie odebrać agresorowi. To poproszę o możliwy sposób wygrania np. II Wojny Światowej bez zabijania Niemców w tym wypadku . Dalej ponawiam swoje pytanie : Jak nazwiecie tych wszystkich , którzy w obronie wolności i życia swoich rodaków zabijali nieprzyjaciół nie wiem : powstańców warszawskich , żołnierzy września 1939 r. czy rycerzy z pod Grunwaldu czy wszystkich innych , którzy zbrojnie wystąpili przeciw terrorowi , dzięki którym mówimy teraz po polsku a nie po niemiecku czy rosyjsku Zabójcami ? Twierdzicie że postępowali źle ? Piszę tu tylko o polskich przykładach ale na całym świecie takich przykładów jest bez liku.
Piotrek
GG 2576667
Awatar użytkownika
Belial71
 
Posty: 144
Rejestracja: 01 paź 2012, 07:22
Lokalizacja: Warszawa

Re: Odebranie życia

Postautor: Nikita » 29 paź 2012, 11:29

Ja uwazam , ze kraj ma prawo soie bronic przed napascia...Kraj ,ktory napada jest sprawca...oczywiscie tma mezczyzni tez sa zastraszani i na sile wciagani do wojska...wiec to wszystko bardzo sie komplikuje....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Odebranie życia

Postautor: Krzysztoff » 29 paź 2012, 18:23

Belial71 pisze:Napisałem konkretnie o co mi chodzi nie o "pijanego sąsiada " . Twoja ironia jest tu niepotrzebna .
ja natomiast pisałem o pijanym sąsiedzie i nie było w tym ironii

Belial71 pisze:Czyli wychodzi na że nie można nawet bronić swojego kraju , bo czynna obrona jest równoznaczna z zabijaniem najeźdźców. Co do przykładu z zakładnikiem to był też tylko przykład czasami na podjęcie decyzji nie ma czasu . Idąc dalej to wychodzi że życie napastnika jest więcej warte od naszego bo broniąc swojego trzeba bardzo uważać żeby go nie odebrać agresorowi. To poproszę o możliwy sposób wygrania np. II Wojny Światowej bez zabijania Niemców w tym wypadku . Dalej ponawiam swoje pytanie : Jak nazwiecie tych wszystkich , którzy w obronie wolności i życia swoich rodaków zabijali nieprzyjaciół nie wiem : powstańców warszawskich , żołnierzy września 1939 r. czy rycerzy z pod Grunwaldu czy wszystkich innych , którzy zbrojnie wystąpili przeciw terrorowi , dzięki którym mówimy teraz po polsku a nie po niemiecku czy rosyjsku Zabójcami ? Twierdzicie że postępowali źle ? Piszę tu tylko o polskich przykładach ale na całym świecie takich przykładów jest bez liku.


tak jak zwierzęta muszą zabijać żeby żyć , tak samo nisko rozwinięte społeczeństwa toczyły (i toczą) wojny o różne zasoby materialne , ziemię, ropę , bogactwa. Trudno jest winić zwierzę że zabija tak samo trudno jest winić ludzi którzy w tamtych czasach walczyli w ich zdaniem słusznej sprawie.

Mi osobiście bliska jest idea pacyfizmu - uważam wojnę w każdej jej formie jako wielkie zło i ukazanie niedoskonałości społeczeństw które biorą w nich udział . Powiedz mi Belial czy ma sens umierać za tych polityków (kiedyś królów) którzy pragną coraz większej władzy i wysyłają ludzi na śmierć?
Jaki jest sens wydawania miliardów na zbrojenia skoro w naszym kraju wiele dzieci chodzi głodne ?
Jakie ma znaczenie że ja jestem Polakiem a ktoś Niemcem ? W świecie duchowym podziały narodowościowe nie mają żadnego znaczenia a tak zwany "nacjonalizm" nie jest żadną wyższą wartością.
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości